Okiem ogrodnika
Rodzina i społeczeństwo, czyli - jak żyć?
85 obserwujących
1370 notek
504k odsłony
  996   0

Cywilizacja Polska, upadek Kościoła, kobiety

Wczoraj oglądałem program Wildsteina dotyczący upadku Kościoła. Do dyskusji zaprosił katolickiego publicystę i księdza.


Mieszane uczucia i odczucia, bo już dla mnie perwersyjne jest to, że moderatorem dyskusji była osoba pochodzenia żydowskiego. Wielce cenię Wildsteina - jego inteligencję i zrównoważone podejście do wielu zagadnień, ale odbieram jako piękną fasadę budynku, gdzie w głębi czai się żydowska ksenofobia uosabiana przez jego syna. Cóż, wspomnienia Michnika, który w latach 80-tych pisał słowa prawda, dobro, piękno zaczynając z dużych liter odcisnęło się na mojej psychice.


Rozmowa o tyle ciekawa, że wpisuje się w nurt poszukiwań wartości na jakich mamy budować współżycie społeczne - poszukiwań wynikających z kryzysu etyki dotychczasowych rozwiązań.


W zasadzie rozmówcy byli zgodni co do jednego - że Kościół w Polsce jest w stanie upadku, a obecna "pandemia" przyspieszyła ten proces wg szacunków o jakieś nawet 10 lat.


Czy pojawiły się jakieś sugestie tyczące zapobieżeniu bądź przeciwdziałaniu temu procesowi?  Chyba najbardziej smętne jest to, że żadnych takich pomysłów nie było. Ksiądz dyskutant nagabywał jedynie, że Kościół ma przesłanie, które musi być tylko na nowo przekazane społeczeństwu - prawdę o zmartwychwstaniu Chrystusa. Oczywiście - zostało to uzupełnione stwierdzeniem o konieczności i potrzebie dźwigania własnego krzyża, co ma m.in. być remedium na wyuzdane żądania  "Strajku Kobiet".


Tak szczerze, to, po obejrzeniu programu, refleksją było stwierdzenie, że Kościół powinien zostać "ukrzyżowany", co da mu możliwość "zmartwychwstania". Może to jest droga?


Najbardziej porażający jest tu kompletny brak ideowości. Jakieś uwagi, że to z kościelnej inspiracji powstały największe dzieła sztuki itd., budzą zdegustowanie. Przecież z racji "świętopietrza" papieże dysponowali środkami na mecenat sztuki.

Nasze , polskie doświadczenia są przeciwne; im większy wpływ Kościoła na nasze życie, tym większy upadek społeczeństwa. Wystarczy zauważyć, że najwięcej kościołów zbudowano w XVII wieku - wieku upadku Rzeczypospolitej. Architektura sakralna związana jest z duchem kontrreformacji. Ale nie tylko architektura się wówczas rozwinęła. Przecież także pieśni kościelne - najpiękniejsze kolędy - pochodzą z tego okresu.

Powtórzeniem sytuacji są lata 90-te ub. wieku, kiedy to zbudowano wiele nowych kościołów, a jednocześnie miało miejsce rozszabrowanie polskiego majątku narodowego.

Analogia do "potopu" szwedzkiego  narzuca się sama z siebie.


Pytanie: czy na bazie tych doświadczeń możliwa jest odbudowa Kościoła tak, aby stał się ideą przewodnią dla ukształtowania nowych stosunków społecznych?

Może to bulwersować, ale istnieje dobre uzasadnienie do przeciwstawienia "ideowości" "Strajku Kobiet" i idei Kościoła.

Ta pierwsza opiera się na wyuzdanej wolności do wszystkiego, co przynosi przyjemność i wygodę życia bez odpowiedzialności - liczy się tylko "tu i teraz".

Ta druga zaleca niesienie krzyża i cierpienie, ekspiację za to, że człowiek żyje, bo żyje (po co?) tylko dzięki Bożemu Miłosierdziu.


Dla normalnego człowieka obie opcje są nie do przyjęcia. Naczelne hasło "Strajku Kobiet" - czyli sławetne "wy********", jest uzasadnione historycznym aktem wypędzenia Ewy i towarzyszącego jej "tentato Adama" z raju. To z tym okrzykiem Anioł wypędził  ich na pustynię.;-)))

Ale równie nieakceptowalna jest wersja cierpiętnicza zalecana przez Kościół.


Dlaczego doszło do aż takiego zwulgaryzowania pojęć dotyczących relacji społecznych? Gdzie popełniono błąd prowadzący do aż takiego zdegenerowania i zafałszowania nauki Chrystusa?

To, że "Strajk Kobiet" nie ma żadnej idei - to chyba oczywiste. Jednak pozostaje pytaniem, gdzie ideowość zgubił Kościół?


W zasadzie odpowiedź jest dosyć oczywista: upadek Kościoła wynika z odejścia od nauki Chrystusa, a nawet dużo gorzej, bo fałszowania Jego przekazu.

Sztandarowym wizerunkiem tego procesu są słowa księdza , które padły w rozmowie u Wildsteina, że Kościół ma do przekazania wiarę w zmartwychwstanie Chrystusa.

Czyli - nie ma znaczenie całe nauczanie, te trzy lata przekazu i kształtowania świadomości uczniów, ale to, że został ukrzyżowany, zamordowany jako ofiara przebłagalna, baranek paschalny, za grzechy Żydów - bo wszak Jego posłanie do Żydów było skierowane. Obecnie przekazem Kościoła jest to, że wierni mają przejąć na siebie te grzechy Żydów i dlatego zalecona jest kontemplacja cierpienia i "niesienie krzyża".


(Zapewne, jak zaznaczyłem wcześniej, to twierdzenie będzie bulwersujące. Atak zostanie przeprowadzony na mnie, a nie na tezy notki - i właśnie ta postawa jest przyczyną upadku Kościoła; brak refleksji nad zafałszowanym przekazem kompensowany atakami personalnymi na osoby zwracające uwagę na problem).


Wnioskiem jest tu tylko to, że nauki głoszone przez Kościół nie mają siły oddziaływania, a wręcz ich wpływ będzie malał, co szybko doprowadzi do upadku.


Drugim wnioskiem jest ten, że odnowy moralnej nie można oprzeć na nauce Kościoła. Potrzebne jest oparcie na wartościach, które powinny mieć uniwersalny charakter, a nie zależeć od nakazów, czy zakazów religijnych. Ich określenie powinno być logicznie ukształtowane, a nie oparte na dogmatach. Nie może być rozdźwięku między wiarą i wiedzą.


Poszukując rozwiązania jedynym nasuwającym się jest idea Cywilizacji Polskiej w kształcie zasad które uformowały I Rzeczpospolitą. Te zasady są głębsze niż większości się wydaje, a potwierdzone mogą być choćby traktatem Pawła Włodkowica. Bo przecież taki traktat nie mógł powstać bez oparcia o wiedzę , tradycje i obyczaje panujące w ówczesnej Polsce. A przeciwstawił się ideologii panującej w tamtym czasie w Kościele.

Już z tego można wnosić, że to nie Kościół kształtował Polskę, a przeciwnie - w Kościele były zachowane wartości nauki Chrystusa póki mieliśmy wpływ na strukturę Kościoła. Degeneracja Rzeczypospolitej zaczęła następować wraz ze zwiększaniem wpływu Kościoła na życie w Polsce.

Czyli odnowa Kościoła może być oparta na bazie polskości, ale Polska na pewno nie odrodzi się "pod Egidą" Kościoła.


Potrzebna jest szersza dyskusja dotycząca choćby wpływu JPII na zaistniałą sytuację, ale także "transcendentne" spojrzenie na doktrynę Kościoła. Transcendentne dlatego, że, jak zaznaczałem, idea współżycia nie może opierać się na Kościele, ale też nie należy zapominać o istniejących wpływach tej instytucji.

Lubię to! Skomentuj46 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo