na zdjęciu: prezydent USA Donald Trump. fot. PAP/EPA/JIM LO SCALZO
na zdjęciu: prezydent USA Donald Trump. fot. PAP/EPA/JIM LO SCALZO

Duńska ikona o zakusach Trumpa. „Grenlandia nie może wpaść w niepowołane ręce”

Redakcja Redakcja Polityka zagraniczna Obserwuj temat Obserwuj notkę 31
Mads Mikkelsen, jeden z największych gwiazdorów duńskiego kina, skomentował głośne zamieszanie wokół Grenlandii. Aktor zaznacza, że w interesie nie tylko Danii, ale i całej Europy jest to, żeby wyspa pozostawała dobrze chroniona. Nastroje na wyspie nie są najlepsze, dominuje niepewność i niepokój. Mieszkańcy stolicy Grenlandii, Nuuk, pytani o samopoczucie, podkreślają, że najbardziej obawiają się interwencji zbrojnej USA.

Grenlandia na celowniku Trumpa

Od kilku tygodni sprawa Grenlandii pozostaje tematem numer jeden w przekazach medialnych na całym świecie. Donald Trump otwarcie deklaruje chęć przejęcia przez Stany Zjednoczone kontroli nad tą wyspą. Prezydent USA przekonuje, że jego stanowisko wynika przede wszystkim z troski o bezpieczeństwo oraz potrzeby zahamowania wpływów Rosji i Chin w regionie Arktyki. Ambicje Trumpa spotykają się jednak ze sprzeciwem wielu europejskich liderów i polityków – szczególnie rządu Danii.

– Cóż, nie sądzę, że będą się za bardzo opierali. My musimy to mieć. Oni muszą to zrobić. Nie mogą jej (Grenlandii - red.) ochronić – stwierdził prezydent USA.


Mads Mikkelsen: Grenlandia to cudowne miejsce, które musimy chronić

Los Grenlandii nie jest obojętny także środowiskom artystycznym. Europejskie Nagrody Filmowe, często określane mianem europejskich Oscarów, od lat stanowią nie tylko celebrację sztuki filmowej, lecz także przestrzeń do zabierania głosu w sprawach ważnych dla Europy i świata. W tym roku szczególne zainteresowanie mediów wzbudził duński gwiazdor Mads Mikkelsen, który otwarcie odniósł się do głośnej sprawy planów przejęcia Grenlandii.

Mads Mikkelsen, znany m.in. z takich produkcji jak "Casino Royale", "Na rauszu" czy serial "Hannibal", został zapytany o Grenlandię, wyspę należącą do Królestwa Danii, która w ostatnim czasie stała się symbolem międzynarodowych napięć i sporów. Duński aktor nie pozostawił wątpliwości w swojej odpowiedzi.

– Grenlandia to cudowne miejsce. Chcemy, żeby oczywiście była w dobrych rękach. Chcemy też wspierać tam silne wojsko, aby Grenlandia mogła być częścią NATO. Myślę, że nasz minister spraw zagranicznych ujął to bardzo dobrze, że chcemy współpracować i uczynić Grenlandię silniejszym miejscem, razem z mieszkańcami Grenlandii – powiedział Mikkelsen.


Grenlandczycy obawiają się wojny, suszą ryby, a rząd powołuje sztab kryzysowy

Rząd Grenlandii zapowiedział we wtorek powołanie zespołu reagowania kryzysowego, mającego koordynować przygotowania na wypadek wojny. W obronie cywilnej ma pomóc Dania, co wynika z podpisanego w ostatnich dniach porozumienia. Rozpocząć ma się także kampania informacyjna skierowana do społeczeństwa. Dotychczas władze jedynie uspokajały. Mieszkańcy stolicy, Nuuk, pytani przez PAP o samopoczucie, podkreślają, że najbardziej obawiają się interwencji zbrojnej USA.

Przez wieki Inuici, rdzenni mieszkańcy wyspy, magazynowali żywność susząc mięso, głównie z łatwo dostępnych ryb oraz fok. Dziś wciąż taką tradycyjną żywność można kupić na targu w centrum Nuuk, a niektórzy zaczynają do tej tradycji powracać we własnym zakresie. Na zimnym i suchym powietrzu mięso nie ulega gniciu, lecz konserwuje się. – Suszę dorsza i halibuta – przyznaje taksówkarz Minik. Dodaje, że Grenlandczycy są narodem rybaków i myśliwych, a choć on sam nie poluje, to robi to jego kuzyn. – Najbardziej obawiam się wojny. Zawsze byliśmy pokojowo nastawieni do świata, w tym do Amerykanów – mówi.

Podobnie uważa urzędniczka Naja. – Zdecydowanie, oby żadnej wojny. Dlaczego mamy się bać? Co my, naród niegdyś uciskany przez Duńczyków, zrobiliśmy złego USA? – zastanawia się. Kobieta relacjonuje, że ze strachu zgromadziła gotówkę, baterie i zapas leków. – Żyjemy w trudnym klimacie na końcu świata, jesteśmy zdani na samoloty i statki, które mogą pewnego dnia do nas nie dotrzeć – wyjaśnia swoją postawę.

W supermarkecie Pisiffik w centrum miasta z półek nie znika na razie papier toaletowy, nie widać też, aby brakowało towarów. Pracownica sklepu tłumaczy, że Grenlandczycy zazwyczaj robią jednorazowo większe zakupy. Są w ten sposób dobrze przygotowani na anomalia pogodowe. – Gdy jest zamieć śnieżna, jesteś zdany na to, co sobie wcześniej przywiozłeś – wyjaśnia. Postawę tę potwierdzają samochody zaparkowane na parkingu dla klientów. To w większości dostawcze auta typu pick-up.

Na Grenlandii w przypadku kryzysu problemem raczej nie będzie dostęp do wody pitnej, której jest pod dostatkiem dzięki lodowcom, ale ogrzanie i oświetlenie domów. W Nuuk we wtorek temperatura wynosiła w dzień minus 15 stopni Celsjusza. W przeszłości Inuici wykorzystywali do produkcji świec łój wielorybi, co przejęli następnie Europejczycy. – Do tego nie będę się uciekać, ale kupiłem agregat prądotwórczy i zgromadziłem paliwo – mówi Ole, pracownik administracyjny przedsiębiorstwa rybnego. Powód? – Groźby ze strony USA. Lepiej zrobić zapasy wcześniej, zanim wszyscy na to wpadną – mówi. Na stacji benzynowej na razie nie ma jednak kolejek.

O tym, że jest to dobry moment na przygotowanie się na najgorszy scenariusz, mówił we wtorek na konferencji prasowej w Nuuk grenlandzki premier Jens-Frederik Jensen. Przyznał, że „użycie przeciwko Grenlandii siły jest mało prawdopodobne, ale niewykluczone”.

na zdjęciu: prezydent USA Donald Trump. fot. PAP/EPA/JIM LO SCALZO

RD

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj31 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (31)

Inne tematy w dziale Polityka