Były rzecznik MON Bartłomiej M. i były poseł PiS Mariusz Antoni K. usłyszeli zarzuty powoływania się wspólnie na wpływy w instytucji państwowej i podjęcia się pośrednictwa w załatwianiu spraw dla uzyskania korzyści majątkowej. Antoni Macierewicz powiedział, że Bartłomiej M. wydawał mu się człowiekiem "uczciwym", ręczył za niego o. Tadeusz Rydzyk.
Prokuratura Okręgowa w Tarnobrzegu zarzuty sformułowała także w stosunku do trzech byłych pracowników Polskiej Grupy Zbrojeniowej oraz byłej pracownicy Ministerstwa Obrony Narodowej.
Były rzecznik MON i dawny poseł PiS zatrzymani przez CBA. Chodzi o fundusze PGZ
Bartłomiejowi M. oraz Mariuszowi Antoniemu K. zarzucono "powoływanie się wspólnie i w porozumieniu na wpływy w instytucji państwowej i podjęcie się pośrednictwa w załatwieniu określonych spraw celem uzyskania korzyści majątkowej w kwocie ponad 90 tys. zł".
Ponadto Bartłomiej M. i była pracownica MON Agnieszka M. usłyszeli zarzuty przekroczenia swoich uprawnień jako funkcjonariuszy publicznych i działania na szkodę spółki PGZ w związku z zawartą przez nią umową szkoleniową. "Tym samym doprowadzili do wyrządzenia spółce szkody w wysokości 491 964 zł" - poinformowała prokuratura.
Pozostali z sześciorga zatrzymanych w poniedziałek w Warszawie przez CBA również usłyszeli zarzuty. B. członkowi zarządu PGZ Radosławowi O., b. dyrektorowi biura marketingu PGZ Robertowi K. oraz b. dyrektorowi wykonawczemu firmy Robertowi Sz. zarzucono działania na szkodę spółki i wyrządzenia jej szkody majątkowej w wielkich rozmiarach.
Do Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu trafiły już wnioski o trzymiesięczny areszt dla trzech byłych pracowników PGZ. Rzecznik tarnobrzeskiej prokuratury Andrzej Dubiel potwierdził, że prokuratura wystąpi także z wnioskiem o areszt tymczasowy dla byłych polityków. Posiedzenie sądu w tej sprawie odbędzie prawdopodobnie w środę.
Wieczorem w Prokuraturze Okręgowej w Tarnobrzegu zakończyły się przesłuchania Bartłomieja M. oraz Mariusza Antoniego K.
Obrońca Bartłomieja M. adwokat Luka Szaranowicz powiedział, że jego klient "usłyszał dwa zarzuty popełnienia przestępstw". - Zapoznał się tezami w nich zawartymi. Odniósł się do nich starając się wyjaśnić te kwestie ponieważ nie podziela prawdziwości tez zawartych w zarzutach - mówił.
Również obrońca Mariusza Antoniego K. adwokat Krzysztof Sobieski podkreślił, że jego klient "nie przyznał się do winy". - Składał obszerne wyjaśnienia. Nie przyznaje się do winy; będzie bronił swojego dobrego imienia - podkreślił. Jak dodał, jego mocodawca "jest w bardzo dobrej formie".
Politycy PiS zgodnie po zatrzymaniu Bartłomieja M.: Nie ma świętych krów
Antoni Macierewicz, były szef Bartłomieja M. podkreślił, że nieprawidłowości muszą być ścigane. - To jest w ogóle absolutnie bezdyskusyjne i nie ma w tej sprawie wątpliwości. Jest oczywiście problem, na ile prokuratura i CBA trafnie personalnie zidentyfikowały osoby za to odpowiedzialne, bo rozumiem, że czeka nas jeszcze druga partia działań - powiedział. Jak tłumaczył, "żeby takie przestępstwo popełnić, potrzebna jest też druga strona".
- Bo tutaj chodzi o kontrakty zawierane między przedstawicielami PGZ (...) i prywatnymi firmami czy prywatnymi ludźmi" - dodał.
Macierewicz przyznał, że w związku z zatrzymaniem m.in. Bartłomieja M. odebrał wiele telefonów. - Rozmawiałem m.in. z ojcem Tadeuszem Rydzykiem, który złożył poręczenie osobiste za uczciwość i rzetelność pana Bartłomieja Misiewicza i wiele osób mówiło mi, że zna tego człowieka i że trudno im sobie wyobrazić, żeby był nieuczciwy - dodał. Podkreślił, że wtedy, kiedy z nim pracował, był to człowiek "uczciwy i rzetelny". - Czy później doszło do jakichś zmian - zobaczymy - dodał.
Prokuratura w Tarnobrzegu prowadziła od grudnia 2017 roku śledztwo dotyczące niegospodarności, powoływania się na wpływy oraz fałszowania dokumentów przy okazji zawierania umów przez spółkę PGZ S.A.
źródło: PAP, wideo TVN24/x-news
ja
© Artykuł jest chroniony prawem autorskim. Wykorzystanie tylko pod warunkiem podania linkującego źródła.
Inne tematy w dziale Polityka