Pewien bloger robi sobie chyba niezłe jaja na temat kobiet:
Nie przypominam sobie, żeby którakolwiek z nas określała się jako wojująca feministka. Ja nie mam nic przeciwko mężczyznom. Ani przeciwko kobietom. :)
Nie mam też nic przeciwko Rosjanom, Niemcom, Ukraińcom, Amerykanom, chrześcijanom, ateistom, muzułmanom, liberałom, konserwatystom, etc.
Ani przeciwko Polakom.
Mogę natomiast mieć coś przeciwko KONKRETNYM osobom z każdej z wymienionych grup. Tak jak mogę tylko KONKRETNE osoby lubić czy szanować, tak mogę tylko KONKRETNYCH osób nie lubić czy nimi gardzić. Do tych ostatnich należą ci, którzy postrzegają całe grupy przez pryzmat swoich ideologicznych przekonań.


Komentarze
Pokaż komentarze (32)