"Danke schön, von der Leyen". Braun dostał wymarzony prezent

Redakcja Redakcja Wideo Salon24 Obserwuj temat Obserwuj notkę 93
Unia Europejska zatwierdziła umowę handlową z krajami Ameryki Południowej. Problem w tym, że zrobiła to z pogwałceniem demokratycznych procedur. Komisja Europejska pominęła Parlament Europejski i przeforsowała Mercosur głosami ambasadorów. Dla Konfederacji to polityczny jackpot, ocenia Jacek Protasiewicz w rozmowie z Piotrem Paciorkiem w podcaście politycznym Salon24.

Bruksela zignorowała głos obywateli

W piątek 9 stycznia ambasadorowie państw członkowskich UE przegłosowali przyjęcie umowy Mercosur. Stało się to mimo sprzeciwu Polski, Francji i Irlandii. Negocjacje trwały ćwierć wieku, ale finał rozegrał się w ekspresowym tempie, z pominięciem Parlamentu Europejskiego.

Jacek Protasiewicz, były europoseł i wiceprzewodniczący PE, nie kryje oburzenia w rozmowie z Piotrem Paciorkiem: "To, co się wydarzyło jest absolutnym uzasadnieniem tezy, że technokraci bez mandatu demokratycznego narzucają decyzje społeczeństwom. Do tej pory uważałem to za demagogiczną narrację". (dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo)

Obejrzyj lub posłuchaj całej rozmowy na kanale YouTube Salon24: 


Decyzja zapadła w momencie, gdy w Warszawie i Paryżu protestowali rolnicy. Emmanuel Macron jeszcze o 23:00 poprzedniego dnia deklarował na platformie X, że Francja jest przeciwna umowie. Kilkanaście godzin później stała się faktem.

Mentzen, Bosak i Braun dostali prezent

Protasiewicz wprost wskazuje beneficjentów brukselskiej decyzji: "Ktoś jeżeli chciał pomóc populistom, to pani von der Leyen dokładnie to zrobiła. Absolutnie wylała fundament pod cokół, na którym stanął pomnik Mentzena, Bosaka i Brauna. Brawo, danke schön".

Liderzy Konfederacji od lat przekonują, że Unia Europejska to projekt antydemokratyczny, w którym urzędnicy podejmują decyzje ponad głowami obywateli. Sposób przyjęcia Mercosuru potwierdza tę narrację. Parlament Europejski, który miał prawo zgłosić poprawki i klauzule ochronne, został wykluczony z procesu.

"Nie wiem, jacy bezmyślni polityczni idioci zdecydowali się wyeliminować Parlament Europejski w trybie przyspieszonym" – mówi Protasiewicz. "Europosłowie są wybrani przez społeczeństwo. Mogą nas później rozliczyć. Na tym polega demokratyczny, idealny model".

Tusk przegrał z Komisją Europejską

Polski rząd oficjalnie sprzeciwiał się umowie. Donald Tusk próbował zbudować koalicję blokującą razem z Francją i Irlandią. Nie udało się. Włochy, mimo prawicowego rządu Giorgii Meloni, ostatecznie poparły Mercosur. Przemysł motoryzacyjny, w tym koncern Stellantis, liczył na dostęp do południowoamerykańskiego rynku.

Teraz opozycja będzie przypominać słowa premiera z exposé: "Mnie w Europie nikt nie ograł". Protasiewicz komentuje krótko: "Panie premierze, chyba pana ograno".

Przerzucanie odpowiedzialności na prezydenta Andrzeja Dudę czy kandydata Karola Nawrockiego nie zmieni faktu. Decyzja zapadła na poziomie ambasadorów. Polska nie miała wystarczającej siły, by ją zablokować.

Dlaczego Komisja się spieszyła?

Jedna z hipotez wskazuje na geopolitykę. Chiny od lat budują pozycję w Brazylii, Argentynie i Chile. Donald Trump zapowiedział ekspansję amerykańskich wpływów w Ameryce Południowej, włącznie z "atakiem" na Wenezuelę i porwaniem Maduro. Europa negocjowała Mercosur przez 25 lat. Gdyby procedura ciągnęła się kolejne miesiące, kontrakty mogłyby trafić do konkurencji.

Protasiewicz nie kupuje tego argumentu: "Jeżeli ktoś jest prawdziwym mężem stanu, rozumie, że na politykę trzeba patrzeć w perspektywie długofalowej. Nie można realizować celów wbrew opinii społeczeństwa, nawet jeśli to mniejszość. Właśnie tym działaniem uwiarygodniono tych, którzy mówią, że Komisja nie ma demokratycznego mandatu".

Rolnicy zapłacą cenę

Umowa Mercosur liberalizuje handel między UE a krajami takimi jak Brazylia, Argentyna, Paragwaj i Urugwaj. Główni beneficjenci to niemiecki i hiszpański przemysł oraz włoska motoryzacja. Polskie rolnictwo znajdzie się pod presją taniej południowoamerykańskiej produkcji.

Protasiewicz przytacza rozmowę ze znajomą prowadzącą 500-hektarowe gospodarstwo: "Mówi mi: ceny w sprzedaży mamy z roku 2015, a ceny w zakupie z 2025. Różnica jest ogromna. Wiele przedsiębiorstw rolnych może nie przetrwać kolejnego roku".


Jeśli rząd nie uruchomi programu wsparcia, frustracja rolników połączy się z narracją o zdradzie polskich interesów w Brukseli. Na tym skorzysta Konfederacja.

Lekcja dla Brukseli

Mercosur może przynieść korzyści europejskiej gospodarce. Ale sposób jego przyjęcia to polityczna katastrofa. Von der Leyen dała populistom argument, którego będą używać latami: Bruksela ignoruje wolę obywateli.

Protasiewicz przywołuje historię zamachu na premiera Izraela Icchaka Rabina: "Rolą lidera nie jest wybiec przed własne społeczeństwo na kilometr, gdzie go nie widać i nikt nie rozumie, dlaczego tam biegnie. Musi być w dystansie, który pozwala na komunikację".

Komisja Europejska poszła za daleko. Teraz Mentzen, Bosak i Braun będą zbierać polityczne żniwa.


red.


Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj93 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (93)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo