Granice między pracą a życiem prywatnym w Polsce coraz częściej istnieją tylko na papierze. Odbieranie maili po godzinach, telefony wieczorem i nieformalne oczekiwanie stałej dostępności stają się normą, a nie wyjątkiem. Dane z rynku pracy pokazują, że brak szacunku dla czasu prywatnego to dziś jedna z głównych przyczyn frustracji i odejść z pracy.
Praca po godzinach przestaje być wyjątkiem
Polska zajmuje jedno z ostatnich miejsc w Unii Europejskiej pod względem zachowania zdrowych proporcji między życiem zawodowym a prywatnym. To nie jest już tylko kwestia indywidualnych wyborów, ale systemowego problemu.
Jak wynika z danych Pracuj.pl, aż 37 proc. osób zrezygnowało z pracy właśnie z powodu braku poszanowania życia prywatnego. Dla wielu pracowników moment „wylogowania się” z obowiązków po prostu nie istnieje.
Presja, której nikt nie nazywa wprost
Badanie Gi Group Holding pokazuje, że presja emocjonalna w pracy rzadko wynika z oficjalnych poleceń. Częściej jest efektem braku jasnych zasad dotyczących kontaktu po godzinach.
W wielu zespołach nie pojawia się jednoznaczny sygnał, kiedy praca się kończy. W efekcie niepisanym standardem staje się dostępność poza godzinami pracy, nawet jeśli nikt nie wypowiada tego wprost.
Dlaczego pracownicy godzą się na łamanie granic
Aż 89 proc. badanych deklaruje, że akceptuje naruszanie prywatności przez przełożonych — w zależności od sytuacji lub w zamian za rekompensatę. Kolejne 10 proc. przyznaje, że zgadza się na to bez żadnych zastrzeżeń.
To może sugerować, że w części organizacji praca po godzinach przestała być nadzwyczajna. Stała się normą, a czasem wręcz nieformalnym oczekiwaniem wobec zespołu.
Koszt psychiczny „ciągłej dostępności”
Konsekwencje są odczuwalne. 24 proc. ankietowanych przyznaje, że ma wyrzuty sumienia lub odczuwa presję, gdy nie reaguje na służbowe wiadomości po pracy.
To sygnał, jak silnie nieformalne oczekiwania wpływają na komfort psychiczny pracowników. Nawet bez oficjalnych zasad w wielu firmach funkcjonuje przekonanie, że bycie dostępnym 24 godziny na dobę jest częścią obowiązków zawodowych.
Regulaminy nie wystarczą. Liczy się przykład
Naruszanie czasu prywatnego rzadko wynika z bezpośrednich poleceń. Częściej to efekt braku formalnych ram i codziennych praktyk. Tylko 27 proc. badanych zawsze oddziela czas prywatny od zawodowego, a 21 proc. robi to często.
– Kultura organizacyjna opiera się nie na regulaminach, ale na postawach kadry zarządzającej. Jeśli maile i telefony po godzinach są normą, nawet najlepsze procedury przestają działać – podkreśla Karolina Popiel z Wyser Executive Search.
Brak granic prowadzi do odejść
Utrata kontroli nad czasem wolnym skutkuje chronicznym stresem i wypaleniem zawodowym. W dłuższej perspektywie prowadzi to do decyzji o zmianie pracy.
Dla pracodawców oznacza to nie tylko problemy wizerunkowe, ale też realne koszty związane z rotacją, rekrutacją i wdrażaniem nowych pracowników. W kontekście rosnących potrzeb w obszarze zdrowia psychicznego brak reakcji przestaje być neutralny — zaczyna być ryzykowny.
na zdjęciu: Praca po godzinach i brak wyznaczonych ram w firmach to niestety w Polsce coraz większy problem. fot. Khwanchai Phanthong, Pexels
Tomasz Wypych
Inne tematy w dziale Społeczeństwo