Pupilla Libertatis
Jestem sarmatolibertarianinem. Myślę, politykuję, rozważam, polemizuję, szukam, prowokuję, dyskutuję, dociekam, analizuję, filozofuję.
150 obserwujących
1856 notek
2372k odsłony
  1181   9

Fala hejtu na przekopie

Wpłynąłem na przekop Mierzei Wiślanej i zamiast posmakować fal Bałtyku zalała mnie fala hejtu. Nie odczułem tego od razu. Na przekopie był ład i porządek, było spokojnie, było bezpiecznie. Hejt mnie zalał w Sieci, gdy wróciłem do domu.

  Pi­szę o tym w po­przed­niej not­ce: Dlaczego kura przeszła przez przekop?

  Zro­zu­mia­łem chy­ba o co cho­dzi, skąd się ta fa­la wzię­ła. Wy­ni­ka to z mon­ta­żu fil­mu, któ­ry przed­sta­wia pierw­sze w hi­sto­rii wpły­nię­cie na prze­kop pry­wat­nym jach­tem niepo­wią­za­nym z dy­rek­cją. Ten film moż­na stre­ścić tak: ka­pi­ta­nat prze­ko­pu trą­bi na ca­łą oko­li­cę: „Jacht Ko­li­ber, jacht Ko­li­ber, pro­szo­ny o opusz­cze­nie te­re­nu bu­do­wy”, a tym­cza­sem jacht Ko­li­ber nie słu­cha i pły­nie na ślu­zę chcąc do­trzeć na Bał­tyk. Nie re­agu­je na ko­mu­ni­ka­ty, igno­ru­je zna­ki za­ka­zu, ole­wa za­sa­dy bez­pie­czeń­stwa, wpły­wa nie­le­gal­nie. Aż na­gle za­wra­ca i od­pły­wa, bo wi­dzi, że na ślu­zie są za­mknię­te wro­ta.

  No to na­pi­szę jak to by­ło z mo­jej per­spek­ty­wy. Rejs za­czą­łem w Gdań­sku. By­ło nas czte­rech - dwó­ch do­ro­sły­ch i dwó­ch mło­dzień­ców. A po­tem wie­czo­rem pew­ne­go dnia lip­ca 2022 do­tar­li­śmy do Ką­tów Ry­bac­ki­ch. Ra­no zwie­dzi­li­śmy mu­zeum Za­le­wu Wi­śla­ne­go:

image

image


  No i po po­wro­cie na łód­kę pla­nu­je­my co da­lej. Wy­szło, że pły­nie­my do Kry­ni­cy Mor­skiej a tam pój­dzie­my na mor­ską pla­żę. No to mó­wię, że bę­dzie­my pły­nąć bli­sko prze­ko­pu, więc war­to tam za­wi­nąć by zro­bić kil­ka zdjęć. Wi­dzę na ak­tu­al­nej ma­pie Na­vio­nics’a, że te­ren prze­ko­pu ozna­ko­wa­ny je­st ja­ko „Cau­tion Area”, a nie „Pro­hi­bi­ted Area”, a za­tem moż­na tam pły­nąć, ale trze­ba za­cho­wać czuj­no­ść. "Cau­tion Area" to ob­szar, na któ­rym trze­ba uwa­żać, bo mo­gą być spe­cjal­ne ostrze­że­nia, świa­tła, zna­ki czy in­for­ma­cje mó­wią­ce o ja­kichś nie­bez­pie­czeń­stwa­ch.

  No to to pły­nie­my. Im bli­żej pły­nie­my prze­ko­pu, tym le­piej wi­dzę, że nic nie­bez­piecz­ne­go się nie dzie­je. Żad­ny­ch pły­ną­cy­ch stat­ków, żad­ny­ch ostrze­żeń, żad­ny­ch świa­teł, żad­ny­ch zna­ków za­ka­zu, żad­ny­ch ogra­ni­czeń. Z da­le­ka do­strze­głem zna­ki ozna­cza­ją­ce wej­ście do ka­na­łu przed ślu­zą. A za­tem są już przy­go­to­wa­ni, moż­na wpły­nąć. Wpły­wam więc do ka­na­łu i wi­dzę, że ke­ja prze­zna­czo­na dla jach­tów ocze­ku­ją­cy­ch na otwar­cie ślu­zy je­st już w peł­ni go­to­wa, nie je­st w re­mon­cie i sto­ją już przy niej jach­ty. My­ślę więc, że pew­nie po­zwo­lą mi bez pro­ble­mów za­cu­mo­wać na chwi­lę, wyj­ść na ląd i zro­bić kil­ka zdjęć i od­pły­nąć.

  Tuż przed ślu­zą wi­dzę czer­wo­ne świa­tła ozna­cza­ją­ce, że nie wol­no wpły­wać do ślu­zy. Tak to wi­dzę:

image

  Na dzia­ła­ją­cej ślu­zie czer­wo­ne świa­tła ozna­cza­ją, że trze­ba po­cze­kać aż ło­dzie ze ślu­zy wy­pły­ną (po to je­st ke­ja, by przy niej cze­kać). Po­tem za­pa­la się świa­tło zie­lo­ne, co ozna­cza, że moż­na do ślu­zy wpły­wać. Te­raz oczy­wi­ście nie li­czy­łem, że za­pa­li się świa­tło zie­lo­ne, bo ślu­za je­st nie­czyn­na, otwar­cie ma na­stą­pić 17 wrze­śnia, więc nie oba­wia­łem się te­go, że mi na­gle ze ślu­zy wy­pły­nie du­ży sta­tek czy du­żo jach­tów – zresz­tą wi­dać by­ło, że ślu­za je­st pu­sta. Nie by­łem pe­wien czy wol­no mi bę­dzie przy­cu­mo­wać, ale za­uwa­ży­łem, że przy kei stoi sa­mo­chód, a obok ja­cyś ro­bot­ni­cy, więc po­sta­no­wi­łem do ni­ch pod­pły­nąć i spy­tać, gdzie mi wol­no za­cu­mo­wać. Oni sta­li tro­chę za li­nią ty­ch czer­wo­ny­ch świa­teł. No ale wo­la­łem spy­tać niż sta­wać przed świa­tła­mi bez py­ta­nia. Ry­zy­ka żad­ne­go nie by­ło.

  Pod­pły­ną­łem więc do ni­ch i py­tam, gdzie mo­gę za­cu­mo­wać – wska­za­łem wol­ne miej­sce przy dra­bin­ce po dru­giej stro­nie i mó­wię: „mo­że tam?”. Ro­bot­ni­cy od­po­wie­dzie­li, że tu ni­gdzie nie wol­no cu­mo­wać i że­bym od­pły­nął. No to za­wró­ci­łem i od­pły­ną­łem. Tro­chę się za­wio­dłem, ale wszyst­ko to by­ło dla mnie nor­mal­ne, na­tu­ral­ne, czę­sto spo­ty­ka­ne. Tak by­wa, że wpły­wam do ma­ri­ny, a wol­ne miej­sca są już za­ję­te czy za­re­zer­wo­wa­ne – cu­mu­ję gdzieś i idę do bos­ma­na spy­tać, czy wol­no mi tu stać. Cza­sem po­zwa­la stać przez chwi­lę, na­wet kil­ka go­dzin, ale na noc ka­że od­pły­nąć, a cza­sem ka­że od ra­zu od­pły­wać. A cza­sem mo­gę stać do ra­na. Tu by­ło du­żo miej­sca do ma­new­ro­wa­nia, więc nie mu­sia­łem za­cu­mo­wać, by się spy­tać – mo­głem po­ga­dać z wo­dy.

  Od­pły­ną­łem i do­tar­łem do Kry­ni­cy Mor­skiej:

image

image

  Tak wy­glą­dał ca­ły ten in­cy­dent z mo­jej per­spek­ty­wy. Gdy wró­ci­łem do do­mu, za­czą­łem czy­tać not­ki na Salonie24, w tym not­kę Siu­ku­ma Ba­la­my o prze­ko­pie: Gdyby natura chciała... – i tam do­strze­głem link do fil­mi­ku na YouTu­be. Film za­czy­na się od ko­mu­ni­ka­tu przez me­ga­fon na mo­ście: „Jacht Ko­li­ber pro­szo­ny o opusz­cze­nie te­re­nu bu­do­wy”. Bar­dzo mnie to zdzi­wi­ło, bo prze­cież nic nie sły­sza­łem, żad­ny­ch me­ga­fo­nów nie by­ło, żad­ny­ch ostrze­żeń na wo­dzie nie by­ło sły­chać. Oni to krzy­cze­li da­le­ko na mo­ście, a to na ka­nał nie do­cie­ra. Ja te­go nie sły­sza­łem na­wet wte­dy, gdy pod­pły­ną­łem do ty­ch ro­bot­ni­ków i z ni­mi roz­ma­wia­łem. Oni na­wet w tej roz­mo­wie nic o ko­mu­ni­ka­ta­ch z me­ga­fo­nu nie po­wie­dzie­li, nie po­wo­ła­li się na nie – pew­nie sa­mi z brze­gu też ich nie sły­sze­li.

  A po­tem prze­czy­ta­łem ca­ły ten hejt ja­ki się na mnie wy­lał pod tym fil­mem i któ­ry za­cy­to­wa­łem w po­przed­niej not­ce. Gdy­bym nie wcho­dził do In­ter­ne­tu, to bym na­wet nie wie­dział, że wzbu­dzi­łem w lu­dzia­ch ta­ką nie­na­wi­ść, bo wra­że­nia z wo­dy, mi­mo że nie uda­ło się za­cu­mo­wać, mia­łem ra­czej po­zy­tyw­ne – nic złe­go się nie sta­ło i nie mo­gło stać, a tro­chę zo­ba­czy­łem. Ca­łą nie­na­wist­ną ro­bo­tę, wszyst­ko to, co spo­wo­do­wa­ło na­szczu­cie na mnie zwo­len­ni­ków PiS, wy­ni­ka­ło z te­go jak zmon­to­wa­no film – naj­pierw te ostrze­że­nia z me­ga­fo­nu, a po­tem ob­raz z dro­na jak pły­nę. Ciąg dalszy na następnej stronie...

Lubię to! Skomentuj64 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości