Wybory połówkowe w USA
3 listopada Amerykanie wybiorą nowy skład Izby Reprezentantów i część Senatu. Wybory połówkowe, czyli midterms, tradycyjnie są sprawdzianem dla urzędującego prezydenta. Tym razem Donald Trump musi zmierzyć się z wyjątkowo niekorzystnym połączeniem problemów gospodarczych, napięć geopolitycznych i pogarszających się nastrojów politycznych.
Jednym z najpoważniejszych wyzwań są ceny energii. Dzisiaj cena ropy Brent znowu pnie się w górę, wzrastając w zaledwie 2 tygodnie z poziomu 100 USD za baryłkę do poziomu 115 USD obecnie (100 USD za baryłkę ropy WTI). Notowania napędzają obawy o dostawy z Bliskiego Wschodu, kolejny etap napięć pomiędzy USA a Iranem oraz ataki na statki i infrastrukturę energetyczną przeprowadzane przez rebeliantów Huti.
Jak wiecie droga ropa to nie tylko problem kierowców. Wyższe koszty paliw podnoszą koszty transportu, produkcji i dystrybucji, a część tych wydatków przedsiębiorstwa przerzucają na klientów. We wrześniu amerykańska inflacja CPI osiągnęła 3,7% rok do roku…

… a ceny benzyny wzrosły w ciągu miesiąca o 9,1% (poniżej wykres średniej ceny diesla w USA).

Potwierdzeniem tych wszystkich problemów jest rynek obligacji i koszt finansowania długu. Rentowność amerykańskich 10-letnich obligacji skarbowych utrzymuje się w pobliżu 5,0%. Tak wysokie poziomy oznaczają droższe finansowanie dla rządu, przedsiębiorstw i gospodarstw domowych, a także stanowią konkurencję dla akcji, złota i Bitcoina. W końcu, jeśli możemy dostać 5% dywidendy z obligacji, to po co ryzykować na rynku bądź kupować aktywa, które nie wypłacają żadnych odsetek?
Biorąc to wszystko pod uwagę, wybory połówkowe mogą nie pójść po myśli Trumpa. Wyniki z rynku predykcyjnego Polymarket wskazują możliwość przejęcia Izby Reprezentantów przez Demokratów na około 93%, a Senatu na około 69%, co może doprowadzić do politycznego klinczu.

Źródłó: Polymarket
Skoro patrząc na wszystko powyżej jest tak źle, to dlaczego nie widzimy odwzorowania sytuacji na głównym amerykańskim indeksie S&P 500?
Widzimy, ale jeśli spojrzymy nieco głębiej.
Ukryta korekta trwa
Dzisiaj wielu inwestorów skupia się nad tym, że przeważnie w okolicach wyborów połówkowych dochodziło do mniejszej lub większej korekty na rynku głównym S&P 500. Obecnie, choć mamy wiele przesłanek ku temu, wciąż nie widzimy żadnego znaczącego obsunięcia się kursu, a co najwyżej ruch boczny, który szybko wyciągany jest na nowe szczyty.

Wydawać by się mogło zatem, że mamy wyjątkowo silny rynek, dopóki nie spojrzymy nieco głębiej.
Według danych przedstawionych przez Kobeissi Letter w ubiegłym tygodniu, około 84% spółek z indeksu S&P 500 znajdowało się co najmniej 10% poniżej swoich ostatnich szczytów, 59% traciło przynajmniej 20%, 41% było niżej o co najmniej 30%, a 17% znajdowało się ponad 50% poniżej swoich historycznych wycen.

Jeśli spojrzymy po kolei po poszczególnych indeksach, to Dow Jones zaliczył już korektę rzędu blisko 8% z dołkiem w okolicach początku października bieżącego roku i obecnie widzimy odreagowanie, indeks Nasdaq znajduje się obecnie około 7,5% poniżej swojego szczytu, a indeks małych spółek amerykańskich Russell 2000 zaliczył już korektę rzędu niemal 12% i obecnie znajduje się ok. 9,5% od szczytu z sierpnia 2026.
Dlaczego zatem nie widzimy głębszych spadków na S&P 500?
Bo zaledwie 10 dużych spółek technologicznych odpowiadało za około 70% wzrostów rynku od marca bieżącego roku.
Musimy pamiętać, że S&P 500 jest indeksem ważonym kapitalizacją, dlatego największe przedsiębiorstwa mają nieproporcjonalnie duży wpływ na jego wynik. Jeżeli kilku gigantów technologicznych rośnie, może to kompensować spadki setek pozostałych spółek, jak widzimy właśnie w tym przypadku.
Czy zatem dzisiaj są przesłanki za nadchodzącą korektą na S&P 500?
Czytaj dalej: S&P 500 ignoruje zagrożenia. Czy cicha korekta już trwa?
Kobieta, która przejmuje rynek metali strategicznych
Autor: Krzysztof Miazga


Komentarze
Pokaż komentarze