23 obserwujących
340 notek
519k odsłon
  782   1

Donald Tusk i jego polityczne urojenia

Donald Tusk, co jakiś czas przypomina o sobie, strasząc, że wróci, choć pomysły, jak wrócić do krajowej polityki ma mocno zagmatwane. Jemu od dłuższego czasu wystarcza samo stwierdzenie, „jestem gotów”, choć nie bardzo wiadomo, na co, a daje to innym do mnóstwa spekulacji, kimże ten Tusk chce zostać. Teraz inni się starają, a przoduje w tym GW, by, choć w teorii ożywić Tuska i Platformę, i wymyślili, że, za wPolityce.pl: wg „…doniesień medialnych … były premier miałby wystartować w wyborach uzupełniających do Senatu i po zwycięstwie zostać marszałkiem izby”. Ho, ho, ho, chciałoby się powiedzieć, to pan Grodzki dobrowolnie zrezygnuje ze swojej funkcji w Senacie, która dawała mu niesamowite poczucie ważności, jako trzeciej osobie w państwie? Ale, czy w obstrukcyjnej działalności Senatu, co opozycja niezmiernie ceniła, Donald Tusk mógłby prześcignąć pana Grodzkiego? No i zasadnicza sprawa, kiedyś to pan Tusk zmieniał marszałków Sejmu, stojących powyżej tych z Senatu, a teraz miałby zdać się na łaskę, czy niełaskę Borysa Budki? Rozwiązanie mało prawdopodobne, wiążące się z dodatkowo z ryzykiem, że jednak wyborcy nie zaakceptują Tuska, jako senatora, a to byłaby totalna klapa i Tuska, i Platformy, a wtedy Tuskowi pozostałoby tylko, albo szlifowanie Brukselskich bruków, co przy jego „skromnej” emeryturze mogłoby być całkiem przyjemne, albo wędkowanie z Lechem Wałęsą i wspominanie starych czasów, kiedy obaj liczyli się w politycznym świecie.

Donald Tusk nie ma szczęścia do „upiększania” swego wizerunku, co w przypadku aktywnego polityka jest niezmiernie ważne. Za czasów Tuskowego premierowania jakoś to się kręciło, z Unii płynęły pieniądze, zbliżało się Euro 2012r, budowały się stadiony i autostrady, D.Tusk tu, D.Tusk tam, a, że ileś tam firm przez te budowy zbankrutowało, to inna sprawa. Kiedy Tusk był szefem Rady Europejskiej, „przemawiał” do narodu poprzez obrazki TV pokazującego go, jak z udawaną nonszalancją, zawsze z ręką w kieszeni, przesuwa się po unijnych korytarzach. Od czasu do czasu Tusk się zatrzymywał na czerwonych dywanach wspomnianych korytarzy, albo przy jajowatych stołach w salach obrad, poklepywał po plecach unijnych polityków, którzy mu te klepnięcia odwzajemniali, czasami cmoknęli w policzek i na tym wielkość Tuska, jako europejskiego polityka się kończyła. Czy pamięta ktoś jakieś jego wystąpienie, które by dotyczyło ważnych europejskich spraw i o którym by pisała europejska prasa? Albo, jakiś znaczący wywiad, na ważny unijny temat, w którym by Tusk coś sensownego zaproponował? On tylko „martwił się”, ile to Polska będzie musiała płacić kar, za nieprzyjmowanie emigrantów, podobnie, jak jego koledzy z PO, „martwili się” całkiem niedawno, że będziemy płacić kary za mało ekologiczną kopalnię węgla brunatnego leżącą w pobliżu granicy z Czechami. Tusk nigdy nie miał własnego zdania na żaden unijny temat, a przyklepywał tylko to, co inni wcześniej uzgodnili, a dokładniej, co UE narzucały Niemcy. I to przez długi czas Tuskowi wystarczało, sławy nie było za wiele, ale kasy już tak, więc, czym miał się martwić?

Tusk zaczął się martwić, kiedy zbliżała się do końca jego kariera na stanowisku szefa Rady Europejskiej. Sensownych propozycji, by mógł objąć jakieś ważne międzynarodowe stanowisko, nie było, więc zaczął odwiedzać kraj, w którym szalała totalna opozycja. Tusk przyjeżdżał, nawet koleją, dawał się witać na dworcach, pieszo maszerował przez stolicę, nieliczne „tłumy” go witały i … odzewu w sondażach popularności nie było. Jak Tusk miał ratować Polskę, kiedy wyborcy wyraźnie tego nie chcieli? Wtedy Tusk wpadł na pomysł „wykładów”, które wygłaszał na przełomie lat 2018/2019, opozycja na te wykłady chodziła, jeździła, oklaskiwała, ale, kiedy się okazało, że Tusk zdecydowanie „przesadził” w atakach na Kościół, nagle okazywało się, że „klaskali, ale się nie cieszyli”. Tusk musiał z planu powrotu do Polskiej polityki zrezygnować, a koło ratunkowe znowu rzuciła mu „zagranica”, został szefem EPL, partii o tyle ważnej, co faktycznie nieistniejącej, jako wielonarodowej, bo od głównego szefa, D.Tuska, jest o wiele ważniejszy szef jej niemieckiej frakcji w PE. Czyli, Donald Tusk znowu został szefem malowanym, bo prawdopodobnie na nic innego się nie nadawał.

Czy Donald Tusk nadaj się jeszcze na ważnego polityka w naszym kraju? A, tak naprawdę, to ktoś jeszcze tutaj za nim tęskni? Może obecne szefostwo PO? Niby tak mówią, ale kto z decydentów, czy nawet z pretendentów, zechce się dzielić „frukatami” z osobą, która już się „nachapała” i tu, i tam? Kto zechce brać na pokład kogoś, kto łajbę, jaką jest PO, od dawna ciągnął w dół? Tusk ciągle zgłasza gotowość, ale nie mówi, do czego, sam nie ma pomysłów, a nikt mu gotowego, „białego konia” nie podstawia, który wyniósłby go znowu na wyżyny polskiej polityki. Donald Tusk może marzyć, ale, musi uważać, by te marzenia nie przerodziły się w urojenia, tego nawet ja mu nie życzę.


Lubię to! Skomentuj31 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka