30 obserwujących
1658 notek
1110k odsłon
959 odsłon

Moralna pokrętność abp Jędraszewskiego

Wykop Skomentuj50

image

Wielkie intelektualne zamieszanie w naszej cywilizacji wywojuje gigantyczny rozbrat w obyczajach kultury seksualnej ludzi mocno zainfekowanych obecną w nas anormalnością człowieczych zachowań i postaw.

Kultura ludzkości usiłuje sobie wmówić, że inteligencja człowiecza odzwierzęca naszą naturę w stopniu zdolnym odwrócić obecny w nas zwierzęcy instynkt życia w rozumną egzystencję pojmującą jego /życia/ sens.

Przynależny naszej naturze bardzo silny instynkt przetrwania gatunku jest ściśle uwarunkowany odmienno płciową kopulacją prokreacyjną, którą uznaliśmy /ludzie/ za rozkoszną rozrywkę tworząc dla jej uzasadnienia nowe teorie i ideały zmyślnie przeinaczające tę sferę życia w akt kultury rozrywkowej.

Ten kulturowo cywilizacyjny trend nabrał jednak zdecydowanie niebezpiecznego, egoistycznie patologicznego charakteru z narastającymi tendencjami intelektualnej przemocy w zmuszaniu jednych ludzi przez innych ludzi do uznawania zjawisk wyrodzonych z natury za zjawiska naturalne.

Skłonność ludzi ku wygodom i przyjemnościom odsłoniła w życiu publicznym cechy biologiczno-kulturowo na czoło wartości nadrzędnych w egzystencjalnych potrzebach ludzi powodując groźny chaos pojęciowy w hierarchii wartości naszych potrzeb życiowych.

Od zawsze za najważniejsze w życiu człowieka uważano troskę o wyżywienie, mieszkalne schronienie i pokój gwarantujący brak zakłóceń tych wartości.

Niestety niestałość ludzkich postaw często rujnowała ten porządek kulturowo-bytowy niszczony najprzeróżniejszymi rewolucjami od krwawych po obyczajowe. Nie bagatelne miejsce w takich rewolucjach zawsze zajmowały najprzeróżniejsze wyznania i religie.

I tak zostało do dzisiaj.

Na przykładzie współczesnego świata widzimy to gigantyczne zamieszanie wywołane ową przemocą intelektualną, jako siłę sprawczą miksującą porządek prawny współczesnej cywilizacji skutecznym mieszaniem ważnym zagadnień ludzkiej egzystencji z zagadnieniami populizmu powszechnie skażonego wymuszaniem politycznej poprawności lansowanej aktualną modą różnych wpływowych środowisk społecznych.

Proszę zauważyć liniowe natężenie demonstracji środowiska LGBT, którego intensywność i krzykliwość przebiła wszystkie inne demonstracje dużo ważniejsze od obyczajowości, ale jakże mizerne, lub po prostu nieobecne.

Myślę chociażby o obronie praworządności, tego fundamentu demokratycznego państwa prawnego, w którym żyjemy pełni obaw czy nasz ewentualny konflikt prawny z państwem polskim nie będzie osądzany według kalkulacji sądu podporządkowanego oczekiwaniom władzy, /czyli de facto partii rządzącej/ a nie racji prawnych.

Przykłady niepublikowania przez polską premier z nadania PiS wyroków TK, a obecnie nie respektowanie przez Sejm prawomocnego wyroku NSA w sprawie publikacji list poparcia kandydatów do KRS, nie zaprzysięganie legalnie wybranych sędziów TK  przez prezydenta RP z obozu PiS, zaniechania prokuratury podporządkowanej rządowi w sprawie doniesień o prawdopodobieństwo naruszenia prawa przy czynnościach przygotowawczych budowy przez PiS dwóch wież przy ul Srebrnej z tłem wręczania korzyści majątkowej, pozostawienie bez rozpatrzenia przyznania się sprawcy podsłuchów w restauracji „u Sowy” wykonywanych za wiedzą służb specjalnych i kierownictwa PiS, bezruchu w sprawach afery KNF, itd., itp.

Gdzież są owi „bojowcy” o praworządność w państwie tak dramatyzowane w kwestiach związków partnerskich i małżeństw jednopłciowych? Dlaczego nie krzyczą o praworządność jako taką, w ramach której mieszczą się też ich postulaty?

Należy też pytać dlaczego Episkopat Polski nie potępia owych naruszeń praw konstytucyjnych w państwie, a ze zdwojoną energią potępia niewybrednie demonstracje działaczy LGBT?

Na postawie jakich podobieństw do komunizmu wiceprzewodniczący Komisji Episkopatu Polski abp Marek Jędraszewki porównuje legalne „Marsze Równości” LGBT do totalitaryzmu komunistycznego tymi okropnymi słowami: „Czerwona zaraza już nie chodzi po naszej ziemi, ale pojawiła się nowa, neomarksistowska, chcąca opanować nasze dusze, serca i umysły. Nie czerwona, ale tęczowa - stwierdził”.

Jakim prawem umoralnia seksualnie uczestników tych marszów /w dużej części ateistów/ w sytuacji kiedy w Kościele /między innymi przez siebie zarządzanym/ nie wykazuje należytego zaangażowania w likwidacji zjawiska zbrodni pedofilii w sferach katolickiego kleru?

Te przykłady dowodzą, że abp Jędraszewski wyznaje dwie różne moralności: miłosierną /jak sam wyznał/ wobec pedofilii duchowieństwa obecnego w polskim Kościele i bezkompromisową, wobec homoseksualizmu uczestników „Marszów Równości” bardzo krzywdząco porównywanymi z „czerwoną zarazą” komunizmu. Czemuż to ks. arcybiskup nie porównuje pedofilskiej strasznej demoralizacji części kleru katolickiego do wolnomularstwa lub seksualnych bezeceństw Komuny Paryskiej?

Taka jest ta nasza, polska rzeczywistość, za którą możemy winić tylko samych siebie, wszak „jaki naród tacy liderzy państwa i Kościoła”.

I jeszcze pytanie: gdzie jest intelektualne przewodnictwo narodu ze strony światłych elit akademickich, kulturalnych i duchowych?

Wszyscy wiemy, że takie elity są, ale nie wiemy dlaczego udają /poza nielicznymi/ nieobecnych?

Dlaczego?

Wykop Skomentuj50
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo