Teczuszka Stańczyka
Oto naści twoje wiosło: błądzący w odmętów powodzi, masz tu kaduceus polski, mąć nim wodę, mąć.
507 obserwujących
722 notki
4113k odsłon
  4956   9

To nie kapitulacja, to mobilizacja

Przez ostatnie kilka dni można było odnieść wrażenie, że duża część polskiej internetowej opinii, publicystów, dziennikarzy i polityków pomyliła się, czytając wiadomości. Było napisane „mobilizacja”, a oni przeczytali „kapitulacja”.

Poczucie oderwania od realiów było dojmujące, wręcz przytłaczające. Decyzja Putina, która jest kolejnym szczeblem na drabinie eskalacyjnej, wynosi konflikt na Ukrainie na nowy poziom oraz ewidentnie sprzyja przeciąganiu teraz już wojny, a nie „operacji specjalnej” była komentowana tak, jakby Rosja miała się za dwa dni zawalić, a Putin szykował sobie już sznur, na którym miałby się obwiesić. Posunięcie Putina było określane jako desperackie czy rozpaczliwe. Właściwie nie powinno to nikogo zaskakiwać. Spośród krajów Zachodu Polska – może poza Bałtami, w szczególności Litwą – jest pod względem reakcji opinii publicznej na wydarzenia na Ukrainie najbardziej emocjonalna i odklejona od rzeczywistości.

Szczęśliwie jakiś kontakt z tą rzeczywistością zachowują analitycy, którzy muszą trzymać się rygoru faktów. Stąd w analizie Ośrodka Studiów Wschodnich czytamy między innymi:

Rosja dysponuje dużo większymi przeszkolonymi rezerwami niż 300 tys. osób. Od blisko dekady zasadniczą służbę wojskową w szeregach Sił Zbrojnych FR kończy rocznie ok. 200 tys. żołnierzy, a w szeregach tzw. innych wojsk podległych MSW i FSB – kolejne 50 tys. Ponadto w ostatnich latach każdego roku ok. 60 tys. ludzi powoływanych jest na szkolenia rezerwy (trwające od dwóch tygodni do dwóch miesięcy). Moskwa nie ma więc problemu z niedoborem przeszkolonych kadr, ale kwestią otwartą pozostaje stopień ich motywacji. Należy przyjąć, że 300 tys. to liczba osób, które we względnie krótkim czasie mogą zostać przygotowane do walki i odpowiednio wyposażone. Warto też zauważyć, że Rosja w dalszym ciągu dysponuje umożliwiającymi to zapasami ciężkiego uzbrojenia i sprzętu wojskowego. […]

Realizacja zapowiedzianego planu mobilizacji może przyczynić się do znaczącej zmiany sytuacji na froncie na korzyść agresora. Podjęte przez Kreml działania należy także odczytywać jako wyzwanie dla Zachodu. W podobnym czasie, w jakim Rosjanie zamierzają rzucić do walki nowe jednostki, państwa wspierające Kijów staną przed koniecznością nie tylko utrzymania, lecz przede wszystkim znaczącego zwiększenia wsparcia militarnego dla Sił Zbrojnych Ukrainy.

Obwieszczenie mobilizacji i zmian w kodeksie karnym potwierdza, że Kreml wprowadza Rosję w stan nieogłoszonego stanu wojennego. Sygnalizuje również, że w armii istnieją poważne problemy z zachowaniem dyscypliny. Kary mają odstraszyć żołnierzy od usiłowania uchylania się od służby lub odmowy brania udziału w walkach. Proponowana penalizacja przestępstw związanych z realizacją kontraktów w przemyśle obronnym jest próbą przeciwdziałania istniejącym procederom korupcyjnym. Zaostrzenie przepisów karnych to typowa reakcja rosyjskich władz, uznających zwiększenie represyjności za skuteczny środek zarządzania społeczeństwem. […]

Zarówno obwieszczenie „referendów” – co oznacza realizację decyzji Kremla o aneksji części obszarów wschodniej i południowej Ukrainy – jak i ogłoszenie częściowej mobilizacji, którym towarzyszą groźby potencjalnego użycia broni jądrowej, stanowią poważną eskalację wojny z Ukrainą i konfrontacji z Zachodem. Świadczą one o tym, że Putin postanowił zagrać va banque, licząc, że odstraszy to Kijów, a zwłaszcza Zachód od prób rozstrzygnięcia konfliktu na swoją korzyść i doprowadzi co najmniej do zamrożenia wojny na warunkach Rosji lub do osiągnięcia celów politycznych, w tym – celu maksimum – stopniowego podporządkowania sobie Ukrainy. […]

O ile nie należy oczekiwać protestów społecznych, którym – na razie – zapobiega strach przed represjami, o tyle wysoce prawdopodobne jest nasilenie się emigracji z Rosji, zwłaszcza przedstawicieli tzw. klasy średniej, ludzi młodych (którym potencjalnie grozi pobór do wojska), przedstawicieli wolnych zawodów czy mieszkańców dużych miast. Można się przy tym spodziewać dalszego narastania niezadowolenia z konfrontacyjnej polityki Kremla wśród członków elity politycznej i biznesowej, a także ewentualnych pojedynczych dymisji niektórych członków administracji państwowej.

Analitycy OSW wskazują także, że eskalowanie konfliktu przez Rosję może skłonić jej zagranicznych partnerów do weryfikacji swojego stanowiska, a dodatkowo obciąży nowymi zadaniami i tak nadwyrężoną rosyjską gospodarkę.

Próżno jednak szukać w analizie polskiego ośrodka hurraoptymistycznych akcentów, obecnych w internecie czy komentarzach publicystów albo dziennikarzy. Jako się rzekło – zawodowi analitycy muszą jednak utrzymywać kontakt z faktami.

Ja natomiast mógłbym napisać: a nie mówiłem? – ponieważ dokładnie taki przebieg wypadków przewidywał niedawno przywoływany przeze mnie w wideoblogu oraz w tekście w „Do Rzeczy” John Mearshimer, pisząc o zagrożeniu eskalacją konfliktu w sytuacji, gdy jedna ze stron uzna, że grozi jej znaczące pogorszenie sytuacji. To właśnie się wydarzyło: Rosja zareagowała wobec udanej, choć ograniczonej kontrofensywy Ukrainy, przenosząc wojnę na wyższy poziom.

Lubię to! Skomentuj135 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka