HareM HareM
117
BLOG

Roland Garros: Chwalińska rozwalcowała kolejną rywalkę!

HareM HareM Tenis Obserwuj temat Obserwuj notkę 4
Polski „okruszek” w półfinale Wielkiego Szlema!

Z tym rozwalcowaniem w tytule to może ciut przesadziłem, choć po 5:1 w pierwszym secie wydawało się, że tym razem pójdzie jak z Francuzką albo jeszcze łatwiej. Potem się to trochę skomplikowało, ale ważne jak było na koniec. A na koniec było bosko.

W każdym razie tak:

Pięknego snu ciąg dalszy. 24-letnia Polka idzie przez ten turniej niczym taran. Tym razem jej ofiarą stała się Rosjanka Kalińska. Zawodniczka, pisałem o tym wcześniej, mająca dodatni (jeśli nie policzymy meczów przerwanych z powodu jej kontuzji) bilans gier z Rybakiną. Zawodniczka, która grając z Igą, a grały ze sobą w okresie luty 2024 – styczeń 2026, czyli wtedy, kiedy Świątek grała znacznie lepiej i skuteczniej niż obecnie, za każdym razem sprawiała jej mniejsze lub większe problemy. Raz zresztą, w półfinale w Dubaju’24, kiedy Iga była numerem 1 na świecie, Rosjanka z NDN-em wygrała. Zawodniczka, której dorobek, gdyby nie wspomniane kontuzje, z pewnością byłby dzisiaj zdecydowanie obfitszy. Zawodniczka, która dwukrotnie (w pięciu meczach) pokonała Sabalenkę, jest na remis z Gauff i Anisimową, ma na koncie zwycięstwo z Pegulą, Switoliną etc,etc.

I ta naprawdę dobra tenisistka też poległa z Polką. W przeciwieństwie do swoich poprzedniczek jednak próbowała znaleźć antidotum na Maję. W drugiej połowie pierwszego seta wydawało się nawet, że znalazła. Owszem, znalazła, ale tylko chwilowo. Po szczęśliwie wygranyej pierwszej partii w drugiej sytuacja wróciła do normy, Kalińska dodała jeszcze parę albo lepiej błędów własnych i mamy Polkę w półfinale francuskiego Wielkiego Szlema. Po raz, przypominam, piąty z rzędu. Może nie tą samą, ale jakie to może mieć dla nas znaczenie?

Nie chcę podgrzewać atmosfery. Tym bardziej, ze pokonanie Sabalenki wydaje się obecnie, jeszcze po tym, co tu od 10 dni pokazuje, zadaniem arcytrudnym jeśli nie niemożliwym. Najlepiej więc by było, żeby Shnaider odwaliła za chwilę czarną robotę. Jeśli odwali, to jutrzejsze zwycięstwo Mai w półfinale wydaje się bardzo możliwe. Pamiętajmy jednak o jednym. Nasza tenisistka ma w nogach trzy mecze więcej niż reszta potencjalnych półfinalistek. Tego do tej pory nie było, być może, widać, ale to kiedyś musi zacząć być widoczne. Więc nawet ze Shnaider łatwo nie będzie.

Gdyby jednak Saba nie przegrała dzisiaj sama ze sobą, to na jutro mam wielką motywację dla Mai. Nie może być, żeby białoruski Goliat trzy razy z rzędu wygrał z polskim Dawidem w półfinale Wielkiego Szlema. Cztery lata temu Sabalenka pokonała w Australii Magdę Linette. Rok temu w Paryżu, po szczęśliwie wygranym tiebreaku i porażce w secie drugim, przegwałciła Igę w partii trzecie. Najwyższy czas, żeby ją ktoś w tych polsko-białoruskich wielkoszlemowych półfinałach postawił do pionu.

Forza, Maja! Zrobiłaś wielką rzecz. Ale kto powiedział, że nie zrobisz jeszcze większej? Trzeba w to wierzyć, bo wiara góry przenosi. VAMOS!


HareM
O mnie HareM

jakem głodny tom zły, jakem syty to umiem być niezły

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Sport