57 obserwujących
408 notek
490k odsłon
873 odsłony

O Polaku najnowocześniejszym, czyli idea narodowa dla początkujących

Wykop Skomentuj104

Wszystko co polskie jest moje: niczego się wyrzec nie mogę. Wolno mi być dumnym z tego, co w Polsce jest wielkie, ale muszę przyjąć i upokorzenie, które spada na naród za to co jest w nim marne.
R. Dmowski

image

Dnia 8 stycznia 1999 r., Sejm RP przyjął następującą uchwałę: W związku z 60 rocznicą śmierci Romana Dmowskiego Sejm Rzeczypospolitej Polskiej wyraża uznanie dla walki i pracy wielkiego męża stanu na rzecz odbudowania niepodległego Państwa Polskiego i stwierdza, że dobrze przysłużył się Ojczyźnie. W swojej działalności Roman Dmowski kładł nacisk na związek pomiędzy rozwojem Narodu i posiadaniem własnego Państwa, formułując pojęcie narodowego interesu. Oznaczało to zjednoczenie wszystkich ziem dawnej Rzeczypospolitej zamieszkałych przez polską większość, a także podniesienie świadomości narodowej wszystkich warstw i grup społecznych. Stworzył szkołę politycznego realizmu i odpowiedzialności. Jako reprezentant zmartwychwstałej Rzeczypospolitej na konferencji w Wersalu przyczynił się w stopniu decydującym do ukształtowania naszych granic, a zwłaszcza granicy zachodniej. Szczególna jest rola Romana Dmowskiego w podkreślaniu ścisłego związku katolicyzmu z polskością dla przetrwania Narodu i odbudowania Państwa. Sejm Rzeczypospolitej Polskiej wyraża uznanie dla wybitnego Polaka Romana Dmowskiego. I choć przywołanej rezolucji nie przyjęto jednogłośnie i bez trudnych do zrozumienia zastrzeżeń, to  był to niewątpliwie ważny gest. Problem w tym, iż jedynie gest. U nas to bowiem bywa tak, że często potrafimy formalnie docenić osiągnięcia naszych  przodków, ale bardzo rzadko wyciągamy prawidłowe wnioski płynące z ich nauk. Potwierdzeniem takiej konstatacji są  wydarzenia ostatnich, gorących politycznie, dni. A dokładniej opinie pojawiające się w przestrzeni publicznej dotyczące elekcji prezydenckiej. W czym rzecz?

Otóż, śledząc wymianę zdań pomiędzy zwolennikami obu kandydatów, doszedłem do wniosku, że zdecydowana większość dyskutantów pogubiła się  niemiłosiernie. Podstawę do takiego twierdzenia stanowi ogląd i analiza stosowanej argumentacji. Antagoniści – niemal jak jeden mąż -   koncentrują się na personaliach oraz imaginarium, a kwestie fundamentalne zwykle umykają ich percepcji. Wprawdzie tu i ówdzie przywołuje się szanse na zrealizowanie lub nie, takiej albo inne j obietnicy, lecz w kontekście wyborów Głowy Państwa dotyczy to spraw małych, błahych, drobnych. Z całym szacunkiem, ale jakie  znaczenie dla bytu naszego narodu i państwa, pragnących utrzymać się na coraz to bardziej rozszalałym morzu współczesnego świata, ma postulat wspierania ekoremontów albo obniżenie stawki VAT na musztardę? Śmiem twierdzić, że niewielkie. Rzecz jasna wskazanie na tego rodzaju  oczywistości wywołuje niezdrowe emocje i wściekłe ataki ze strony zdecydowanej większości dyskutantów. Źle to świadczy o poziomie świadomości politycznej moich rodaków. Bardzo źle! Mógłbym w tym miejscu rozpisać się na temat tego czym grozi pielęgnowanie takiej postawy, ale jestem przekonany, że całkiem zgrabnie wyjaśnił to J.L. Popławski, tj. prekursor polskiej myśli narodowej. Dlatego zdam się na niego i zacytuję instruktywny fragment z jego pism: Spójrzmy na siebie, jacy my dziś maluczcy, mizerni – „nikczemni”, powiedzieliby nasi ojcowie. Jak jałowa umysłowość nasza, jak wątła twórczość, jak lękliwym uczucie, jak lichymi zamiary, już nie według sił, ale niżej sił odmierzone. Nawet drobnych obowiązków dlatego właśnie spełniać nie umiemy, że nie ożywia nas żadna wielka idea, która by tym ideom małym nadała ruch i spójnię, która by była dla nich magazynem zapasowym siły. Mamy za to cały legion „comprachicosów” [werbowników], którzy wytrwale usiłują wcisnąć społeczeństwo w umyślnie przygotowaną formę i wyhodować w ten sposób potwornego karła.

Szczególnie przykrym jawi się brak zrozumienia sedna sprawy przez osoby sympatyzujące z tzw. obozem patriotycznym. Od nich przecież należałoby się spodziewać szerszego spojrzenia i wsparcia w zakresie popierania apeli o załatwienie zagadnień rudymentarnych. A tak – niestety - nie jest. No to jak być powinno?

Spoglądając chłodnym okiem na harce wyczyniane przez naszą „klasę polityczną” można odnieść wrażenie, iż Rzeczpospolita, na wzór pierwszorzędnych światowych potęg, jest już stałym oraz istotnie nie zagrożonym elementem globalnego ładu. Organizmy tego rodzaju od czasu do czasu przeprowadzają umiarkowane reformy i cyzelują mechanizmy regulujące porządki wewnętrzne. Ograniczają się do tego rodzaju czynności, gdyż fundamenty ich państw są niczym lita skała, a na horyzoncie nie widać żadnych graczy, którzy byliby w stanie pozbawić ich pełnej suwerenności; nie mówiąc już o pozbawieniu  bytu państwowego i wymazaniu danego narodu z powierzchni ziemi. Czyż taki scenariusz da się wyobrazić w odniesieniu do USA, Chin, Rosji, Niemiec, czy nawet Wielkiej Brytanii lub Francji? Po prostu – nie! W przypadku Polski wciąż nasz „gmach” państwowy przypomina bardziej lada jak skleconą szopę, w której huczy od targów i sporów nad jej umeblowaniem, niż odporną na wstrząsy i ataki solidną fortecę, posiadającą dzielną i świadomą zagrożeń załogę. Niemal nikt z gardłujących nie dostrzega, iż aby czuć się na swoim i mieć czas na zagospodarowanie, trzeba koniecznie zabezpieczyć ojcowiznę. Stworzyć plan, zabezpieczyć materiał, przygotować front robót, pozyskać wykwalifikowanych wykonawców i przystąpić do realizacji projektu. Dopiero po zakończeniu wymienionych czynności i uzyskaniu pożądanych efektów można przystąpić do negocjacji dotyczących wystroju wnętrz.

Wykop Skomentuj104
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka