50 obserwujących
359 notek
432k odsłony
885 odsłon

Kiedy i dzięki komu staliśmy się częścią „Zachodu”?

Wykop Skomentuj80

Zmiany są częścią życia. Warto dokonywać ich świadomie.
M. Bennewicz
image

Dylematy geopolityczne to nie wynalazek naszych czasów. Dziś, gdy zastanawiamy się który alians i z jakimi z potęgami będzie najkorzystniejszym dla naszego kraju, zapominamy, że przed równie poważnym zadaniem stawali już nasi pierwsi władcy. Traf chciał, iż najpełniejszą dawkę informacji pozwalających zrekonstruować wczesne dzieje Polski, otrzymaliśmy za pośrednictwem „Zachodu”. To z pewnością zakrzywia perspektywę i nie pozwala na w miarę obiektywny ogląd. Nie mniej przekazy kronikarzy i dziejopisów w rodzaju Widukinda, Thietmara czy tzw. Galla Anonima, umożliwiają  postawienie hipotezy mówiącej o tym, że w trakcie panowania Mieszka I oraz jego syna (w mniejszym stopniu wnuka) dokonywała się na ziemiach polskich reorientacja polityki zagranicznej oraz powiązań gospodarczych. Czy mamy powody aby tak sądzić?

Europejski „Zachód” tak naprawdę jest pokłosiem działań Karola Wielkiego (z małymi wyjątkami). Był to stosunkowo niewielki obszar rozciągający się pomiędzy Atlantykiem a Łabą oraz Saksonią a Rzymem. Dla porządku należy wspomnieć o takich enklawach „cywilizacji europejskiej” jak hrabstwo Barcelony czy królestwo Wessexu, ale były to ziemie absolutnie peryferyjne. Prawie wszystko to, co znalazło się poza wymienionymi granicami, znajdowało się we władaniu islamu, chrześcijaństwa wschodniego i różnoplemiennego pogaństwa. Co ciekawe źródła wysokiej kultury umysłowej i materialnej biły hen daleko od Paryża czy Rzymu. Wiedzieli o tym doskonale mieszkańcy ziem nad Wartą oraz Gopłem i pełnymi garściami z nich czerpali. Śladami – mniej lub bardziej wyraźnymi – takiego obrotu spraw są nie tylko świadectwa dotyczące kwestii religijnych, które pozwalają przyjąć, że wpływ chrześcijaństwa wschodniego na naszych ziemiach wydaje się obecnie niedoceniany, ale także materialne dowody przepływu bogactw przez terytoria zarządzane przez „polskich” kniaziów. Szczególnie te drugie stają się niezwykle uderzające, gdy miejsca odkrycia skarbów rzucimy na mapę naszego kontynentu.

Napływ arabskiego (i po części bizantyjskiego) srebra nad Wisłę rozpoczął się już u schyłku IX w. W ciągu kolejnych dziesięcioleci różnie z tym bywało, zawsze jednak był duży i porównywalny z tymi którego doświadczyły ziemie Rusi czy Skandynawii. Warto wtrącić, że wyraźną granicę dla tego zjawiska stanowiły Karpaty, gdyż w tak nam dziś bliskich Czechach podobnych skarbów nie znaleziono wcale!

Według badaczy zagadnienia transfery środków pieniężnych doskonale uwidaczniają kto z kim trzyma i do jakiej strefy wpływów należy. Jest to reguła odwieczna i pozwalająca stwierdzić, że przez ponad wiek ziemie polskie znajdowały się w orbicie wpływów organizmów politycznych zlokalizowanych tysiące kilometrów od Wielkopolski. Znad  Bosforu i z Azji trafiały do nas monety wybijane z przeznaczeniem na handel z ludami nadwiślańskimi. Przez dziesiątki lat tony srebra wymieniano na sól, dziegieć, ptaki drapieżne, skóry, futra i… niewolników. Wiemy, że niewyobrażalne fortuny muzułmanów i Żydów rosły na tej wymianie. Czy jednak korzystali również na nim Słowianie? Wydaje się, iż w bardzo niewielkim stopniu. Muzułmańscy autorzy współcześni epoce jak Ibn Fadlan (X w.), Ibn Rosteh (X w.) czy też Gardizi (XI w.) wspominają, że handel Europy Wschodniej z krajami Orientu spoczywał w rękach… Skandynawów. To oni zapuszczali się nad Morze Kaspijskie, w deltę Wołgi, do Bagdadu i do Konstantynopola. To oni po załatwieniu „biznesów” nad Eufratem wracali do wschodnioeuropejskiego interioru, aby niebawem ruszyć ku Gotlandii, Danii, Fryzji, Normandii, Wsypom Brytyjskim a nawet Islandii. Prawdziwi obieżyświaty, parający się wymiennie kupczeniem, rozbojem i wojną.

image

Zobrazowanie znalezisk skarbów złożonych głównie z arabskich dirhemów z IX-X w.

Podróżujący po Europie Środkowej kupiec i szpieg z Kalifatu Kordobańskiego (962/967) jako jeden z pierwszych zwrócił uwagę na państwo Mieszka (Mesheggo), ze szczególnym uwzględnieniem organizacji sił zbrojnych:

"Jeśli zaś chodzi o ziemie [teren] kraju M[a]sh[a]qah] [Mesheqqo] to ten jest rozległym pośród ich krajów i jest bogaty w pszenicę, mięso, miód i rybę. Pobiera daniny [dostawy] w monecie targowej [w bitej monecie] [al– mathaqil al – marktija] a ta daje utrzymanie jego ludziś każdego miesiąca tamten otrzymuje zarządzoną ilość [określoną] z nich. Ma on 3000 zbrojnych a to są wojownicy [ jest pomoc], których setka przeważa nad 1000 innych wojowników. Daje ludziom szaty, rumaki, broń i wszystko czego potrzebują. Jeśli jednemu z nich urodzi się dziecko to [on] nakazuje wydać mu utrzymanie, [bez względu czy] czy byłby płci męskiej czy żeńskiej, a gdy staje się dojrzały płciowo daje mu żonę i płaci za to dar ślubny ojcu dziewczyny,jeśli to jest dziewczyna wydaje ją za mąż i daje tym samym dar ojcu. Dar ślubny jest u Słowian duży [ znaczny] a procedura [zwyczaj] jest przy tym taka jak u Berberów. Jeśli jednemu mężczyźnie dwie lub trzy córki się urodzą to są one powodem jego bogactwa, jeśli zaś synowie się mu urodzą to ubożeje."

Wykop Skomentuj80
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura