Po przeanalizowaniu dowodów z pierwszych 15 miesięcy drugiej kadencji prezydenta Trumpa uważam, że prezydent czerpie zyski ze swojego urzędu i podejmuje decyzje w polityce zagranicznej w oparciu o interesy biznesowe na skalę, jakiej nigdy wcześniej nie widzieliśmy, ani nawet nie pomyśleliśmy, i najwyraźniej nic nie jest robione, żeby temu zapobiec.
Republikanie w Kongresie opowiedzieli się za całkowitą i bezwarunkową wiernością Trumpowi na wszelkie możliwe sposoby. W partii większościowej nie ma żadnego nadzoru, odpowiedzialności ani nawet najmniejszej chęci, by pytać o te działania. Administracja Trumpa zlikwidowała również wiele federalnych organów nadzoru odpowiedzialnych za ściganie oszustw, przekrętów i korupcji, więc niewiele z jej działań zostało zbadanych w jakikolwiek sensowny sposób.
Zamiast aktów oskarżenia, śledztw kongresowych i przesłuchań publicznych najlepsze, co nam pozostało, to świetne reportaże dziennikarzy, okazjonalne przecieki z administracji, prawicowy pisarz tu i ówdzie, który jest gotów powiedzieć prawdę na głos , a następnie cała masa pytań typu „brzytwa Ockhama” w stylu: „Co jest bardziej prawdopodobne: że osoba, która dokonała ogromnego zakładu finansowego na cenę ropy 20 minut przed ogłoszeniem przez Trumpa zawieszenia broni, wiedziała o tym, czy po prostu miała niezwykłe szczęście?”
Za kadencji prezydenta Joe Bidena Departament Sprawiedliwości mógł przynajmniej stwierdzić, że prowadził śledztwo w sprawie syna prezydenta. Republikanie w Kongresie również prowadzili wieloletnie śledztwo w sprawie powiązań biznesowych Huntera Bidena i jego potencjalnych powiązań z prezydentem. Pamiętajcie, że historia Huntera opowiadała o tym, jak pobierał pensję w wysokości 50 000 dolarów miesięcznie, gdy jego ojciec był wiceprezydentem, a następnie rzekomo próbował zorganizować kilka przedsięwzięć biznesowych, w które mógłby zaangażować Joe Bidena po jego odejściu z urzędu. Wieloletnie śledztwo republikanów nigdy nie przyniosło żadnych twardych dowodów na to drugie, choć było wystarczająco dużo dymu.
Dzisiaj mówimy o tym, jak dzieci prezydenta uruchamiają wielomiliardowe przedsięwzięcia biznesowe – a nawet kilka – podczas urzędowania prezydenta, a następnie otwarcie wymieniają się wszelkiego rodzaju zwycięstwami w polityce wewnętrznej, ustępstwami w polityce zagranicznej i dosłownymi ułaskawieniami w trakcie zawierania tych umów. Sam Trump praktycznie przyznał, że tak się dzieje. Powiedział „ The New York Times”, że „nikt się tym nie przejmował”, gdy próbował oddzielić rodzinny biznes od swojej administracji w pierwszej kadencji, więc teraz nawet nie próbuje. Lista wydarzeń jest tak długa i szokująca, gdy się ją widzi razem, że nie do końca wiadomo, jak ją przedstawić.
Zacznijmy od kryptowaluty.
Być może największym narzędziem "autopromocji" Trumpa było jego wejście w kryptowaluty. To skomplikowana kwestia.
W 2024 roku rodzina Trumpów założyła firmę kryptowalutową o nazwie World Liberty Financial. Trump figuruje na liście „współzałożycieli emerytowanych”. Do grudnia 2025 roku zarobili na niej około miliarda dolarów, jednocześnie posiadając 3 miliardy dolarów w niesprzedanych tokenach kryptowalut, gromadząc fortunę przewyższającą cały ich portfel nieruchomości. Jednocześnie prezydent, promując nowe przedsięwzięcie kryptowalutowe swojej rodziny, ograniczał regulacje dotyczące kryptowalut, zachwalał potencjał prywatnych walut cyfrowych w zakresie wspierania gospodarki USA i obiecywał uwolnienie branży, na której on i jego rodzina jednocześnie zarabiali.
Ale prezydent nie tylko bezpośrednio zarabiał na deregulowanej przez siebie branży; Trumpowie również czerpali korzyści za pośrednictwem pośredników. Zeszłego lata World Liberty Financial kupiło spółkę notowaną na giełdzie i pozyskało od inwestorów 750 milionów dolarów na zakup własnej kryptowaluty, WLFI. „Wall Street Journal” chłodno opisał tę sytuację jako „niezwykle cyrkularną transakcję z tą samą stroną jako kupującym i sprzedającym”, która mogłaby przynieść rodzinie Trumpów dodatkowe 500 milionów dolarów.
W zasadzie rodzina Trumpów założyła firmę kryptowalutową, jednocześnie deregulując branżę kryptowalut, a następnie kupiła odrębną firmę, której użyła do zakupu własnej kryptowaluty, jednocześnie pozyskując od inwestorów trzy czwarte miliarda dolarów na zakup tej samej kryptowaluty.
Zaledwie kilka dni przed swoją inauguracją Trump wprowadził na rynek osobistego „memecoina” o nazwie $TRUMP. Memecoiny to kryptowaluty oparte na internetowych żartach, momentach popkultury lub trendach viralowych. Nie mają one żadnej ukrytej wartości ani przeznaczenia technologicznego; wartość monety jest napędzana wyłącznie przez szum medialny. Trump wywołał szum wokół swojej memecoiny, wprowadzając ją kilka miesięcy po wyborze i zaledwie trzy dni przed inauguracją. Promował $TRUMP w mediach społecznościowych, a będąc prezydentem, zorganizował nawet kolację dla 220 największych posiadaczy tej monety w jednym ze swoich ośrodków golfowych w Wirginii. W zeszły weekend zorganizował kolejną kolację w Mar-a-Lago. Pierwszego dnia w ramach oferty początkowej udostępniono publicznie 200 milionów tokenów z miliarda tokenów. Cena wzrosła o 300% w ciągu nocy i osiągnęła rekordowy poziom 74,27 USD 19 stycznia, tuż przed inauguracją Trumpa. Od tego czasu kurs akcji $TRUMP gwałtownie spadł, tracąc 97% swojej wartości (dla porównania, gdybyś w momencie szczytu kupił za 1000 dolarów, Twoje 1000 dolarów byłoby teraz warte około 30 dolarów).
Trump, rzecz jasna, na tym skorzystał. Dokładne kwoty są trudne do ustalenia, ale „Financial Times” oszacował , że ten proceder przyniósł mu osobiście około 350 milionów dolarów, podczas gdy wartość posiadanej przez Trumpa monety w ramach oddzielnego partnerstwa może być warta miliardy więcej. Nie chodziło tylko o prezydenta; Pierwsza Dama Melania Trump wprowadziła na rynek własnego memecoina , którego wartość również gwałtownie wzrosła, zanim doszło do masowej wyprzedaży, na której skorzystała (co ludzie w branży nazywają „wyciągnięciem dywanu”). Większość osób, które kupiły i trzymały monetę w oparciu o szum wywołany przez Trumpów, ostatecznie straciła większość swoich pieniędzy, ale twórcy monety się wzbogacili (lub, w tym przypadku, bogacili się bardziej ).
Dowody na to, że inwestycje w kryptowaluty od obywateli zagranicznych działają jako de facto łapówki, na tym się nie kończą. Rozważmy historię szejka Tahnouna bin Zayeda Al Nahyana, brata prezydenta Zjednoczonych Emiratów Arabskich (ZEA) i jednego z najpotężniejszych polityków na Bliskim Wschodzie (od 2016 roku pełni funkcję doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego ZEA). Zarządza on imperium bogactwa wartym około 1,5 biliona dolarów , a firma blisko z nim związana potajemnie podpisała umowę na 49% udziałów w WLFI o wartości 500 milionów dolarów — w tym 187 milionów dolarów wypłaconych z góry podmiotom rodziny Trumpów zaledwie kilka dni przed inauguracją Trumpa. Krótko po objęciu urzędu przez Trumpa administracja uchyliła blokadę bezpieczeństwa narodowego, która uniemożliwiłaby ZEA uzyskanie do 500 000 zaawansowanych chipów AI firmy Nvidia.
Nie chodzi tu tylko o kryptowaluty.
Wiele z tych samouwielbień, korupcji i konfliktów interesów ma niewiele, jeśli w ogóle, wspólnego z kryptowalutami. Jared Kushner, zięć prezydenta, reprezentuje obecnie Stany Zjednoczone na Bliskim Wschodzie jako negocjator w sprawie zakończenia wojny z Iranem, mimo że nie posiada zatwierdzonego przez Kongres tytułu ani stanowiska w administracji. Kieruje również Affinity Partners, firmą private equity, która otrzymała 2 miliardy dolarów z saudyjskiego funduszu majątku narodowego w 2022 roku.
Jared Kushner, jeden z głównych negocjatorów rządu USA na Bliskim Wschodzie, stara się pozyskać od rządów regionu więcej pieniędzy dla swojej firmy private equity.
Według pięciu osób mających wiedzę o rozmowach, którym nie zezwolono na publiczne wypowiadanie się na ich temat, pan Kushner, zięć prezydenta Trumpa, rozmawiał w ostatnich tygodniach z potencjalnymi inwestorami na temat pozyskania 5 miliardów dolarów lub więcej dla swojej firmy inwestycyjnej, Affinity Partners.
W 2024 roku Kushner bronił inwestycji z Saudyjczykami, twierdząc, że nie stanowi ona konfliktu interesów, i zażądał od swoich krytyków „wskazania na jedną decyzję, którą podjęliśmy, a która nie leżała w interesie Ameryki”. Przypomnę tu, że Saudyjczycy inwestują w firmę Kushnera i jednocześnie naciskają na prezydenta, aby kontynuował inwestowanie pieniędzy amerykańskich podatników i żołnierzy w wojnę z Iranem, ich regionalnym wrogiem. Trump, jak zauważycie, właśnie to robi.
Powtórzę: Kushner nie został formalnie oskarżony o żadne przestępstwo. Kongres nawet nie bada tych konfliktów interesów. Ale czy mamy wierzyć, że zięć prezydenta nie rozważa, powiedzmy, inwestycji w wysokości 2 miliardów dolarów w swój prywatny fundusz, działając jako przedstawiciel rządu na Bliskim Wschodzie? Czy mamy sądzić, że prezydent i jego główny negocjator nie odczuwają, nawet w minimalnym stopniu, wpływu inwestycji Saudyjczyków na swoje decyzje?
Ten pojedynczy konflikt interesów byłby skandalem na wielką skalę w każdej innej administracji. Gdyby nie istniało żadne krypto-samobogacenie, albo gdyby to była jedyna komplikacja finansowa, nadal istniałyby podstawy do kwestionowania uczciwości polityki zagranicznej administracji, a to z kolei wymagałoby miesięcy, jeśli nie lat, przesłuchań i śledztw. Ale to tak naprawdę tylko wierzchołek góry lodowej.
Saudyjczycy organizowali również swój międzynarodowy turniej golfowy w posiadłościach Trumpa w Doral i Bedminster, podczas gdy Trump zatwierdzał wartą prawie 142 miliardy dolarów umowę na dostawę broni do Arabii Saudyjskiej, ignorując obawy swojego Pentagonu dotyczące sprzedaży im myśliwców F-35. Trump nazwał nawet Arabię Saudyjską ważnym sojusznikiem spoza NATO. Co więcej, organizacja Trumpa współpracuje z Saudyjczykami przy budowie Trump Tower w Dżuddzie i innych saudyjskich inwestycjach w nieruchomości.
Następnie mamy Katar, który zaoferował Trumpowi luksusowy samolot o wartości 400 milionów dolarów, który miał służyć jako Air Force One, jednocześnie inwestując w jego przedsięwzięcie kryptowalutowe – wszystko to zakończyło się korzystną sprzedażą broni przez USA o wartości 1,96 miliarda dolarów w marcu 2026 roku. Osiem rządów zagranicznych gościło lub sponsorowało wydarzenia w posiadłościach Trumpa w pierwszym roku jego drugiej kadencji.
Hotele Trumpa służą również jako narzędzie do czerpania zysków z relacji dyplomatycznych. Przedstawiciele zagranicznych rządów odwiedzili nieruchomości Trumpa 60 razy w ciągu pierwszego roku jego urzędowania i wypłacili miliony dolarów w formie bezpośrednich płatności na ich rzecz. Hotel Trump International otrzymał około 3,7 miliona dolarów od rządów zagranicznych. A tak przy okazji, Trump wybrał hotel Trump National Doral Miami na miejsce grudniowego szczytu G20, który odbędzie się pod koniec tego roku.
Wszystko to stanowi istotny konflikt interesów lub jawną korupcję, udokumentowaną w publicznie ujawnionych umowach, dziennikarstwie śledczym, wnioskach o udostępnienie informacji publicznej (FOIA) i innych. Istnieje jednak wiele innych kwestii, co do których nie mamy jasności. Na przykład niektórzy inwestorzy obstawiają masowe, pozornie irracjonalne zakłady na zmianę kursu Trumpa w kluczowych decyzjach politycznych zaledwie kilka minut przed ich upublicznieniem. Ci ludzie handlują na wydarzenia takie jak ogłoszenie wstrzymania ceł lub zawieszenia broni w Iranie – w momencie, który mogli przewidzieć tylko osoby z wewnątrz administracji.
Nawet spieranie się o to, czy prezydent popełnił jakiekolwiek przestępstwa, dopuścił się korupcji lub działał na własną rękę, jest niemal bezprzedmiotowe. Bardziej palące jest to, że prezydent okłamał wyborców – zarówno swoich zwolenników, jak i przeciwników. W styczniu 2025 roku Trump opublikował „ umowę etyczną ”, w której szczegółowo opisał, jak będzie zarządzał swoimi prywatnymi interesami biznesowymi w Białym Domu. Sama umowa jest niemal pozbawiona znaczenia; jest pozbawiona mocy, nie zawiera żadnych obietnic dotyczących zbycia aktywów i, w przeciwieństwie do umowy z jego pierwszej kadencji, nie zabrania mu zawierania nowych umów za granicą w trakcie prezydentury.
Mimo to złożono obietnicę, że Trump Organization nie będzie zawierać żadnych umów bezpośrednio z rządami zagranicznymi poza „zwykłymi transakcjami”. I mimo to, nawet tę maleńką, wąską obietnicę — wygląda na to, że Trumpowie ją złamali.
Nie chodzi tu wyłącznie o powiązania zagraniczne.
Wiele z tego, co do tej pory napisałem, dotyczyło jednoczesnego dyktowania polityki zagranicznej przez administrację Trumpa i jednoczesnego przyjmowania funduszy, w jakiejś formie, od rządów, przywódców lub bogatych podmiotów zagranicznych. Jednak wiele z tych działań ma miejsce również w kraju.
Na przykład: Trump Organization wprowadziła na rynek Trump Mobile, markowy telefon komórkowy, który kosztuje 499 dolarów i dodatkowo 47,45 dolarów miesięcznie za plan „47”. Trump Organization nie produkuje telefonu ani nie świadczy usług komórkowych (sam telefon nie został jeszcze wprowadzony na rynek, a sieć będzie obsługiwana przez Liberty Mobile Wireless). Zamiast tego Trump udziela licencji na swoje nazwisko, a następnie promuje go, używając marki prezydenckiej, gdy jest u władzy – wszystko z zyskiem.
Gdziekolwiek spojrzeć, widać kolejny potencjalny zysk. Zeszłej wiosny rodzina Trumpów otworzyła w Waszyngtonie ekskluzywny klub o nazwie „Executive Branch”, w którym członkostwo kosztuje 500 000 dolarów. Firma macierzysta platformy społecznościowej Trumpa, Truth Social, wystartowała nawet jako spółka publiczna z inicjałami Trumpa, DJT, w swoim symbolu; sam Trump posiada ogromny udział w firmie, a wartość akcji wahała się wyłącznie w zależności od jego politycznych losów. Co ciekawe, syn prezydenta, Eric Trump, wystąpił w Fox News i łaskawie przyjął gratulacje z okazji podpisania przez jego firmę kontraktu z Pentagonem o wartości 24 milionów dolarów.
„Financial Times” doniósł , że synowie Trumpa nabyli udziały w kazachskiej spółce górniczej, która właśnie wygrała kontrakt o wartości 1,6 miliarda dolarów od administracji Trumpa. Kilka godzin później pojawił się artykuł Bloomberga o tym, że Siły Powietrzne USA zgodziły się kupić nieujawnioną liczbę dronów przechwytujących od firmy wspieranej przez synów prezydenta Trumpa.
Możesz pomyśleć: Gdzie są ludzie, którzy powinni egzekwować prawo przeciwko tego rodzaju interesom i korupcji? Dobre pytanie.
Od czasu objęcia urzędu przez Trumpa zwolniono ponad tuzin inspektorów generalnych . Są to niezależne organy nadzoru odpowiedzialne za zwalczanie oszustw, marnotrawstwa i korupcji w całym rządzie federalnym. Departament Sprawiedliwości wydał wytyczne ograniczające egzekwowanie ustawy o rejestracji agentów zagranicznych (Foreign Agents Registration Act), co oznacza, że szkodliwe wpływy zagraniczne są ścigane znacznie rzadziej. Trump zawiesił również na cztery miesiące ustawę antykorupcyjną, znaną jako ustawa o zagranicznych praktykach korupcyjnych, a następnie przywrócił jej węższą wersję, z udziałem około połowy poprzedniego składu prokuratorów, która zajmowała się jej egzekwowaniem. W pierwszym dniu urzędowania uchylił również wymogi etyczne Bidena dotyczące władzy wykonawczej; administracja zasadniczo działa bez opublikowanych wytycznych, które wskazywałyby, jak rodzina Trumpów prowadzi interesy z rządami i podmiotami zagranicznymi.
Trump i wiceprezydent J.D. Vance lobbowali w Kongresie za wyłączeniem ich z zakazu obrotu akcjami. Trump przyjął około 50 milionów dolarów na fundusz inauguracyjny od organizacji, którym groziły federalne postępowania egzekucyjne, w tym Bank of America, Capital One, JPMorgan i Toyota. Każda z tych firm była objęta federalnymi śledztwami, które zostały wstrzymane lub zamrożone w następstwie darowizn. Apple przekazało na fundusz milion dolarów, a następnie Trump zwolnił produkty Apple (wyprodukowane w Chinach) z ceł – decyzja, która prawdopodobnie zaoszczędziła firmie miliardy dolarów.
Być może najbardziej dobitnie Jeff Bezos, właściciel „The Washington Post” i założyciel Amazona, zgodził się sfinansować film promocyjny o życiu Melanii Trump, co przyniosło jej szacowane 28 milionów dolarów.
W pierwszej kadencji Trump, sfrustrowany negatywnymi opiniami „Washington Post” na swój temat, regularnie atakował Bezosa, namawiając swoich współpracowników do podniesienia stawek za przesyłki pocztowe w USA na Amazonie. Tym razem Trump i Bezos wydają się być w dobrych stosunkach. To samo dotyczy Kataru, który Trump kiedyś potępił jako sponsora terroryzmu, a teraz uważa go za nowego sojusznika .
Nie chodzi tylko o interesy finansowe; ułaskawienia Trumpa praktycznie ogłosiły sezon korupcji w całym kraju. Prezydent przyznał szczególną swobodę republikańskim członkom Kongresu, którzy zostali skazani za poważne przestępstwa. Oszuści i skorumpowani politycy uchodzą z życiem – i to bez powodu, tylko ze względu na poparcie dla Trumpa lub powiązania z kimś z jego otoczenia. W niektórych przypadkach, jak w przypadku Miltona, Trump udaje, że ich ułaskawił, nawet nie wiedząc, kim są – albo to bezczelne kłamstwo, albo przyznanie się do tego, jak lekkomyślnie posługuje się jedną ze swoich najbardziej niekontrolowanych władzy.
Ten system stworzył całą gospodarkę ułaskawień , w której osoby bliskie Trumpowi – w tym osoby, którym wcześniej ułaskawiono, takie jak były gubernator Illinois Rod Blagojevich (demokrata) – pobierają teraz wygórowane opłaty za ułaskawienie od Trumpa. Jeśli jesteś bogatym, skorumpowanym dyrektorem lub byłym kongresmenem, który oszukał inwestorów lub darczyńców i ma trafić do więzienia, potrzebujesz tylko miliona dolarów i numeru telefonu kogoś takiego jak Blagojevich, który następnie uda się do prezydenta i pomoże ci go uwolnić. To nie przesada; to dzieje się właśnie teraz. Cała ta historia maluje obraz, któremu nie sposób zaprzeczyć: Trump tonie w interesach, korupcji i układach wzajemnych.
Nigdy nie widzieliśmy skali, bezczelności ani rozmiaru samobogacenia się, korupcji i zdrady etyki. Trump wykorzystuje prezydenturę, aby uczynić się niebotycznie bogatym , nawet gdy strategie, które mają to zrobić, kosztują jego zwolenników setki milionów dolarów , eliminują rekompensaty dla ofiar oszustw lub mogą wpłynąć na kluczowe decyzje w polityce zagranicznej, takie jak to, czy kontynuować nową wojnę (która kosztuje podatników miliardy). Zamiast osuszyć bagno, jak obiecał, prezydent ułaskawia i uwalnia najbardziej bagiennych mieszkańców Waszyngtonu, DC (i kraju) i sygnalizuje reszcie z nich, że mogą handlować informacjami poufnymi, brać pieniądze od darczyńców i korzystać z wszelkiego rodzaju łapówek, dopóki będą wspierać i płacić człowiekowi w Białym Domu.
Wygląda na to, że Trump (znany także jako Jezus) sprawuje władzę nad najbardziej skorumpowaną administracją w historii Ameryki.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)