DOMOWNIK
już "od końca" trzeba czytać, słuchać...
22 obserwujących
133 notki
136k odsłon
  355   8

po owocach mnie poznacie, czyli urlop się kończy...

nadal, jeszcze są
nadal, jeszcze są
dokument: urlop się kończy, zdziczałam...

upał... sucho... urlop się kończy...

zdrowsza nie jestem, za to rozleniwiłam się, a jeszcze bardziej - zdziczałam...

wiem, wiem... dzikie, zagnieżdżone w romantycznym nie musi być kiepskie, skoro rośnie, karmi oko i wyobraźnię; haptyczne, smakowe, zapachowe jest ku satysfakcji pędzli i piór, co to o śmiejących się malinach i rozsypaniu w proch* gawędzą...

image

image

moje dzikie też zmierza ku. Ku kropce - już bez wykrzyknień, a zwłaszcza znaków zapytania: "To już", "Żadnych pytań"... (Iwaszkiewicz, Różewicz...). To, co wykiełkowało, co urosło, dojrzało, musi zostać zerwane. Po to jest: dać się zerwać, dać się spożyć (użyć). Bez jęku. Bez pretensji:

image

image

image

ale że za dużo dzikiego, to smakosz (albo: barbarzyńca-agresor) nie tylko na bieżąco z owocami starego sadu się rozprawia, ale i przetwarza, ale i suszy, i smaży, i pakuje, żeby przestało być dzikie i soczyste, i żeby podle upchane w szklane czy plastikowe nosić na betonowe piętra:

image

image

były i jeżyny, leśne (pnącza przeciągnęłam od sąsiadów), i borówki, porzeczki - do bieżącego użytku, mało; był i survivalowy rabarbar, wystarczająco godnie upamiętniony; no i takie było:

image

pilnowałam, ale ocalało marne coś; ruda, co to niecnie sobie u mnie poczyna (wypatrzyłam i uwieczniłam!**), zostawiła, bo puste? bo przecież nie dlatego, że chciała się podzielić...

i jeszcze to, żeby o niczym owocowym nie zapomnieć, chociaż ciągle zielone, niegotowe do zerwania:

image

zbiorę? w tamtym sezonie nie dojechałam. Nie zerwałam. Nie wpakowałam w plastik czy szkło...

o wiśniach zapomniałam! Były! Obrodziły! Pyszne małe i kwaśne duże; ale mnie nie było, więc z żalu opadły, zasuszyły się...

są pigwy, są włoskie... Czyli za bogata jestem... jeszcze niegotowa do zerwania...


* patrz: frekwencja słowa np w Marii Antoniego Malczewskiego; "— Koszyk miły pleciony był z cienkiej wikliny, / maliny w nim różowe śmiały się po cichu…" (Maria Pawlikowska-Jasnorzewska)

** https://www.salon24.pl/u/malgor/1223660,moje; https://www.salon24.pl/u/malgor/1135639,notka-przewrotka-3-czyli-tam-musi-byc-cos

Lubię to! Skomentuj62 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale