Luserat hoc speculo magicas Twardovius artes,
lusus at iste Dei versus in obseqvium est.1
Bez magii świat ten nie byłby do zniesienia.2
Akt II
Scena pierwsza
Redakcja dziennika
G. REDAKTOR Wasz fikcyjny wywiad robi furorę w internecie.
KOLEGA I nie tylko.
DZIENNIKARZ Dlaczego fikcyjny?
G. REDAKTOR A co? To był prawdziwy król?
DZIENNIKARZ A musiał być prawdziwy?
G. REDAKTOR Gdybym ci kazał zrobić wywiad z prezydentem a ty byś zrobił wywiad z fikcyjnym prezydentem… to jaki to byłby wywiad?
KOLEGA Nie sprzeczajmy się o słowa. Wywiad był prawdziwy chociaż jego bohaterzy już niekoniecznie. Chociaż za wszelką cenę chcieli sprawić takie wrażenie.
G. REDAKTOR Mniejsza o to. Czy ktoś wie co oni teraz porabiają?
DZIENNIKARZ Trudno powiedzieć. Pewnie gdzieś się kręcą naciągając turystów.
G. REDAKTOR Jak widać nie tylko turystów. Spróbujcie ich odnaleźć.
DZIENNIKARZ Pokręcimy się tu i ówdzie. Może na nich wpadniemy znowu.
kolega i dziennikarz wychodzą
Scena druga
Rynek Główny w Krakowie, ujście Grodzkiej
Wchodzą Adam Mickiewicz i Król Zygmunt
ADAM MICKIEWICZ Usiądźmy tutaj.
siadają na murku przy kościele św. Wojciecha
z gwaru powoli wyodrębnia się męski głos śpiewający fragmenty ballady A. Mickiewicza “Pani Twardowska”:
Jedzą, piją, lulki palą,
Tańce, hulanka, swawola;
Ledwie karczmy nie rozwalą,
Cha cha, chi chi, hejże, hola!
Itd.
ADAM MICKIEWICZ Znajome słowa. Toż to moja jest ballada!
na scenę wbiega, czy też może raczej wskakuje postać szesnastowiecznego szlachcica, czarnoksiężnika na dworze Zygmunta Augusta, Jana Twardowskiego, która może być złudzeniem, ale nie jest, a choćby i była to nie należy wątpić w coś tylko dlatego, że jest fikcją, tym bardziej literacką
A gdzie pani Twardowska?
PAN JAN TWARDOWSKI Zbyła mnie dla gada!
Jak powiadają: lepszy diabeł w łóżku, niżli nieobecny święty!
A inni dopowiadają: baba zna i ceni sobie tylko jedne… chwyta się znacząco za krocze sakramenty!
KRÓL ZYGMUNT Tfu! Idźże ty do diabła!
PAN JAN TWARDOWSKI Tam już byłem. kłaniając się w pas Jak i również na służbie miłej u twojego imiennika, panie.3
KRÓL ZYGMUNT Niestety, nawet król ma prawo postradać zmysły.
ADAM MICKIEWICZ Takie były czasy. Ludzie nie mogąc znaleźć gdzie indziej pomocy szukali jej w czarach i gusłach.
KRÓL ZYGMUNT A teraz to niby jest inaczej? do mistrza Twardowskiego Kij diabeł cię tu wysłał?
PAN JAN TWARDOWSKI Diabeł mnie odesłał… do wszystkich diabłów. A przysłała mnie tu… chęć pomocy.
KRÓL ZYGMUNT Obędzie się.
PAN JAN TWARDOWSKI udając zasmuconego
W takim razie pójdę sobie.
Koguciku, nic tu po nas.
Nie będziemy się narzucać,
Gdy tu żywią niechęć do nas.
KRÓL ZYGMUNT Obraził się.
ADAM MICKIEWICZ Mistrzu Janie stój, zaczekaj!
PAN JAN TWARDOWSKI Nie ma na co.
KRÓL ZYGMUNT Nie uciekaj.
PAN JAN TWARDOWSKI Ja uciekam? Niby przed czym?
ADAM MICKIEWICZ Mówiłeś coś o pomocy.
KRÓL ZYGMUNT Ja o nic nie proszę. Tobie też nie radzę.
ADAM MICKIEWICZ Co ma być to będzie. do pana Jana Twardowskiego Co więc masz nam do powiedzenia?
PAN JAN TWARDOWSKI Tutaj nic. Chodźcie do mnie… czy mam wysłać zaproszenia?
ADAM MICKIEWICZ Zaproszeń nie trzeba. A dokąd mamy się udać?
PAN JAN TWARDOWSKI wskazując do góry Do nieba.
KRÓL ZYGMUNT Nie mówiłem. A może od razu do piekła?
PAN JAN TWARDOWSKI Do piekła zawsze zdążymy. Zapraszam do siebie.
ADAM MICKIEWICZ Mistrzu Janie, nie wiem czy jesteśmy gotowi na takie wycieczki.
KRÓL ZYGMUNT Ja się nigdzie nie ruszam.
PAN JAN TWARDOWSKI Nie potrzeba żadnych przygotowań. Patrzcie!
odwróciwszy na chwilę ich uwagę zasłania ich płaszczem i wszyscy znikają, tj zapada ciemność
Scena trzecia
Krakowskie Przedmieście
Skwer Adama Mickiewicza
Turyści, ekipy telewizyjne, służby porządkowe wokół pomnika
Wchodzą dziennikarz i kolega
KOLEGA To co, wracamy?
DZIENNIKARZ Możemy wykorzystać tę aferę.
KOLEGA Do czego?
DZIENNIKARZ Do zbierania podpisów.
KOLEGA Wniosek został przyjęty?
DZIENNIKARZ Dlaczego miałby nie być? Teraz mamy trzy miesiące na zebranie stu tysięcy podpisów.
KOLEGA Sto tysięcy to nie tysiąc, który musieliśmy zebrać pod wnioskiem.
DZIENNIKARZ Oczywiście, ale teraz mamy dodatkowe wsparcie.
KOLEGA Jakie?
dziennikarz wskazuje w stronę cokołu pomnika A. Mickiewicza
Scena czwarta
Księżyc
W tle widok na Ziemię
KRÓL ZYGMUNT Co to?
ADAM MICKIEWICZ Obawiam się, że…
PAN JAN TWARDOWSKI Witam w moich skromnych, acz wysokich progach!
KRÓL ZYGMUNT To znaczy?
ADAM MICKIEWICZ Nie chcę cię martwić, królu, ale… szeptem Chyba jesteśmy… na Księżycu.
PAN JAN TWARDOWSKI Nie chyba, ale całkiem na pewno.
KRÓL ZYGMUNT Chyba to ty sobie kpisz ze mnie.
ADAM MICKIEWICZ Obawiam się, że to najprawdziwsza prawda, drogi królu.
KRÓL ZYGMUNT Natychmiast zabierz nas z powrotem.
PAN JAN TWARDOWSKI Z powrotem? Czyli gdzie?
KRÓL ZYGMUNT Na Ziemię!
PAN JAN TWARDOWSKI Nie bądźcie już tacy… przyziemni. Myślałem, że mamy tu coś do załatwienia.
KRÓL ZYGMUNT Niby co?
ADAM MICKIEWICZ Przyda się każda pomoc.
KRÓL ZYGMUNT A co waść chcesz w zamian za swoje usługi?
PAN JAN TWARDOWSKI Ja? Nic.
KRÓL ZYGMUNT W takim razie nic od ciebie nie chcemy.
PAN JAN TWARDOWSKI No dobrze, skoro tak nalegasz. Jeden z was pozwoli mi postać jeden dzień na swoim miejscu… i będziemy kwita.
KRÓL ZYGMUNT Nie mówiłem? Wariat.
PAN JAN TWARDOWSKI Jeden dzień. Od piania porannego kura… i po pacierzu się zrywam.
KRÓL ZYGMUNT Lepiej zmów pacierz teraz.
PAN JAN TWARDOWSKI Tutaj jest zawsze na to czas. Właściwie na nic więcej.
ADAM MICKIEWICZ To twoja pokuta.
KRÓL ZYGMUNT Nie ma co święcić diabła. Chyba, że chce mu się zaleźć za skórę.
ADAM MICKIEWICZ Jaki tam z niego diabeł.
PAN JAN TWARDOWSKI Nie mam nic przeciwko święceniom. Wolałbym jednak coś mocniejszego od wody. To co? Będzie kwita?
KRÓL ZYGMUNT do Adama Mickiewicza Jak chcesz możesz mu odstąpić swoje miejsce. Zapamiętaj jednak, że ja ci to odradzałem.
ADAM MICKIEWICZ Skoro to tylko jeden dzień.
KRÓL ZYGMUNT A jak mu się za bardzo spodoba?
PAN JAN TWARDOWSKI Jako rzekłem: od piania pierwszego kura aż do…
KRÓL ZYGMUNT Dobrze, już dobrze.
ADAM MICKIEWICZ Niech będzie. Trzymam cię za słowo.
PAN JAN TWARDOWSKI Na moje słowo daję wieczystą gwarancję.
KRÓL ZYGMUNT Najlepsze gwarancje to te, których nie trzeba dawać.
PAN JAN TWARDOWSKI Tak czy owak daję.
KRÓL ZYGMUNT po chwili No więc?
PAN JAN TWARDOWSKI No więc? A. Proszę zająć miejsca. wskazuje na dwa wystające kamienie
KRÓL ZYGMUNT A ty?
PAN JAN TWARDOWSKI Ja będę prowadził.
ADAM MICKIEWICZ Komu w drogę…
KRÓL ZYGMUNT Zaczynam tęsknić za swoją… malutką kolumienką.
ADAM MICKIEWICZ ...temu czas!
Koniec aktu drugiego
cdn.
...
1 łac. Bawił się tym lustrem Twardowski, magiczne sztuczki czyniąc, teraz przeznaczone jest na służbę Bogu; napis umieszczony na drewnianej ramie lustra Twardowskiego przechowywanego w zakrystii kościoła parafialnego w Węgrowie, woj. mazowieckie. Wykonane jest z białego metalu, stopu złota, srebra, cynku i cyny, i wiąże się z nim niejedna legenda. Przeglądającemu się w nim miało pokazywać jego przyszłość.
https://www.facebook.com/watch/?v=631561589173502
2 Hermann Hesse "Myśli", wybór, przekład i słowo wstępne: Leszek Matela, Wydawnictwo Dabar, Lublin 1995
3 Mistrz Twardowski, zwany również polskim Faustem, polski szlachcic, który wg podania miał zaprzedać duszę diabłu. Jedna z wersji mówi, że nazywał się Jan Twardowski i był czarnoksiężnikiem na dworze króla Polski, Zygmunta Augusta. Inna, promowana bardziej przez niemieckich badaczy, że był Niemcem studiującym w Wittenberdze magię i nazywał się Laurentius Dhur, z łaciny Durentius, co znaczy “twardy”. Stąd spolszczona wersja Twardowski. Aktualnie przebywa na Księżycu, na którym wylądował, gdy wyrwał się diabłu z objęć, który usiłował, zgodnie z umową, zabrać go ze sobą do Piekła.
...
Fantazja, albo Komedyja polska (1)
Fantazja, albo Komedyja polska (2)
Fantazja, albo Komedyja polska (3)
Fantazja, albo Komedyja polska (4)
Fantazja, albo Komedyja polska (5)
...
zdjęcie: lustro Twardowskiego





Komentarze
Pokaż komentarze