78 obserwujących
542 notki
735k odsłon
  344   6

Berlin, Moskwa i Festung Polen

Cudze oczy to nasze więzienia, cudze myśli - nasze klatki.
Virginia Woolf

image

Może kogoś zaskoczę, ale jeszcze stosunkowo niedawno żyli na tym świecie tytani intelektu, którzy powątpiewali w istnienie… żyraf. Tych żyraf, z Afryki. Ich zdaniem, takie zwierzę nie mogło egzystować. Jak wiadomo byli w błędzie. Podobnie w dzisiejszych czasach, czyli epoce rzekomej dominacji wiedzy, rozumu i doświadczenia nad wiarą, mogło by się wydawać, że gatunek homo sapiens osiągnął in toto taki pułap świadomości, poniżej którego plasują się już wyłącznie nasi bracia mniejsi. O naiwności! Sam tak sądziłem jeszcze kilka dni temu. Do chwili kiedy to w ramach samoudręczenia włączyłem w niedzielny wieczór odbiornik telewizyjny.

Na jednym z kanałów trwał właśnie program poświęcony aktualnym zagadnieniom politycznym. Jedna z pań deklarująca sympatię do „Nowej Lewicy” (nota bene zabezpieczona przed zbrodniczym koronawirusem maseczką i gumowymi rękawicami) w teatralnym stylu lamentowała nad stanem państwa polskiego i mroczną przyszłością jego obywateli. Jako fundament tegoż twierdzenia przytoczyła informację, iż około 80% Niemców pochwala ewentualne wstrzymanie środków finansowych z Funduszu Odbudowy dla Rzeczypospolitej. I według tej pani taka sytuacja jest niewyobrażalna, a obecne władze  w Warszawie przechodzą nad tego rodzaju  tragiczną wieścią do porządku dziennego. Przecież nie można stać z założonymi rękami wtedy, gdy nasi sąsiedzi przestali nas kochać. A przecież gdyby rządził nad Wisłą kto inny, to… Itd. itp. Zapewne zabrzmi to niezbyt delikatnie, lecz muszę przyznać, że skoro aktywistami – co by nie mówić -  znaczących stronnictw w naszym kraju są osoby tak bezbrzeżnie i bezdennie naiwne, to… Resztę można sobie dopisać. Według osobistego uznania.

Nie mam najmniejszej nadziei, iż pewnego dnia w głowach wspomnianej aktywistki i całego legionu podobnych jej osób (babrających się absolutnie po amatorsku w politycznym błocku) rozbłyśnie  iskra olśnienia, która spowoduje refleksję i postawi ich światy z głowy na nogi. Po prostu tak się nie stanie. Nie oznacza to jednak, iżby należało ograniczyć się li tylko do uronienia gorzkiej łzy i zmówienia modlitwy za ich dusze. Są bowiem i tacy, którzy nie uczestniczą bezpośrednio w procesie „bełtania błękitu w głowach”, ale jako widzowie oraz słuchacze są podatni na takie zbrodnicze poczynania, a potem zmanipulowani oddają swe głosy na partyjnych abderytów. Dlatego jeszcze kilka uwag…

Jest wręcz truizmem stwierdzenie, iż polityka to gra interesów. Również w skali międzypaństwowej. Tak było, jest i będzie. Rzecz jasna rywalizacja na tej płaszczyźnie może odbywać się według ustalonych reguł i w ramach określonych przestrzeni, ale bywa też i tak, że któryś z graczy postanawia odrzucić ograniczenia i wykorzystując tę lub inną przewagę, wchodzi do salonu w ubłoconych kaloszach i z nożem rzeźnickim w łapie. Taki modus operandi od wieków, choć z przerwami,  stosują nasi najwięksi sąsiedzi. Także, a może i przede wszystkim, w zmaganiach z nami. Jakiego rodzaju efekty przynosiły ekstraordynaryjne zachowania Rosji i Niemiec nie trzeba przypominać, gdyż świadectw aż nadto na oznaczonych i bezimiennych cmentarzach. Nie ulega jednak wątpliwości, że oba te państwa są żywo zainteresowane w maksymalnym osłabieniu lub/i zwasalizowaniu Polski.

Rzut oka w przeszłość dozwala przyjąć, iż zarówno Niemcy jak i Rosja stały się potęgami rangi światowej dzięki zdobyciu polskiej "twierdzy". Wszak dopiero zabór wielkiego terytorium I RP wzmocnił znacząco potencjał ludnościowy państwa carów, przesunął zasięg władzy moskiewskiej do serca kontynentu i tym samym umożliwił Moskwie włączenie się w rozgrywki europejskie. Podobnie, dla Berlina likwidacja Rzeczypospolitej i wchłonięcie znacznej części rdzennych ziem polskich wraz z ich ludnością otworzyło nowy rozdział w historii Niemiec, zakończony zjednoczeniem i uzyskaniem statusu pierwszorzędnego mocarstwa.

Wyeliminowanie Warszawy dawało obu rozbójniczym tworom gwarancje, iż nie znajdzie się nikt (na zachodzie dla Rosji i na wschodzie dla Niemiec) kto będzie w stanie stworzyć ośrodek siły równoważący poczynania Moskwy i Berlina. Brak samodzielnego i stosunkowo silnego rywala nad Wisłą dawało i da  Niemcom wolną rękę wobec środkowoeuropejskiego drobiazgu i Zachodu, a Rosjanom ułatwiał i ułatwiać będzie zaprowadzanie ruskiego miru od Finlandii po bramy Istambułu. Co więcej, pierwszy sojusz przypieczętowany polską krwią okazał się nad wyraz trwały, bo istniał prawie półtora wieku. Kto wie czy gdyby w pierwszej połowie XX w. na fotelach przywódców w Moskwie i Berlinie zamiast zideologizowanych fanatyków zasiadali chłodni cynicy to czy do dziś na linii Wisły nie stałyby słupy graniczne z dwugłowym i czarnym orłem…

Polska nie jest mocarstwem. Nawet na skalę europejską. Ma jednak takie ambicje i potencjał, a charakter Polaków jest na tyle krnąbrny i nie wpisujący się w niemiecką czy też rosyjska sztancę, że obie wrogie nam stolice we wszelkich kalkulacjach geopolitycznych i geogospodarczych muszą faktor polski uwzględniać. Tak długo, aż po władzę w Warszawie nie sięgną postacie w rodzaju wspomnianej działaczki „Nowej Lewicy” i jej politycznych przyjaciół, którzy z powodu niewiedzy, kompleksów, tandetnego charakteru lub permanentnego bojkotowania rozumu patrzą na Polskę okiem Saurona. Niemcy znów będą nas kochać. A wtedy zapewne pojawi się szansa na to, iż 80% mieszkańców RFN zgodzi się na przyznanie każdemu dorosłemu Polakowi zezwolenia na zbieranie szparagów. Raz na dekadę oczywiście. Będzie Pani zadowolona…

-------------------------------

Obrazy wykorzystywane wyłącznie jako prawo cytatu w myśl art. 29. Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.



Lubię to! Skomentuj28 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale