17 stycznia Unia Europejska podpisze z krajami Mercosur jedno z największych porozumień handlowych na świecie, które ma otworzyć nowe rynki i znieść bariery celne między Europą a Ameryką Południową. Choć umowa zapowiada korzyści dla części gospodarki, w Polsce budzi poważne obawy o przyszłość rolnictwa i rynku pracy na obszarach wiejskich. Eksperci nie mają wątpliwości, że napływ tańszej żywności z Ameryki Południowej może uderzyć nie tylko w producentów, ale też w setki tysięcy miejsc pracy.
17 stycznia zostanie podpisana umowa handlowa między Unią Europejską a blokiem Mercosur (Argentyną, Brazylią, Paragwajem i Urugwajem), jedno z największych porozumień o wolnym handlu na świecie. Jej celem jest stopniowe znoszenie ceł i barier handlowych, co ma ułatwić przepływ towarów między Europą i Ameryką Południową. Dla UE oznacza to dostęp do rynku liczącego ok. 270 mln konsumentów, dla krajów Mercosur – otwarcie drzwi do eksportu produktów rolno-spożywczych.
Polska sprzeciwia się Mercosur
Polska była wśród krajów sceptycznych, wskazując na zagrożenia dla rodzimego rolnictwa. Umowa przewiduje preferencyjne kontyngenty m.in. na wołowinę, drób, cukier czy surowce paszowe z Ameryki Południowej. Produkty te będą trafiać do UE po znacznie niższych kosztach, co zwiększy presję cenową na europejskich producentów. Kraje Mercosur dysponują ogromnymi areałami, tańszą siłą roboczą i mniej restrykcyjnymi normami środowiskowymi, dzięki czemu są w stanie produkować żywność taniej niż rolnicy w UE. Dla Polski – jednego z największych producentów drobiu, wołowiny i cukru w Unii – oznacza to realne ryzyko spadku opłacalności produkcji, a w konsekwencji ograniczenia zatrudnienia w gospodarstwach rolnych i zakładach przetwórstwa.
- W debacie o Mercosur bardzo często mówi się o bilansie handlowym, konkurencyjności cenowej czy wpływie na PKB, a zdecydowanie zbyt rzadko o ludziach. Umowa z Mercosur to nie tylko kwestia handlu, ale także realny wpływ na rynek pracy, szczególnie na obszarach wiejskich. W polskim rolnictwie i sektorach powiązanych, takich jak przetwórstwo, transport czy usługi, zatrudnione są setki tysięcy osób. Napływ tańszych produktów rolnych z krajów Mercosur może obniżyć opłacalność produkcji w Polsce, co w praktyce oznacza ograniczenie inwestycji w lokalne zakłady przetwórcze oraz presję na redukcję zatrudnienia w mniejszych i średnich gospodarstwach - wskazuje Izabela Samulska-Ugorska, Business Development Manager w Smart Solutions HR.
Mercosur odbije się nie tylko w rolnictwie
Konsekwencje umowy UE–Mercosur dla rynku pracy w Polsce będą długofalowe, ale mogą okazać się trwałe i strukturalne. Najsilniej odczują je regiony o dużym udziale rolnictwa i przetwórstwa rolno-spożywczego w lokalnym zatrudnieniu. Rolnictwo w Polsce pełni funkcję znacznie szerszą niż tylko produkcyjną, jest ważnym stabilizatorem rynku pracy na obszarach wiejskich i w małych miejscowościach.
- Ubytek miejsc pracy w gospodarstwach i zakładach przetwórczych oznacza mniejsze zapotrzebowanie na pracowników sezonowych i stałych, spadek popytu na usługi transportowe, magazynowe i serwisowe, a także osłabienie lokalnych rynków pracy, które już dziś charakteryzują się ograniczoną liczbą alternatywnych ofert zatrudnienia. W praktyce może to przełożyć się na przyspieszenie migracji zarobkowej do dużych miast i za granicę oraz dalsze wyludnianie się wsi – mówi Izabela Samulska-Ugorska.
Potencjalne konsekwencje mogą mieć także wymiar społeczny i dotknąć bezpośrednio pracowników – ucierpieć mogą setki tysięcy osób utrzymujących się z produkcji wołowiny, drobiu, trzody, upraw zbóż czy buraków. Dla nich oznacza to utratę źródła dochodu, konieczność przekwalifikowania się lub emigracji za pracą. Szczególnie narażone mogą być osoby o niższych kwalifikacjach, pracujące fizycznie w rolnictwie i przetwórstwie, dla których możliwości szybkiego przekwalifikowania są ograniczone. W przeciwieństwie do sektorów przemysłowych czy logistycznych, rynek pracy na wsi cechuje się mniejszą elastycznością i słabszym dostępem do programów rozwojowych.
Będą napięcia na rynku pracy i migracje ze wsi do miast
Otwarcie rynków Mercosur stwarza nowe możliwości eksportowe dla producentów maszyn, urządzeń przemysłowych, komponentów, środków ochrony roślin czy nawozów. To również większe zapotrzebowanie na usługi transportowe, spedycyjne, portowe i magazynowe.
- W krótkim okresie można spodziewać się napięć na lokalnych rynkach pracy oraz wzrostu presji migracyjnej ze wsi do miast. W dłuższej perspektywie umowa UE–Mercosur może przyspieszyć transformację strukturalną polskiej gospodarki. Pytanie jednak, czy odbędzie się ona w sposób kontrolowany i społecznie zrównoważony. Bez odpowiednich działań państwa i wykorzystania unijnych mechanizmów wsparcia ryzyko jest jasne: korzyści z liberalizacji handlu odczują wybrane sektory, natomiast koszty poniosą przede wszystkim pracownicy najbardziej wrażliwi na zmiany rynkowe - podsumowuje Izabela Samulska-Ugorska.
Fot. 17 stycznia dojdzie do parafowania umowy UE-Mercosur/PAP
Tomasz Wypych
Inne tematy w dziale Gospodarka