36 obserwujących
1771 notek
2297k odsłon
2377 odsłon

Obejrzałem film braci Sekielskich. Ten kryzys, to kryzys biskupów

z kardynałem Josephem Ratzingerem i ks. Tomaszem Dawidowskim,, Weimar, kwiecień 1999.
z kardynałem Josephem Ratzingerem i ks. Tomaszem Dawidowskim,, Weimar, kwiecień 1999.
Wykop Skomentuj22

Tak więc po ludzku, sytuacja wydaje się bardzo trudna. I nie zmieni tego, moim zdaniem nawet dymisja biskupa, będącego symbolem niewłaściwego postępowania w tych sprawach. Jeśli jednak pytam sam siebie, czy jako katolik chciałbym tej dymisji, to odpowiadam, że nie ja będę o tym decydował. Gdyby jednak do takiej sytuacji doszło, to z całą pewnością odczułbym poważną ulgę.

Wczoraj obejrzałem film braci Sekielskich. Pierwsza myśl, jaka przyszła mi do głowy w sobotę, to taka, żeby go nie oglądać. Dlaczego? Dlatego, że jako zaangażowany katolik, wiem dobrze, że różne złe zjawiska w Kościele istnieją. W tym także i to zjawisko. Wiem, że są tuszowane. Więc skoro to wszystko wiem, to po co się denerwować?

Potem zmieniłem zdanie. Doszedłem do wniosku, że jako osoba, o której wiele osób wie, że jest związana z Kościołem, jako osoba publiczna, wypowiadająca się na te tematy, będę o ten film po prostu pytamy. Bo ten film stał się już zjawiskiem społecznym. I że czując się człowiekiem Kościoła. - jeśli w tej trudnej sytuacji chcę Go bronić – to muszę wiedzieć jak. Muszę wiedzieć jakie są zarzuty. Muszę więc film obejrzeć. Dałem sobie dwa dni. Na poczytanie recenzji, na wysłuchania opinii innych. Na różaniec.

W ciągu tych dwóch dni, zastanawiałem się, co w tym filmie zobaczę? Myślałem, że w tym filmie zobaczę 3 rzeczy. Dramat ofiar, jakieś tajemnicze uwikłanie w zło ich prześladowców, i nonszalancję – tak to roboczo nazwę, choć przyjdzie mi się nad tym jeszcze dłużej zatrzymać – ich przełożonych. Nie wiem czy nonszalancja to jest tutaj dobre słowo, ale na razie je tutaj zostawię. Tak myślałem przed obejrzeniem filmu braci Sekielskich. I niestety nie pomyliłem się. A teraz do rzeczy.

Najpierw chciałbym przywołać tytułu znanej książki księdza profesora Jana Kracika – Święty Kościół grzesznych ludzi. To niezwykła trafna definicja. Bo Kościół ma jakby - nie jestem pewien, czy jestem tutaj teologicznie precyzyjny – dwie natury. Podobnie jak jego Założyciel. Naturę boską i ludzką. Boska natura Kościoła sprawia - by zacytować świętego Pawła piszącego do Efezjan - że jest On ”chwalebny, nie mający plamy ani zmarszczki” (Ef 5, 27). Że jest święty. Wieczny. Że jest założony przez Boga, zna pełną prawdę o człowieku,. zna pełną prawdę o Bogu. Ma pełnię środków, które mogą doprowadzić człowieka do zbawienia, choćby sakramenty. Że doktrynalnie się nie myli. W to wierzyłem, wierzę i mam nadzieję, że będę wierzył. Ma też jednak naturą ludzką. Bo składa się z ludzi, zarówno świeckich jaki duchownych, a ludzie są ułomni. Czasem nawet zdolni do czynów odrażających. Także w Kościele. I o tym jest właśnie film brać Sekielskich. I o tym będzie ten tekst.

Duchowe Kazirodztwo i Sąd Ostateczny

A więc film ten pokrył się z moim wyobrażeniem o nim zanim go zobaczyłem. Kogo w nim widzimy? Na pierwszym miejscu widzimy pokrzywdzone ofiary. Ludzi, których stan psychiczny, w wyniku popełnionych na nich przestępstwach, jest dla mnie trudny do wyobrażenia. Może tym trudniejszy, że sam nie mam dzieci. Trudno mi sobie więc wyobrazić, co myślą choćby rodzice, gdy wyobrażają sobie, że ich dziecko może być takiej sytuacji? To musi być myśl okropna. I myśli ofiar, o ich własnej sytuacji, też muszą takie być. Jeśli przyjmiemy tu teologiczną perspektywę, że kapłaństwo jest także duchowym ojcostwem, to bohaterowie filmu braci Sekielskich, którzy dopuścili się tych czynów, popełnili po prostu rodzaj duchowego kazirodztwa. To jeśli chodzi o ofiary.

Jeśli chodzi o katów, to miałem wrażenie najpierw, że zobaczyłem ludzi przytłoczonych ogromem własnych zbrodni. Jedni przepraszali, drudzy próbowali się usprawiedliwiać. Trudno mi to jakoś więcej komentować, bo nie wiem co czuje człowiek, który zdaje sobie sprawę z ogromu własnych zbrodni. Jak reaguje. Kiedy oglądałem rozmowę z przestępcą z kieleckiego domu dla księży emerytów, to miałem jeszcze jedno skojarzenie. Otóż istnieje wśród niektórych teologów przekonanie, że Sąd Ostateczny będzie polegał między innymi na tym, że wszyscy zobaczą dobre czyny swoje i innych. I wszyscy zobaczą złe czyny swoje i innych. Jeśli tak rzeczywiście jest, to ksiądz z kieleckiego domu dla księży emerytów ma pewien rodzaj Sądu Ostatecznego już, tu na ziemi. O jego grzechu, po trzech dniach od emisji, wie bowiem cała Polska. A kto będzie wiedział o nim za tydzień, dwa, trzy? Ten ksiądz się pewnie nie spodziewał, że Pan Bóg ukaże go właśnie w ten sposób. To były moje myśli, kiedy myślałem o sprawcach. Oczywiście, nie o tych butnych, bo tacy też są w tym filmie, tylko o tych, którzy próbowali się jakoś usprawiedliwiać.

Kryzys biskupów

Jest jeszcze w tym filmie trzecia grupa. To przełożeni pedofilów. I to jest dla mnie najbardziej frustrujące. To mnie najbardziej wyprowadza z równowagi. Bo o samych pedofilach możemy mówić różnie. Że byli chorzy, że byli opętani, że działali pod wpływem jakiegoś odrażającego impulsu. Ale ich przełożeni rozpatrywali przecież tę sprawę na chłodno. Nie pod wpływem emocji. Na chłodno, nie pod wpływem emocji zamiatają sprawę pod dywan, nie interesując się zupełnie losem ofiar. Nawet jeśli jej nie tuszowali, to ją bagatelizowali. Najlepszym dowodem na to jest list, który otrzymała lekarka, próbująca interweniować - w końcu lat 80-tych – w imieniu ofiary, pokrzywdzonej przez księdza Srebrzyńskiego. Biskup, którego przecież i ja znałem, odpisał je,j że sprawa jest mu znana, że wysłał księdza na rekolekcje i przeniósł do innej parafii. Żadnej refleksji, choćby takiej, że jeśli sam sprawca nie chce – zresztą jednym z warunków dobrej spowiedzi jest ofierze zadośćuczynić – to może warto, by w imieniu tego księdza po prostu przeprosił on, jako jego przełożony? Niestety, nie potrafię podać źródła tego cytatu, ale chodzi mi po głowie taki cytat z kardynała Josepha Ratzingera, obecnie Benedykta XVI, że obecny kryzys Kościoła jest przede wszystkim kryzysem biskupów. I nawet jeśli nie mogę znaleźć takiego cytatu, bo może mi się tylko wydaje, że papież emeryt kiedyś to powiedział, to to zdanie jest zdaniem – po obejrzeniu tego filmu - absolutnie prawdziwym. To przełożeni, na zimno i z rozmysłem, postanawiali sprawę zamiatać. Dlaczego postanowili to robić?

Wykop Skomentuj22
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo