Prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę budżetową na 2026 rok, kierując ją jednocześnie w trybie kontroli następczej do Trybunału Konstytucyjnego. Tak samo zrobił Andrzej Duda przed rokiem. Politycy koalicji mówią, że głowa państwa zaakceptowała "propolski budżet". Nawrocki wyjaśnił, że nie chciał dać alibi rządzącym do bezczynności, a skierowanie ustawy do TK bez podpisu nie rozwiązałoby żadnego problemu - włącznie z rekordowym deficytem.
Koalicja: to dobry budżet, prezydent ułatwił jego realizację
Rzeczniczka klubu KO Dorota Łoboda oceniła, że podpis prezydenta pozwoli na sprawną realizację ustawy. Podkreśliła, że w 2026 roku na ochronę zdrowia przeznaczono o 25 mld zł więcej niż rok wcześniej, a łączne nakłady na ten cel osiągną 247,8 mld zł. Jej zdaniem, w połączeniu z rekordowymi wydatkami na obronność, programy społeczne i inwestycje, budżet zasługuje na miano "dobrego i propolskiego”. Co ciekawe, posłanka wspomniała, że nawet, gdyby Karol Nawrocki zdecydował o wysłaniu projektu do TK przed jego podpisaniem, to rząd działałby w oparciu o nieprzyjęty do obiegu prawnego dokument.
Z kolei rzecznik Nowej Lewicy Łukasz Michnik zarzucił prezydentowi, że z jednej strony krytykuje stan finansów publicznych, a z drugiej blokuje inicjatywy zwiększające dochody, takie jak podwyżka podatku cukrowego. Wiceminister spraw zagranicznych Władysław Teofil Bartoszewski wskazywał, że wysoki deficyt to w dużej mierze efekt dziedzictwa poprzedniego rządu PiS i stosowania funduszy pozabudżetowych.
PiS i Konfederacja: katastrofa finansów i rekordowy deficyt
Rzecznik PiS Rafał Bochenek stwierdził, że prezydent nie mógł zawetować ustawy budżetowej, ale jego zdaniem skierowanie jej do TK było konieczne. Ocenił, że dokument nie zabezpiecza wystarczających środków na armię i ochronę zdrowia, a cięcia w innych obszarach prowadzą do destabilizacji państwa. Według Bochenka budżet na 2026 rok to "legalizacja podatkowego złodziejstwa”, którego skutki obywatele będą odczuwać latami.
Krytycznie wypowiadał się również szef klubu Konfederacji Grzegorz Płaczek, wskazując na "gigantyczny deficyt” i brak odpowiednich środków dla części konstytucyjnych organów państwa. Jego zdaniem decyzja prezydenta o skierowaniu ustawy do TK pokazuje, że sam Nawrocki ma poważne wątpliwości co do stabilności finansów publicznych.
Co zakłada budżet na 2026 rok
Ustawa budżetowa na 2026 rok przewiduje wydatki na poziomie 918,9 mld zł oraz deficyt nie wyższy niż 271,7 mld zł. Dochody budżetu państwa mają wynieść 647,2 mld zł, z czego największe wpływy pochodzić będą z VAT (341,5 mld zł), akcyzy (103,3 mld zł), CIT (80,4 mld zł) i PIT (32 mld zł). Relacja państwowego długu publicznego do PKB ma wynieść 53,8 proc., czyli pozostać poniżej progu ostrożnościowego 55 proc.
Na obronność zaplanowano ponad 200 mld zł, co odpowiada 4,81 proc. PKB, a na ochronę zdrowia 6,81 proc. PKB. Prezydent Karol Nawrocki tłumaczył, że podpisał budżet, aby nie dawać rządowi "alibi do bezczynności”.
- Ten budżet jest dowodem głębokiego kryzysu wiarygodności, skuteczności i sprawczości obecnego rządu. To budżet, który pokazuje bezradną kapitulację wobec wyzwań, przed jakimi stoi Polska. To budżet niespełnionych obietnic z kampanii wyborczej, zawiedzionych oczekiwań Polaków - krytykował rządzących Nawrocki.
- Skierowany do mnie budżet państwa nie realizuje także gwarancji bezpieczeństwa. Mimo wielu deklaracji nie zapewnia 5 proc. PKB na obronę - wspomniał prezydent. Poziom wydatków w sferze wojskowej odpowiada 4,81 proc. PKB (ponad 200 mld złotych). Głowa państwa wyraziła oczekiwanie dotyczące stabilnego finansowania nakładów na ochronę zdrowia. Nawrocki wyjaśnił, że gdyby nie podpisał ustawy budżetowej, nie rozwiązałoby to żadnych problemów.
Fot. Prezydent Karol Nawrocki/PAP
Red.
Inne tematy w dziale Polityka