Grzegorz Świderski Grzegorz Świderski
105
BLOG

Dlaczego popieram ruchy separatystyczne?

Grzegorz Świderski Grzegorz Świderski Polityka Obserwuj notkę 12
Od­po­wie­dź je­st oczy­wi­sta: bo je­stem pa­le­oli­ber­ta­ria­ni­nem. Nie­mniej je­stem też Po­la­kiem, więc wi­dzę, ro­zu­miem i do­strze­gam ar­gu­men­ty wska­zu­ją­ca na to, że se­pa­ra­ty­zm mo­że być dla Pol­ski groź­ny. Mi­mo że roz­bi­cie dziel­ni­co­we bę­dzie bar­dzo ko­rzyst­ne go­spo­dar­czo, zwięk­szy do­bro­byt, to zga­dzam się, że gdy­by Pol­ska roz­pa­dła się na ty­siąc Liech­ten­sta­inów to by­ło­by to ry­zy­kow­ne geo­po­li­tycz­nie, gdy na­si są­sie­dzi, głów­nie Ro­sja i Niem­cy, bę­dą sil­ne i scen­tra­li­zo­wa­ne.

  To je­st not­ka, w któ­rej wy­ja­śniam, że nie ma się co te­go bać, bo Ro­sja i Niem­cy roz­pad­ną się du­żo szyb­ciej niż my.

Al­ber­ta. Ma­ła iskra, któ­ra na­praw­dę mo­że ru­szyć la­wi­nę!

  W kanadyjskim stanie Al­ber­ta se­ce­sja prze­sta­ła być folk­lo­rem. To już nie je­st mem, hasz­tag ani aka­de­mic­ka fan­ta­zja. To już ten­den­cja in­sty­tu­cjo­nal­na. Al­ber­ta Pro­spe­ri­ty Pro­ject ma za­twier­dzo­ną oby­wa­tel­ską ini­cja­ty­wę re­fe­ren­dal­ną, zbie­ra pod­pi­sy i gło­si bru­tal­nie pro­ste ha­sła kon­tro­li nad wła­sną ro­pą i wła­sny­mi po­dat­ka­mi. Bez ide­olo­gii, bez ro­man­ty­zmu, bez nar­ra­cji o uci­sku — je­st czy­sta księ­go­wo­ść, głów­nie ar­gu­men­ty eko­no­micz­ne.

  Do te­go do­cho­dzą spo­tka­nia z ad­mi­ni­stra­cją Trum­pa, kon­cep­cja pię­ciu­set­mi­liar­do­wej li­nii kre­dy­to­wej na mięk­kie lą­do­wa­nie nie­pod­le­głej Al­ber­ty i bu­do­wa­na kon­se­kwent­nie nar­ra­cja o na­tu­ral­nym part­ner­stwie z USA. Nie mam mo­wy o re­be­lii, je­st mo­wa o trans­ak­cji. Jak kup­no Gren­lan­dii.

  Je­że­li Al­ber­ta rze­czy­wi­ście ogło­si nie­pod­le­gło­ść, bę­dzie to wie­lo­krot­nie cięż­szy pre­ce­dens niż Szko­cja czy Ka­ta­lo­nia. Po raz pierw­szy w świe­cie za­chod­nim bo­ga­ta pro­win­cja nie wy­cho­dzi dla­te­go, że je­st gnę­bio­na, ko­lo­ni­zo­wa­na czy re­pre­sjo­no­wa­na, tyl­ko dla­te­go, że nie chce da­lej spon­so­ro­wać resz­ty. To wie­le zmie­ni. Se­ce­sja prze­sta­nie być fa­na­be­rią ra­dy­ka­łów, a za­czy­nie być ra­cjo­nal­ną stra­te­gią po­pra­wy do­bro­by­tu. I w tym mo­men­cie te­mat prze­sta­je być lo­kal­ny.

Gdy la­wi­na ru­szy – Eu­ro­pa nie bę­dzie cze­kać!

  W chwi­li, gdy Ka­na­da po­zwo­li – al­bo zo­sta­nie zmu­szo­na – do se­ce­sji Al­ber­ty, każ­dy ru­ch se­pa­ra­ty­stycz­ny na świe­cie do­sta­je to, cze­go bra­ko­wa­ło od de­kad: świe­ży, za­chod­ni, de­mo­kra­tycz­ny pre­ce­dens bo­ga­tej se­ce­sji.

  Ka­ta­lo­nia na­tych­mia­st pod­nie­sie ar­gu­ment: sko­ro Al­ber­ta mo­gła, to dla­cze­go Bar­ce­lo­na ma da­lej fi­nan­so­wać Ma­dryt? Szko­cja do­sta­nie nar­ra­cję ko­rek­ty kon­trak­tu, a nie roz­bi­ja­nia pań­stwa. Flan­dria przy­po­mni so­bie, że od lat uwa­ża Wal­lo­nię za kosz­tow­ny ba­la­st. Qu­ebec od­zy­ska od­de­ch po de­ka­da­ch za­mro­że­nia. Ba­sko­wie, Kor­sy­ka­nie, Ve­ne­to, Po­łu­dnio­wy Ty­rol, a na­wet Ba­wa­ria do­sta­ną sy­gnał, że to nie je­st eg­zo­ty­ka, tyl­ko wy­ko­nal­ny wa­riant po­li­tycz­ny.

  To wy­star­czy, by se­ce­sja prze­sta­ła być lo­kal­nym me­mem, a sta­ła się glo­bal­nym te­ma­tem — by sta­ła się ten­den­cją po­dob­ną do de­ko­lo­ni­za­cji zwięk­sza­ją­cą licz­bę pań­stw na świe­cie. I wte­dy po­ja­wia się py­ta­nie wła­ści­we: co dzie­je się z du­ży­mi, cięż­ki­mi pań­stwa­mi w świe­cie, w któ­rym se­ce­sja sta­je się po­li­tycz­nie atrak­cyj­na i re­al­na?

Ro­sja. Im­pe­rium, któ­re pę­ka przy zwy­cię­stwie!

  Ro­sja nie je­st pań­stwem na­ro­do­wym. To kon­struk­cja im­pe­rial­na, skle­jo­na prze­mo­cą i pie­niędz­mi z dó­br na­tu­ral­ny­ch. W świe­cie eska­lu­ją­cej se­ce­sji ma ce­chy śmier­tel­ne.

  Jej fe­de­ra­cyj­na struk­tu­ra to nie de­ko­ra­cja. Dzie­siąt­ki pod­mio­tów ma­ją wła­sne kon­sty­tu­cje, eli­ty, fla­gi i re­al­ne po­czu­cie od­ręb­no­ści – od Kau­ka­zu, przez Ta­tar­stan, po Ja­ku­cję. Do­pó­ki cen­trum po­tra­fi ku­po­wać lo­jal­no­ść, sys­tem dzia­ła. W mo­men­cie, gdy bu­dżet prze­sta­je się do­my­kać, pe­ry­fe­rie za­czy­na­ją li­czyć.

  Mo­skwa ży­je z wy­ży­ma­nia Sy­be­rii i Da­le­kie­go Wscho­du. Gdy ra­chu­nek za­czy­na się nie zga­dzać, po­ja­wia się py­ta­nie: czy bar­dziej opła­ca się być sy­be­ryj­ską Nor­we­gią, czy gu­ber­nią im­pe­rium. Woj­na na Ukra­inie je­st tu ka­ta­li­za­to­rem, nie przy­czy­ną. Im­pe­ria nie upa­da­ją przy klę­sce. Upa­da­ją przy zwy­cię­stwie, któ­re kosz­tu­je za du­żo, gdy bra­ku­je pa­li­wa na trzy­ma­nie ko­lo­nii.

  W świe­cie, w któ­rym se­ce­sja sta­je się mod­na, każ­da re­pu­bli­ka z su­row­ca­mi, gra­ni­cą z in­nym gra­czem al­bo świe­żą trau­mą ko­lo­nial­ną za­czy­na li­czyć sens lo­jal­no­ści. To nie je­st po­li­ti­cal fic­tion. Think-tan­ki od lat ry­su­ją sce­na­riu­sze roz­pa­du Ro­sji na kil­ka blo­ków. Al­ber­ty­za­cja se­ce­sji spra­wia, że te sce­na­riu­sze prze­sta­ją być eg­zo­tycz­ne.

  Re­la­tyw­nie do Pol­ski, Ro­sja ma o rząd wiel­ko­ści wię­cej li­nii pęk­nięć. Tu o tym nie­daw­no pi­sa­łem do­kład­niej: Rosja dąży do rozpadu

Niem­cy. Se­ce­sja cy­wi­li­za­cyj­na przed te­ry­to­rial­ną!

  Niem­cy są sta­bil­niej­sze niż Ro­sja, ale ma­ją pro­ble­my, któ­ry­ch Pol­ska nie ma. Pierw­szy to me­cha­ni­zm mięk­kie­go ka­li­fa­tu: en­kla­wy kul­tu­ro­we i po­li­tycz­ne w du­ży­ch mia­sta­ch, gdzie su­we­ren­no­ść pań­stwa je­st co­raz bar­dziej fa­sa­do­wa. To jesz­cze nie pro­du­ku­je map z no­wy­mi gra­ni­ca­mi, ale pro­du­ku­je coś groź­niej­sze­go – se­ce­sję cy­wi­li­za­cyj­ną, któ­ra za­wsze po­prze­dza te­ry­to­rial­ną.

  Dru­gi pro­blem to sta­re re­gio­na­li­zmy. Ba­wa­ria ma re­al­ną toż­sa­mo­ść, wła­sną par­tię i po­czu­cie by­cia płat­ni­kiem net­to. Wschod­nie lan­dy ma­ją fru­stra­cję go­spo­dar­czą i trwa­łe po­czu­cie dru­giej ka­te­go­rii. W sce­na­riu­szu al­ber­ty­za­cji Ba­wa­ria do­sta­je ide­al­ną nar­ra­cję: za­trzy­mu­je­my wła­sne pie­nią­dze, do­kład­nie tak jak Al­ber­ta.

  Rów­no­le­gle za­chod­nie me­tro­po­lie co­raz bar­dziej wy­pa­da­ją z cy­wi­li­za­cji, na któ­rej RFN rze­ko­mo się opie­ra. Niem­cy nie roz­pad­ną się ju­tro. Jed­nak w świe­cie, gdzie se­ce­sja prze­sta­je być ta­bu, są znacz­nie bar­dziej po­dat­ne na tę la­wi­nę niż Pol­ska.

  Tu też o tym nie­daw­no pi­sa­łem do­kład­niej: O miękkich kalifatach Europy i dlaczego Polska to przezwycięży

Pol­ska. Nie roz­bio­ry, ale szwaj­ca­ry­za­cja!

  Na tym tle Pol­ska wy­glą­da jak or­ga­ni­zm nud­ny, sta­bil­ny i spój­ny. Nie ma­my du­ży­ch, skon­cen­tro­wa­ny­ch dia­spor re­li­gij­no-et­nicz­ny­ch. Nie ma­my ko­lo­nial­nej prze­szło­ści ge­ne­ru­ją­cej rosz­cze­nia. Ślą­ski se­pa­ra­ty­zm ży­je głów­nie w me­ma­ch i ra­por­ta­ch, nie w re­al­nej po­li­ty­ce.

  Je­śli u nas mia­ło­by doj­ść do pro­ce­sów se­ce­syj­ny­ch, to nie w try­bie ka­li­fa­tu ani et­nicz­ne­go roz­dar­cia, tyl­ko w try­bie szwaj­car­skim: re­gio­ny chcą de­cy­do­wać o po­dat­ka­ch, pla­no­wa­niu, szkol­nic­twie. Nie o fla­ga­ch.

  I tu do­cho­dzi­my do sed­na. Je­że­li wcze­śniej po­sy­pią się Ro­sja i Niem­cy, to pol­ska kon­fe­de­ra­cja kan­to­nów nie je­st za­gro­że­niem, tyl­ko ubez­pie­cze­niem. Z za­cho­du nie gro­zi nam zwar­ty, eks­pan­syw­ny or­ga­ni­zm, tyl­ko pań­stwo za­ję­te ga­sze­niem wła­sny­ch pęk­nięć. Ze wscho­du nie gro­zi jed­na Ro­sja, tyl­ko mo­zai­ka by­tów wal­czą­cy­ch o prze­trwa­nie. Żad­ne­mu z ty­ch no­wy­ch pań­stw nie bę­dzie za­le­ża­ło na woj­nie, bę­dą wo­la­ły sta­bi­li­zo­wać się po­przez roz­wój go­spo­dar­czy i wol­ny han­del.

  Pol­ska roz­drob­nio­na na ty­siąc Liech­ten­ste­inów mo­że mieć wspól­ne woj­sko, gra­ni­ce i po­li­ty­kę za­gra­nicz­ną, przy mak­sy­mal­nej kon­ku­ren­cji fi­skal­nej i re­gu­la­cyj­nej w środ­ku. Do­kład­nie to, o czym od lat pi­szę w du­chu pa­le­oli­ber­ta­riań­skim.

  W tej lo­gi­ce Po­la­cy po­win­ni ki­bi­co­wać se­ce­sji wszę­dzie. Każ­de pęk­nię­cie w Niem­cze­ch i Ro­sji re­la­tyw­nie wzmac­nia na­sze bez­pie­czeń­stwo. A ewen­tu­al­ny roz­pad Pol­ski miał­by zu­peł­nie in­ną na­tu­rę: ko­or­dy­no­wa­nej szwaj­ca­ry­za­cji, nie ko­lo­nial­ne­go roz­ry­wa­nia pe­ry­fe­rii.

To nie je­st wi­zja cha­osu. To je­st wi­zja świa­ta po mo­no­po­lu na prze­moc!

  Więc jak ktoś mi mó­wi: bo­ję się se­pa­ra­ty­zmu, bo to nas re­la­tyw­nie osła­bia w kon­fron­ta­cji z Ro­sją i Niem­ca­mi, to (mi­mo że to nie­praw­da, bo ja­ko kon­fe­de­ra­cja po­dzie­lo­na na nie­pod­le­głe kan­to­ny jak Szwaj­ca­ria zy­sku­je­my si­łę, a nie ją tra­ci­my) od­po­wia­dam: zga­dzam się na utrzy­ma­nie cen­tra­li­zmu, ale tyl­ko tak­tycz­nie – do cza­su, aż Niem­cy i Ro­sja za­czną pę­kać pod cię­ża­rem wła­sny­ch sprzecz­no­ści. Gdy la­wi­na u ni­ch ru­szy, my bę­dzie­my go­to­wi na na­szą wła­sną, wol­no­ścio­wą kon­fe­de­ra­cję.

Grzegorz GPS Świderski


PS1. Ponieważ tu działa chaotycznie kasujący komentarze bot, którego działanie tłumaczę tu: https://naszeblogi.pl/75398-algorytm-ktory-nie-rozumie-portalu, to poniżej można tylko krótko, emocjonalnie, bez sensu komentować, a jeśli komuś zależy na merytorycznej dyskusji, to zapraszam na X.

PS2. W tej not­ce nie po­stu­lu­ję de­cen­tra­li­za­cji Pol­ski dziś, tyl­ko opi­su­ję sce­na­riu­sz po roz­pa­dzie Ro­sji i Nie­miec oraz po se­rii za­chod­ni­ch pre­ce­den­sów se­ce­sji (ty­pu Al­ber­ta, Ka­ta­lo­nia, Szko­cja). Nie ma sen­su roz­wią­zy­wać szcze­gó­ło­wo kwe­stii for­mal­ny­ch na dziś, sko­ro w mo­men­cie re­al­ny­ch se­ce­sji wie­le pań­stw bę­dzie już po po­dob­ny­ch pro­ce­sa­ch i po­ja­wią się spraw­dzo­ne mo­de­le po­dzia­łu dłu­gu, ma­jąt­ku i kom­pe­ten­cji.

  Dziś nie ist­nie­je sze­ro­ko ra­ty­fi­ko­wa­ne na­rzę­dzie re­gu­lu­ją­ce se­ce­sje. Dla­te­go po­stu­lu­ję, by po­cze­kać, aż te me­cha­ni­zmy się wy­kształ­cą i zo­sta­ną po­wszech­nie uzna­ne – co je­st nie­uchron­ne, bo roz­pad wiel­ki­ch pań­stw i szwaj­ca­ry­za­cja struk­tur wła­dzy to trend tech­no­lo­gicz­ny, eko­no­micz­ny i cy­wi­li­za­cyj­ny, któ­ry opi­su­ję w wie­lu in­ny­ch tek­sta­ch.

  Na dziś po­stu­lu­ję jed­no: ki­bi­co­wać ten­den­cjom se­pa­ra­ty­stycz­nym w świe­cie (od Al­ber­ty po Ka­ta­lo­nię i Szko­cję), a zwłasz­cza nie­uchron­ne­mu roz­pa­do­wi Nie­miec i Ro­sji, uważ­nie się te­mu przy­glą­dać i przy­go­to­wy­wać Pol­skę na po­dob­ny pro­ces. Nie za­chę­cam, by­śmy by­li awan­gar­dą se­ce­sjo­ni­zmu – za­chę­cam, by­śmy na­uczy­li się go na cu­dzy­ch błę­da­ch, za­mia­st na wła­sny­ch.

PS2. Notki powiązane:

__________________

Część VI. KSeF - wyjaśnienie technicznych i praktyczne przykłady <- poprzednia notka

na­stęp­na not­ka ->

__________________

Tagi: gps65, suwerenność, secesja, separatyzm.

Bloger, sarmatolibertarianin, informatyk, żeglarz, futurysta AI, trajkkarz. Polemizuję, myślę, argumentuję, filozofuję, dyskutuję, uzasadniam, politykuję, prowokuję.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Polityka