Gorące tematy:

59 obserwujących
430 notek
522k odsłony
246 odsłon

O wolności w dobie pandemii. Spojrzenie subiektywne.

Wykop Skomentuj23

Wolność jest niebezpieczna, ale większość ludzi jest w stanie polubić jej smak.
G.R.R. Martin

image

Zapewniam, że nie jestem pieniaczem. Szanuję zasady i prawo moich bliźnich do czucia się bezpiecznymi. Rozumiem uwarunkowania wynikające z sytuacji ekstremalnych oraz to, że bohaterowie najliczniej zapełniają cmentarze. To fakty. Z drugiej strony czuję się nieodrodnym (choć wciąż na dorobku)  synem mądrości Hellenów, zmysłu prawnego Rzymian i polskiego umiłowania wolności. Niekiedy, te pozornie sprzeczne wartości, wydają się nie do pogodzenia. Czy jednak tak jest naprawdę?

Podzielę się własnymi doświadczeniami. Otóż, jeszcze w czerwcu wybrałem się  (jak co dzień) do osiedlowego sklepiku. Bez maski. Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 29.05.2020 r. dawało mi taką możliwość. Dzień dobry. Dzień dobry. Poproszę… Ja Pana nie obsłużę (odrzekła małolata oddzielona od klientów plastikową płytą i maską na twarzy). A czemuż to pani …. Nie i już! Pani …, a na jakiej podstawie pani tak twierdzi? Nie i kropka! Kropka? Dziękuję i do widzenia. Od tej pory nie zajrzałem i nie dokonałem żadnego zakupu w tym przybytku Merkurego. Chodzę trzysta metrów dalej. Przesada?!

Dawną Polskę dość często nawiedzały różnego rodzaju morowe powietrza, zarazy, plagi. I choć sławetna Czarna Śmierć z XIV stulecia obeszła się z naszymi przodkami – najpewniej – dość łagodnie, to  zachowanie ówczesnych mieszkańców ziem nadwiślańskich stanowi dla mnie wzór do naśladowania w obecnej dobie. Dlaczego?

Zwykle wyobrażamy sobie, iż nasi antenaci postrzegali świat i zjawiska na nim występujące dość prymitywnie. Ważne by wypić, zakąsić, wydoić, zaorać, pohandlować…  Błąd! W sytuacjach ekstraordynaryjnych  nie brakowało rozsądnego podejścia do zagadnień. Np. gdy na obszarach Rzeczypospolitej co rusz – tak jak w całej Europie – wybuchały epidemie wszelkich odmian i gatunków, ludzie  nie poddawali się bezrozumnie religijnej psychozie czy też rozporządzeniom władz, ale przede wszystkim korzystali z rozumu. Oczywiście nie obeszło się bez tłumów w kościołach, wszak Bóg może wszystko, ale korzystano również z wiedzy i doświadczenia ludzi bywałych. Tak na przykład przy końcu XVI stulecia  mieszczanie Krakowa, Poznania, Torunia, Gdańska, Lublina, Bydgoszczy, Wilna, Lwowa, Tarnowa i Kalisza nie pokładali wszelkiej nadziei w zmiłowaniu boskim, lecz ze znacznie większym zainteresowaniem sięgali do pracy Piotra Umiastowskiego (lekarza i filozofa wykształconego na polskich i włoskich uniwersytetach), który w roku 1591 opisał nie tylko sygnały zwiastujące pojawienie się epidemii, ale również dawał receptę jak z nią walczyć.

Tak oto w księdze zatytułowanej „Nauka o morowym powietrzu na czwory księgi rozłożone” wskazywał, że podstawowym wymogiem w walce z zarazą jest przestrzeganie higieny. Co więcej, podkreślał, że najważniejszym elementem zmagań z morowym powietrzem jest trzymanie w rygorze sanitarnym ludzi chorych oraz tych, którzy z nimi obcują. Ale to nie wszystko! Można powiedzieć, że według „epidemiologa” sprzed pięciu wieków warunkiem sine qua non powodzenia wyjścia z opresji  było to, aby „głowy pierwszorzędne” (władze) dawały przykład „ludowi prostemu”. Nasz renesansowy analityk dawał także do zrozumienia, iż nie da się skutecznie przeciwdziałać zagrożeniu bez poszanowania praw. Czy zalecenia p. Piotra okazały się skuteczne? Oczywiście! W porównaniu z krajami ościennymi, a także tymi położonymi setki kilometrów od granic Rzeczypospolitej, spustoszenia powodowane przez różne zarazy były w naszym kraju dość umiarkowane.

Chociaż to trudna lektura, to z sentymentem czytam i analizuję treści sprzed wieków. Mogę nawet stwierdzić, iż łezka kręci się w oku. Dziś bowiem  niemal nikt nie podchodzi do podobnego problemu na sposób rozsądny i zgodny z utrwalonym doświadczeniem. Sam wcale nie tak dawno sądziłem, że wskazaną jest wybitna ostrożność wobec pojawiających się zachorowań. Nikt nie wiedział czy choróbsko jest niebezpieczne tak bardzo jak wspomniana wyżej Czarna Śmierć, czy też bardziej przypomina coroczna grypę. Okazało się, że raczej to drugie…

Artykuł 32 polskiej Konstytucji stanowi:
1. Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.
2. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.image

Minister Szumowski, utrzymujący podczas wakacji zalecany rodakom "dystans społeczny".

Jeśli tak, to z jakiej przyczyny rozporządzenie ministra zdrowia ma wziąć górę nad wyżej przywołanym przepisem konstytucyjnym? Dlaczego osoby mające kłopoty z oddychaniem lub nie wykazujące objawów zachorowania na Coid19 i z tych powodów rezygnujące z zakładania maseczek lub przyłbic mają zostać objęte anatemą, albo nawet mają być dyskryminowane w sklepach oraz innych miejscach publicznych? Przecież przedstawiciele polskich władz mają w głębokim poważaniu przepisy, które same tworzą?


Zupełnie tego nie rozumiem. Inaczej! Rozumiem, ale z tym się absolutnie nie godzę. Wszystko bowiem wskazuje na to, iż władza (ta czy inna) uważa, że Polacy to stado pokornych cieląt, które uczynią wszystko to, co nakaże jej pasterz. Nic z tego! Polacy to naród wolnych ludzi. Szanujący prawo, ale również demokratyczną tradycję. Patrzę na posłów, ministrów, urzędników i wszystko się we mnie gotuje. Mało który z nich stosuje się do zaleceń wygenerowanych w ministerialnych gabinetach. To zwyczajnie podłe!

Na koniec zaznaczę, że gdyby Jezus Chrystus poczynał sobie wbrew temu co głosił, to  dziś nie istniał by Kościół, a chrześcijaństwo miałoby status antycznej herezji. Nie da się bowiem czynić dobra i oczekiwać posłuchu używając  żmijowego języka.


PS A tu można porównać sukcesy w zwalczaniu pandemii tych i tamtych...

https://gisanddata.maps.arcgis.com/apps/opsdashboard/index.html#/bda7594740fd40299423467b48e9ecf6



Wykop Skomentuj23
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości