4 lutego napisałem na tym blogu, że wybór Katarzyny Pełczyński - Nałęcz to nie koniec awantur w Polsce 2050 tylko ich początek. Że teraz będą odejścia z klubu. Do tego tekstu odsyłam tutaj: (https://www.salon24.pl/u/jflibicki/1487378,grabarz-niechcacy-jak-wewnetrzny-konflikt-moze-zabic-polske-2050).
I dziś mamy początek tej sytuacji. Z partii co prawda, a nie z klubu odeszła posłanka Żaneta Cwalina – Śliwowska. Zapowiedziała jednak, że to nie koniec odejść. No i teraz kolejni posłowie będą Katarzynie Pełczyński – Nałęcz „wykapywać” z klubu.
W takiej sytuacji Jarosław Kaczyński zawsze mówił, że z punktu widzenia marketingu politycznego i notowań własnej partii, lepiej jednym ruchem wyrzucić z niej 10 posłów, niż żeby ta dziesiątka właśnie „wykapywała” z partii przez miesiąc co kilka dni.
I jeśli Katarzyna Połczyńska – Nałęcz potrzebowałabym mojej rady, to właśnie taką radę bym jej dał. Żeby wrzuciła wszystkich swoich oponentów, a nie pozwalała im pojedynczo wchodzić. Tyle tylko że Katarzyna Pełczyńska Nałęcz chyba po prostu nie ma na to odpowiednio politycznej siły żeby to zrobić. To już jest koniec.


Komentarze
Pokaż komentarze (16)