Przykładowo Policja wywiązuje się ze swoich obowiązków, łapie imigrantów i odsyła ich razem ze strażą Graniczną tam, skąd przybyli. Wirtualna Polska informuje, że: "Funkcjonariusze policji i Straży Granicznej zatrzymali prawie dwa tysiące poszukiwanych osób oraz 140 nielegalnych imigrantów. W dwudniowej akcji wzięło udział ponad 25 tysięcy mundurowych. "To kolejna taka akcja służb w tym roku" - przekazał w mediach społecznościowych Marcin Kierwiński". Chodzi o ogólnopolską akcję z 8-9 czerwca.
Czytamy dalej: ""To już kolejna taka akcja. W tym roku podczas pierwszej edycji zatrzymano blisko 2000 osób poszukiwanych, w tym 147 cudzoziemców, natomiast w 2025 r. w trzech tego typu akcjach funkcjonariusze zatrzymali łącznie 4766 osób, w tym 515 obcokrajowców" - napisała w oficjalnym komunikacie policja".
Kolejny przykład – MSWiA, czyli ministerstwo Kierwińskiego", zapowiada zmiany w prawie, dzięki czemu uzyskanie polskiego obywatelstwa będzie trudniejsze. Projekt zakłada wydłużenie minimalnego okresu nieprzerwanego pobytu w Polsce z 3 do 10 lat dla osób starających się o polskie obywatelstwo. PiS tyle lat rządził i tego jeszcze nie zrobił. Tylko przypominam, nie chcę wbijać PiS szpili, ale też narozrabiali. Oczywiście nie tak, jak PO, ale jednak, np. całowali dłoń UE i nic z tego nie mieli.
Może też, jakby niektóre media pokusiły się o więcej obiektywności, a mniej paniki, może również ich sprawy były lepiej prowadzone. Nie twierdzę, że sprawy idą idealnie, ale wiedzą Państwo, trzeba znać granicę hejtu i miarę rzetelności krytyki dziennikarskiej.
W tym sensie działalność Kierwińskiego jest patriotyczna, wręcz narodowa i ... pisowska. Uważam, że SAFE - sejn z polska nomen omen - to kłopot, ale w obecnych warunkach ludzie mają prawo pomyśleć, że lepszy SAFE niż potencjalna agresja Rosji. Lepiej płacić na drogi sprzęt (Amerykanie swoją ofertą zbrojeniową cenowo też nie rozpieszczają Polski), niż nie kupować wcale i być narażonym na wizytę ruskich.
Onet pisze: "Wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz podpisał z USA kilka kluczowych umów na przestrzeni ostatnich lat. Najważniejszym z tych porozumień jest umowa z lipca 2025 roku, w ramach której Stany Zjednoczone udzieliły Polsce gwarancji kredytowych na kwotę 4 miliardów dolarów (ok. 16 miliardów złotych) na modernizację polskiej armii" – może te stosunki, choć na poziomie ministerialnym, nie są takie złe, jak twierdzą inni.
Warto przypomnieć komunikat rządowy z 18 maja: "Premier Donald Tusk oraz Wicepremier, Minister Obrony Narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz uczestniczyli w podpisaniu umowy między Wojskowymi Zakładami Lotniczymi a firmą Honeywell dotyczącej autoryzowanego centrum serwisowego silników do amerykańskich czołgów Abrams".
3 czerwca 2026 roku Onet poinformował: "Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował, że zaproponował sekretarzowi obrony USA Pete’owi Hegsethowi utworzenie nowej, stałej bazy wojsk amerykańskich w Polsce. (...) "Zaangażowanie USA w bezpieczeństwo Polski nie maleje. Przeciwnie, może być jeszcze większe" – oświadczył w środę w mediach społecznościowych szef MON.
Może nawet słynne zgubienie min przeciwpancernych 2 lata temu było prowokacją wymierzoną w ministra. Domagano się wówczas jego dymisji – kto wie, może to jacyś ludzie obecnego lub jakiegoś przyszłego koalicjanta PSL byli w to zamieszani?
Generalnie nie chcę uczestniczyć w wojnie polsko-polskiej. Ruscy naprawdę mają złe zamiary. Nie czas teraz na to i miejsce. Nie chodzi o to, aby Kaczyński pokochał Tuska, bo jego naprawdę nie ma za co. To jest rola Premiera Tuska i Prezydenta Nawrockiego, ale i różni partyjni liderzy mogliby zacząć bardziej cywilizowanie ze sobą dyskutować. To zło trzeba przerwać. Może pomoże tu silna władza Prezydencka i jednomandatowe okręgi wyborcze, ale nic nie zastąpi zmian w duszy człowieka. Chodzi o niezbędne minimum, np. by mówić również to co dobre, nie stawiać chochołów (oszczerczych zarzutów) i kwestionować dowody (delializm).
Może naprawdę dziennikarz Republiki mógł wtedy poklepać się po plecach z Czarzastym. Nikomu by nie ubyło. Mógłby być z tego niezły mem i jakaś moda, czy „challenge” – ale skoro dziennikarze są programowani przez kierownictwo, a Aleksandra Gołda, głosem, niczym papier ścierny, inny sepleniąc, jeszcze inny ma dziwną manierę – wygłaszają swoje mądrości – to może lepiej by się zajęli jakością przekazywania informacji, publicystyką, czy też TVR rozwinęłaby swoją ofertę, o jakieś tanie programy, nie wiem, może coś o zabytkach, o kulturze, a nie tylko smucili, jak to jest im źle.
Generalnie chodzi o to, że gdybym tylko oglądał Republikę, to nie wiedziałbym, co tak naprawdę się dzieje w Polsce.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)