elementy programu
Ściąga dla partii politycznych
10 obserwujących
637 notek
173k odsłony
  186   0

Jak bronić wolności prasy

Naturalnym, choć banalnym wstępem jest przypomnienie o tym, że wolność prasy jest jedną z podstawowych wolności, bez której nie ma prawa ani demokracji. Zawód dziennikarza jest jednym z niewielu zawodów mających swój własny kodeks etyczny, jak lekarze, księża czy nauczyciele. jest więc oczywiste, że prawo powinno ściśle regulować i chronić zawód dziennikarza.

Tak jak lekarz, dziennikarz nie jest zwyczajnym usługodawcą - powinien mieć właściwe wykształcenie i złożyć przysięgę. Ale to za mało. Wyobraźmy sobie, że znany producent suplementów diety i dopalaczy wykupił prywatny szpital i go zlikwidował, żeby uruchomić nowe linie produkcyjne dopalaczy. Czy prawo powinno chronić ludzi przed takimi praktykami? Jako konserwatywny liberał powinienem odpowiedzieć, że nie, bo konkurencja szybko wypełni lukę, a w dodatku istnieje coś takiego jak państwo, którego obowiązkiem jest utrzymywać sieć szpitali państwowych dostatecznie dużą, aby wypełnić tego rodzaju luki na rynku. Jednak gdy się zastanowić, ten nabywca szpitala mógłby go nie zamykać, ale zacząć w nim testować dopalacze na pacjentach i świadczyć usługi niemedyczne, zmuszając część personelu do udziału w tych praktykach, wykorzystując sprzęt i pomieszczenia potrzebne do leczenia chorych. Może jednak prawo powinno chronić biznes medyczny przed wrogim przejęciem?

O wiele bardziej zagrożony jest biznes medialny. Nie istnieje alternatywa dla firm prywatnych. Nie można zabezpieczyć mediów budując szeroką sieć mediów państwowych, gdyż media państwowe z definicji zaprzeczają wolności prasy i etyce dziennikarskiej - wolne media muszą być niezależne. Oznacza to, że dobre prawo musi chronić firmy medialne przed wrogim przejęciem.

O sposobach obrony przed wrogim przejęciem nie można pisać w takiej krótkiej formie, jak notka. Muszę więc ograniczyć się do stwierdzenia faktu, że istnieje od dawna mnóstwo narzędzi obronnych stosowanych na całym świecie zgodnie z duchem liberalizmu, zasad fair play i kapitalizmu. Wiele z tych narzędzi to przepisy prawa np. regulujące obrót akcjami czy przepisy o ochronie konsumentów. Ostateczny rezultat pokazuje, zgodnie z przysłowiem "koniec wieńczy dzieło", czy prawo jest dobre czy złe. A niewątpliwym złem jest wpadnięcie firmy medialnej w łapy właściciela, którego dochody pochodzą z innej branży, niż branża medialna. O ile dla szpitali i pacjentów niebezpieczne są tylko branże niebezpieczne, o tyle w przypadku mediów niebezpieczne są wszystkie branże inne niż branża medialna, gdyż zagrożeniem jest sam fakt utraty niezależności, a nie to, od kogo jest się zależnym.

Nie podam tutaj gotowej recepty na uszczelnienie mechanizmów obronnych przed wrogim przejęciem firm medialnych - to zbyt obszerna i skomplikowana dziedzina, abym mógł zaryzykować jakiś pakiet z luką, której nie zauważę, a której nie da się wypełnić. Tym bardziej, że jestem przeciwnikiem radykalnych rozwiązań w rodzaju zakazu wchodzenia firm medialnych na giełdę. Jednak aby nie pozostawiać kompletnego niedosytu, wskażę uproszczenie - coś w rodzaju ideału lub utopii. Ideałem byłoby, gdyby właściciel gazety (portalu, kanału TV...) mógł sprzedać swoją firmę tylko innemu właścicielowi gazety (...). 

Lubię to! Skomentuj9 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura