Pan Nawrocki nie chciał robić nominacji oficerskich, nie chce nominować dyplomatów, nie chciał kiedyś nominować sędziów. Chciał ingerować we wszystko, bo chce bez zmiany konstytucji zmienić ustrój polski na prezydencki. Musi mieć większość konstytucyjną. Więc my będziemy łamać te jego zapędy totalitarne. Mamy na to skuteczne sposoby, proszę mi wierzyć, i jeżeli to będzie szantaż, że on nie będzie uznawał tej Rady, to ja mam na to odpowiedni plan. Ci sędziowie, którzy są w systemie, nasycimy system odpowiednią liczbą asystentów referendarzy, i będziemy reformować wymiar sprawiedliwości i przetrzymamy czas kadencji pana Nawrockiego.
Natomiast jak on będzie doprowadzał do takiego łamania ostentacyjnego Konstytucji, to z czasem jak odbijemy te instytucje, które dbają o praworządność, może zostać postawiony przed Trybunałem Stanu, także za łamanie Konstytucji. – Powiedział dla TVN24 – Wyrażenie "Prezydent Nawrocki" nie przeszło Żurkowi przez gardło.
Komentarz:
Straszenie Głowy Państwa, że jeżeli będzie przeciwstawiał się rządowi i polityce Donalda Tuska, w tym obstrukcji rządu wobec osoby Prezydenta, jest właśnie szantażem. I ta konfrontacyjna retoryka: „odbijemy”...
Konflikt wokół Krajowej Rady Sądownictwa (KRS) trwa od początku prezydentury Karola Nawrockiego. W lutym 2026 r. prezydent Karol Nawrocki zawetował nowelizację ustawy o KRS przygotowaną przez rząd (głównie resort Waldemara Żurka). Ustawę przyjęła koalicja rządząca, ale prezydent ją odrzucił.
Ponieważ ustawa została zawetowana, wybory odbywają się na podstawie starej ustawy z czasów Zjednoczonej Prawicy, czyli Sejm wybiera 15 sędziowskich członków KRS. Tymczasem rząd i sędziowie zrobili „Plan B”, tzn. sędziowie przeprowadzili nieoficjalne, powszechne głosowanie (plebiscyt) na kandydatów, a większość rządowa w Sejmie miał uwzględnić wyniki tego głosowania.
Owszem, Prezydent ma konstytucyjny obowiązek powoływania sędziów, których rekomenduje KRS, jednak takie nieoficjalne działania kwestionują legalność całej Rady. Ponadto Sejm nie może być związany decyzjami stowarzyszeń sędziowskich ponieważ narusza to zasady suwerenności Sejmu i konstytucyjnej roli parlamentu w wyborze członków KRS.
Jak pisze serwis Prawo.pl: "Trybunał Konstytucyjny, na posiedzeniu niejawnym, wydał postanowienie, zgodnie z którym posłowie mają się powstrzymać od wyboru 15 sędziów/członków KRS, do momentu kiedy TK rozpatrzy kolejny wniosek posłów PiS o zbadanie konstytucyjności przepisów regulujących procedurę. Tym razem chodzi m.in. o przepis, na mocy którego kandydatów do KRS może zgłaszać albo 2000 obywateli, albo 25 sędziów".
Większość rządowa w Sejmie zignorowała postanowienie Trybunału Konstytucyjnego. 16 kwietnia 2026 r. TK orzekł o niekonstytucyjności kluczowych fragmentów procedury wyboru sędziów do KRS (na podstawie starej ustawy z 2011 r., zmienionej w 2017).
W tym miejscu muszę uczciwie przyznać, że przepisy, które Trybunał Konstytucyjny uznał 16 kwietnia 2026 r. za niekonstytucyjne, zostały wprowadzone przez rząd PiS w grudniu 2017 roku (Ustawa z 8 grudnia 2017 r. o zmianie ustawy o KRS oraz niektórych innych ustaw - Dz.U. 2018 poz. 3). Wówczas wielu prawników, konstytucjonalistów, polityków opozycji i komentatorów, także przychylnych władzy Zjednoczonej Prawicy ostrzegało, że jest to bumerang, który uderzy w samą partię rządzącą po ewentualnej utracie władzy.
Art. 11b ust. 8 ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa (w brzmieniu nadanym ustawą z 8 grudnia 2017 r., Dz.U. 2018 poz. 3):
„Marszałek Sejmu, w terminie trzech dni od dnia otrzymania zgłoszenia kandydata przez podmiot, o którym mowa w art. 11a ust. 2 pkt 2 [czyli przez grupę co najmniej 25 sędziów], zwraca się na piśmie do Ministra Sprawiedliwości o potwierdzenie posiadania przez osoby popierające zgłoszenie statusu sędziego. Minister Sprawiedliwości potwierdza posiadanie przez osoby popierające zgłoszenie statusu sędziego w terminie trzech dni od dnia otrzymania pisma Marszałka Sejmu".
Tym samym mieszają się tu kompetencje władzy wykonawczej z ustawodawczą. Problem jest tylko taki, że gdy o tym, jako blogerzy i publicyści pisaliśmy, traktowano nas jak przeciwników Zbigniewa Ziobry 8 reformy sądownictwa/wymiaru sprawiedliwości oraz jako zwolenników Platformy Obywatelskiej.
Obiektywnie jednak, piłka jest po stronie rządu, który specjalnie prowadzi ten proces tak, aby budził kontrowersje i opór Prezydenta Karola Nawrockiego. Rząd Donalda Tuska i minister Żurek nic by nie stracili uznając decyzję Trybunału Konstytucyjnego. Przecież to obecny rząd i minister Żurek kształtowaliby wybór nowych członków KRS. Tylko, że rządowi nie zależy na porozumieniu z prezydentem, a tylko na wznowieniu "polityki pogardy" wobec Karola Nawrockiego, podobnej, jak wobec śp. Lecha Kaczyńskiego.
Ale, w tym wszystkim najlepsze jest to, że Prezydent Karol Nawrocki nie jest aż tak dobroduszny, i nie nadstawia drugiego policzka, jak niszczony przez Tuska i Palikota, Lech Kaczyński. I tego Mu właśnie życzę: Jesteśmy z Panem, Panie Prezydencie!
Romuald Kałwa
ps.
Waldemar Żurek jako jedyny minister w rządzie Donalda Tuska nie zgodził się na upublicznienie swojego oświadczenia majątkowego. Minister posiada kilka domów (m.in. ok. 110 m², większe obiekty) oraz ok. 21 działek w różnych częściach Polski (Małopolska, Bieszczady, Mazowsze, okolice Bałtyku). Szacunkowa wartość majątku w nieruchomościoach: od 3 do nawet 8 milionów złotych. Tylko nikt nie wie, skąd miał na to pieniądze. Nie przeszkadza to rządowi Donalda Tuska krytykować brak jawności polityków.
Rozumiem jego argument, gdy mówi, że boi się np. porwania swoich dzieci. Ale jak to, czyżby minister nie wierzył w polski wymiar sprawiedliwości i polskie służby?!


Komentarze
Pokaż komentarze (13)