elementy programu
Ściąga dla partii politycznych
10 obserwujących
568 notek
147k odsłon
157 odsłon

Gospodarka leśna

Wykop Skomentuj4

Jak co roku, z powodu obowiązków rodzinnych, spędziłem kilka dni wakacji spacerując po lasach świętokrzyskich. Widziałem wielkie szkółki leśne, np. Szumsko, widziałem zręby i poręby, a także ślady po rębni przerębowej lub zbliżonej – nie jestem leśnikiem, więc nie mam pewności, niemniej od pewnego czasu (od ustawy Szyszki zezwalającej łupieżcom Polski na nieograniczone niszczenie lasów) interesuję się leśnictwem, więc mogę już nieskromnie uważać się za dyletanta.

Być może to złudzenie, ale zauważyłem w tym roku nieco więcej śladów gospodarki przerębowej i mniej świeżych poręb. Możliwe, że po usunięciu Niszczyciela ze stanowiska ministra i po ogólnonarodowej debacie na temat ochrony przyrody z naciskiem na ochronę drzew, leśnicy zaczęli lepiej rozumieć swoją rolę. Zaczyna do nich docierać, że nie powinni być drwalami-łupieżcami lasu, ale przyrodnikami - opiekunami lasu.

Warto w tym miejscu przypomnieć, że metoda przerębowa jest najlepszym i najekonomiczniejszym sposobem gospodarowania w lasach, zapewniającym lasom bujny rozwój, natomiast metoda zrębowa (rębnia zupełna) to najgorszy sposób, prowadzący do niszczenia lasów – to pseudonaukowa nazwa gospodarki rabunkowej, nastawionej na szybki zysk i korzyści propagandowe dla rządzących łupieżców. Przykładem korzyści propagandowych są szkółki leśne – można je pokazać w TV i pochwalić się, ile rząd daje pieniędzy na odbudowę lasów (gdy faktycznie je niszczy).

To, co najważniejsze - co trzeba wiedzieć i rozumieć -to porównanie produktywności lasów utrzymywanych tymi dwiema metodami: przerębową i zrębową. Las utrzymywany metodą przerębową pożera około 4 razy więcej węgla - pochłaniając CO2 z atmosfery - niż las eksploatowany metodą zrębową i odbudowywany w atrakcyjnych medialnie szkółkach leśnych z malutkimi wzruszającymi drzewkami. Metodą przerębową można więc pozyskiwać około 4 razy więcej drewna (ściętego drzewa na sprzedaż) niż metodą zrębową. Gdyby lasami gospodarowali kapitaliści, to wolny rynek wyeliminowałby niszczycieli stosujących metodę zrębową. Leśnictwo państwowe (socjalistyczne) niestety wymusza gospodarkę rabunkową, gdyż nie ma rynku, który mógłby wyeliminować tych, którzy gospodarują nieracjonalnie (nie osiągają zysku) metodą zrębową.

Skąd bierze sią ta różnica? Jak biologowie (a nie leśnicy!) to policzyli? Porównali szybkość przyrostu masy drzew w zależności od wieku – średni roczny przyrost masy. Prosty człowiek kieruje się intuicją i wiedzą przekazywaną przez starsze pokolenia. Intuicja nasza pochodzi z obserwacji siebie i naszych dzieci, a także obserwacji hodowanych zwierząt. Wiedza ta mówi nam, że dorosłe osobniki przestają rosnąć i roczny przyrost masy maleje w miarę dojrzewania. Z drzewami jest jednak inaczej – im drzewo większe i starsze, tym szybciej rośnie i ma większy roczny przyrost masy.

Oczywiście różne drzewa osiągają maksimum szybkości wzrostu w różnym wieku, ale upraszczając można powiedzieć, że gdy widzimy młode (powiedzmy: stuletnie) drzewo w lesie, to widzimy wciąż młodzieńca rosnącego powoli, a gdy widzimy drzewo dojrzałe (dwustuletnie, to widzimy drzewo, które rośnie bardzo szybko. Dopiero drzewo stare (powiedzmy 300 lat) rośnie znów wolniej, bo staje się samo dla siebie zbyt ciężkie i zbyt wysokie – coraz trudniej mu powiększać rozmiar. Takie drzewo jest w idealnym wieku do ścięcia. Natomiast absurdem jest ścinanie drzew w wieku 200 lat, a wręcz zbrodnią jest ścinanie drzew 100-letnich. Racjonalna gospodarka przerębowa polega właśnie na tym, żeby ścinać i sprzedawać tylko drzewa 300-letnie… przypominam o uproszczeniu – różne gatunki drzewa mają różne te liczby (np. 50, 100 i 150, zamiast 100, 200 i 300) ale zasada pozostaje ta sama – trzeba ścinać tylko drzewa stare. To dlatego metoda przerębowa daje drwalom dochód 4 razy większy niż metoda zrębowa.

Każdy, kto umie liczyć i myśleć, widzi, że drwalami i leśnikami powinny być firmy prywatne, które powinny posiadać wyłączne prawo do eksploatowania lasów. Właścicielem lasu może być państwo, ale właścicielem praw do sprzedawania płodów leśnych powinny być osoby prywatne. W idealnym państwie prawa także właściciel ziemi powinien być prywatny, ale to w Polsce abstrakcja i zupełnie inny temat do dyskusji niż leśnictwo, więc na razie zapomnijmy o tym, tylko tak dla porządku o tym wspomniałem.

Wciąż ciśnie się na usta pytanie: Dlaczego? Czy to tylko ekonomia polityczna decyduje? Czy fakt, że dyrektor lasów państwowych to stanowisko nietrwałe, jest wystarczającym wyjaśnieniem? To łatwo sobie wyobrazić, jak myśli taki dyrektor: „Najdalej za 5, 10 lat zastąpi mnie ktoś inny, więc zetnę las i go sprzedam, rozdzielę premie wśród pracowników, dostanę dotacje na szkółki leśne i będziemy sadzić nowy las. Za 40 lat taki sam cwaniak jak ja wytnie to, co my zasadzimy i wzbogaci się, jak ja. Gdybym jednak był właścicielem tego biznesu, to w 10 lat zarobiłbym tyle, ile zarobię teraz ścinając ten biznes, a w 20 lat zarobiłbym dwa razy więcej… Gdybym był kapitalistą, nie pozwoliłbym u siebie na zręby”. Prawdziwa ekonomia nie pozwoli kapitaliście wyciąć lasu.

Wykop Skomentuj4
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Gospodarka