Na lekcji „wychowania społecznego” nauczyciel ostrzegał uczniów przed poddawaniem się uczuciu nienawiści i mściwości, takim przykładem:
W dwurodzinnym bliźniaku mieszkały dwie rodziny. Głowa domu jednej, to urodzony szczęściarz wszystko mu się udawało więc jego rodzina żyła na wyższym poziomie od sąsiadów. Z tego powodu drugi sąsiad popadł w kompleksy i uznał, że ten bogatszy zdobył wszystko nieuczciwie.
Kiedy sąsiad „szczęściarz” się wyprowadził zostawiając bliźniak córce, ta postanowiła go sprzedać. Sąsiad zawistnik natychmiast go odkupił. Jego rodzina cieszyła się z powiększenia własnej przestrzeni mieszkalnej. Gorzko się jednak rozczarowali, kiedy „ojciec rodziny” pod pozorem modernizacji całości postanowił nabytą część bliźniaka rozebrać, by jak oznajmił, usunąć wszystkie ślady znienawidzonego, poprzedniego właściciela i zrobić wszystko po swojej myśli. Nie dał się przekonać do zaniechania rozbiórki i konsekwentnie wszystko usunął od fundamentu po dach.
To jego błogie zadowolenie zakłóciła nagle katastrofa przewrócenia się ściany domu od strony rozebranej budowli, z powodu – jak się okazało –naruszenia jej konstrukcji rozebraną częścią bliźniaczego domu.
Mściwość zawistnego „ojca rodziny” drogo rodzinę kosztowało koniecznością naprawy owych znacznych szkód.
Przypomniała mi się ta przypowieść kiedy przeczytałem komunikat prasowym tej treści:
„Prokuratura wezwała na przesłuchanie tłumaczkę, która była z Donaldem Tuskiem w Smoleńsku po katastrofie rządowego tupolewa. Ma zeznawać w śledztwie dotyczącym „zdrady dyplomatycznej” byłego premiera. Zawiadomienie złożył Antoni Macierewicz, który zarzuca Tuskowi „działanie szkodę państwa i narażenie na szwank interesu obywateli w tym rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej”. (GW z 20. grudnia 2018 r.).
Powstrzymam się od dalszych analogii z zawalonym domem, choć cisną mi się daleko idące skojarzenia z przypowieściowym modernizowanym domem” i mentalnością jego gospodarza, ale zostawiam to wyobraźni czytelników.



Komentarze
Pokaż komentarze (17)