HareM HareM
251
BLOG

Mistrzostwa bez ustawki? Austria do tego nie dopuści. Nigdy!

HareM HareM Sport Obserwuj notkę 40
A naiwny Iran już chciał witać się z gąską

44 lata temu Niemcy i Austriacy, w wyjątkowo perfidny sposób, wyautowali Algierczyków z dalszej gry na mistrzostwach świata w Hiszpanii. Przed meczem ustalili wynik, który pozwalał jednym i drugim awansować do fazy pucharowej kosztem drużyny z Afryki i konsekwentnie nań grali, dopinając swego. Ponieważ ta afera odbiła się w świecie sportu naprawdę szerokim echem, mówi się o niej zresztą do dzisiaj, to wydawało się, że rzeczone nacje, przynajmniej na głównych imprezach każdego czterolecia, takich numerów już robić nie będą. Dziś okazało się, że nogę na hamulcu utrzymali tylko Niemcy.

Tak nie może być. W biały dzień, w obecności wielu dziesiątek tysięcy kibiców na stadionie i co najmniej kilkudziesięciu milionów przed telewizorami, ktoś sobie znów ewidentnie zrobił jaja z pogrzebu. A pani w telewizji polskiej, z przewrotnym uśmiechem, radośnie o tym wszem i wobec komunikuje. Do tego dochodzi jeszcze Algieria, która zamiast wynagrodzić rywalom podłość sprzed pół wieku tak, jak na to zasługują, wchodzi z Austriakami w układ i przygląda się biernie, żeby nie pisać o „jawnej pomocy w przestępstwie”, jak ci, w ostatniej sekundzie spotkania, robią „cudowną” akcję, która daje im awans. No i sędzia, który z przysłowiowej zupy, żeby nie mieszać w to litery „d”, przedłuża mecz o dokładnie tyle, żeby Austria mogła taką „cudowną” akcję przeprowadzić. Mimo, że Algieria strzela gola dającego jej prowadzenie w ostatniej sekundzie doliczonego czasu gry, który on sam, tenże sędzia znaczy, wcześniej jasno określił i ustalił, i który powinien być NIEPRZEKRACZALNY.

No ale co się dziwić. Jaki Infantino, taka cała reszta. Są wzorce, do których się równa. Brawo Austria, brawo Szwajcar, brawo FIFA. Ku chwale dalszych przyszłych i licznych przekrętów! Takich nastajaszczich. Czarnych na białym. Robionych oczywiście w majestacie wyjątkowo „precyzyjnych” przepisów. 

Ten ustawiony mecz zamknął przy okazji klamrą fazę grupową mistrzostw. Fazę, której albo powinno w ogóle nie być, albo powinna być dużo skromniejsza. O tym przekonamy się dobitnie, jak uczestnicy tego mundialu będą do późnej jesieni kaleczyć w klubach. Tyle ich będzie dokładnie kosztować ten rozszerzony poza granice możliwości i zdrowego rozsądku mundial. 

Znamy pary pierwszej rundy pucharowej. Niemcy zagrają z Paragwajem, Francja ze Szwecją, RPA z Kanadą, Holandia z Marokiem, Portugalia z Chorwacją, Hiszpania z Austrią, USA z Bośnią, Belgia z Senegalem, Brazylia z Japonią, Wybrzeże Kości z Norwegią, Meksyk z Ekwadorem, Anglia z Kongiem, Argentyna z Zielonym Przylądkiem, Australia z Egiptem, Szwajcaria z Algierią, a Kolumbia z Ghaną. Nie mogło tak być od razu? A nie rozgrywać 72 spotkania, żeby z 48 zespołów wyłaniać 32. 

Wygląda na to, że najłatwiejszą drogę do strefy medalowej będą mieli Argentyńczycy. Ale czy to wykorzystają? Dzisiaj grali z jedną z najsłabszych w stawce Jordanią i wyglądali kiepsko. Messi powiększył bramkowe konto na skutek prezentu jaki zrobił mu jordański bramkarz. Notabene ustawienie muru i siebie po jednej stronie bramki i zostawienie zupełnie nie pilnowanej, wręcz pustej, jej drugiej strony to jest, nie owijając w bawełnę, ewidentny sabotaż. Chyba, że strony wcześniej to ustaliły. To wtedy nie sabotaż, a zwykły przekręt mający na celu ułatwienie zdobycia korony króla strzelców. 

Wracając do tej argentyńskiej ścieżki. Jest stosunkowo prosta i łatwa, co nie znaczy, ze oni z niej skorzystają. Wcale nie muszą. Niczym nie imponują. A tak w ogóle. Tak to jest wszystko ułożone, że najsilniejsze drużyny europejskie będą się kisić we własnym sosie, a praktycznie dopiero w finale mogą stanąć na drodze potentatów południowoamerykańskich. Ja oczywiście nie wątpię w krystaliczną uczciwość twórców mundialowej drabinki, dlatego zrzucam taki a nie inny kształt rzeczonej drabinki na karb zupełnego przypadku. Mam tylko nadzieję, że Anglia (a może Norwegia z Haalandem?) zrobią wszystkim kuku i to oni wygrają dolną połówkę zestawienia.

Na razie czekam na wyniki spotkań 1/16 finału. Życzyłbym sobie jednego. Żeby w każdym z tych meczów wygrał lepszy. Za wyjątkiem spotkań Hiszpanii z Austrią i Szwajcarii z Algierią. Tam, w obu przypadkach, bez względu na wzgląd, muszą wygrać pierwsze zespoły z każdej pary. Wszystko mi jedno czy uczciwie, czy nie. Jakaś sprawiedliwość musi w końcu być, nie? A nie tak, jak 44 lata temu, kiedy Niemcy doczołgały się do finału.


HareM
O mnie HareM

jakem głodny tom zły, jakem syty to umiem być niezły

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (40)

Inne tematy w dziale Sport