The Blue Light of Rigel
Prawda i Służba Innym
5 obserwujących
84 notki
15k odsłon
  680   0

Matrix 4 - co sobą przekazuje? (Część II)

Z góry uprzedzam, że będę spoilerował. Kto planuje obejrzeć Matrixa 4 i dopiero wtedy poznać fabułę filmu, to zapraszam do czytania tej notki (i innych z tej serii) po obejrzeniu filmu.

W poprzedniej części opisywałem, to co mi się podobało w Matrix 4 oraz uważam za ciekawe i wartościowe. Tę część zacznę od przykładu tego, co mi się nie podobało.

Jednym z typów postaci, we wszystkich Matrixach są Operatorzy. Operatorzy, to hakerzy i goście bardzo dobrze obeznani z kodem Matrixa. Dzięki ich pracy, ludzie są przenoszenie do Matrixa i z powrotem. Operatorzy również nadzorują aktywność w Matrixie i pomagają tym podłączonym (do Matrixa), w kłopotach.

W kilku momentach, w Matrix 4, jest widoczny jeden z Operatorów, z mechaniczną ręką. Coś w stylu Cyberpunka. Generalnie do mnie to nie trafia. Cały ten biznes z Cybernetyką, w tworzeniu różnych mechanicznych ulepszaczy, które pozwoliłyby nam na stworzenie niejako nowej rasy człowieka (homo cyberneticus) jest czymś co odzwierciedla Służbę Sobie.

Mnie interesuje Służba Innym, preferuję naturalność. Nie chciałbym posiadać możliwości łączenia się z internetem myślami i takim łatwym wyszukiwaniem informacja przez jakąś wyszukiwarkę w głowie robiąc sobie jedzenie, albo posiadać jakieś super silne mechaniczne ramię czy coś w tym stylu, którym mógłbym podnosić rzeczy, których normalnie bym nie podniósł.

Takie łączenie się z internetem myślę, że rozbiłoby zupełnie moje normalne codzienne funkcjonowanie. Jeden "internet" mi starczy, samo posiadanie świadomości i wchodzenie w relacje z otoczeniem, wyższym ja czy polem informacji, nawet jeśli nie jest na zawołanie, to tyle co jest mnie potrzebne, zawsze tyle dostane i to w bardziej naturalny i miarowy sposób, a dalej "trzeba działać."

Tak samo na przykład z tym ramieniem. Załóżmy, że pracowałbym fizycznie. Mając jakiś wzmocniony mechaniczny szkielet i stalowe ramię, praca byłaby 10 razy łatwiejsza dla mnie. Tylko, co wtedy z rozwojem własnych mięśni i uczeniem się na temat budowy ciała i właściwego obchodzenia się z nim? Co z radzeniem sobie z bólem czy szukaniem właściwego sposoby odpoczynku? A co jeśli każdy od tak mógłby sobie zamówić przez internet nowe ramię, po utracie własnego, w wyniku jakiejś napaści, albo wypadku? Co z zaistnieniem karmy?

Te wszystkie mechaniczne dodatki zniszczyłyby naturalną ścieżkę uczenia się. W służbie innym pozwala się, aby sprawy naturalnie płynęły własnym torem. Jeśli nie podobałoby mi się zupełnie moje ciało, to po prostu, w innym życiu wybrałbym sobie inne ciało, a nie kombinował przy tym aktualnym. Aby działać zgodnie z samym sobą pozwoliłbym sobie dokończyć bieżące życie takie jakie ono jest i ewentualnie w innym życiu, znaleźć takie ciało i świat, w którym doświadczałbym życia na inny sposób. Ale nigdy nie będę poprawiał Projektu (Inteligentnego Projektu), aby działał on w zgodzie z moim "widzi mi się."

Tak samo takie rzeczy w stylu niebieskich włosów u jednej z głównych postaci. To też do mnie nie trafia, niebieski nie jest naturalnym kolorem włosów. Podejrzewam, że i za tym coś się kryje - w Matrixie niebieski jest kolorem "niebieskiej pigułki." Więc i w to jest coś wplecione, czego nie zauważam i nie bez powodu dana postać ma taki czy inny kolor włosów. Natomiast jest to przede wszystkim symbol relatywizacji rzeczy. To tak jak by ktoś powiedział: "Nie masz niebieskich włosów? Nie ma problemu weź sobie niebieską farbę i pomaluj." Rzeczy są dostosowywane do subiektywnych potrzeb, a ich pierwotne obiektywne znaczenie zanika. Naturalny kolor włosów zostaje ukryty pod naniesioną farbą.

W służbie innym, również stawiamy na naturalność jeśli chodzi o wygląd i ogólne utrzymywanie naszych ciał. Oczywiście, jeśli ktoś pomaluje sobie włosy, na niebiesko czy jakiś inny kolor, to dalej najważniejszy jest dla mnie jego/jej poziom wiedzy, charakter, czy  ta osoba kieruje się miłością czy nie i nigdy nie pozwolę na to, żeby inność taka czy inna stanęła między mną, a taką osobą stanowiąc jakąś przeszkodę między współpracą między nami czy też do szacunku dla Wolnej Woli dla tej osoby.

U siebie nigdy nie zaakceptowałbym niebieskich lub czerwonych włosów. Innym również sugerowałbym ich naturalne. Nie trafiają do mnie przeróżne niepotrzebne dodatki i udziwnienia. Co oczywiście nie znaczy, że takie osoby są gorsze, z racji tego, że robią lub prezentują sobą coś co my u siebie byśmy nie zaakceptowali. To oni wyglądają lub zachowują się w określony sposób, a NIE MY, jeśli nie potrafimy tego odnotować i pod tym kątem rozpatrzyć swojego postępowania wobec nich i ponieważ oni nas "drażnią" i na tej podstawie pozwalamy sobie na to aby ich zmienić, to świadczy to o naszym narcyzmie.

Lubię to! Skomentuj17 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura