HareM HareM
61
BLOG

W Wimbledonie wróciliśmy do tego, co zazwyczaj

HareM HareM Sport Obserwuj notkę 2
Reprezentują nas już tylko Iga i HuHu

Po losowaniu za dużo nie wypadało się spodziewać, więc po dwóch rundach, zważywszy co spotkało „Okruszka”, i tak jest chyba lepiej niż wyglądało, że będzie.

Chodzi przede wszystkim o HuHu. Rozprawił się w trzech setach z Ruudem. To jest, co by nie napisać o Norwegu jako o graczu „trawiastym”, duża rzecz. Przynajmniej na dzisiejszy status HuHu w stadzie. Przypomnę, że jego imię (w rankingu) to 90 i jakieś 4. Też tylko trzech setów potrzebował Hurkey na słabszego potencjalnie Austriaka. Mecz z rozstawionym Amerykaninem Paulem może być dla Polaka meczem prawdy. Jak wygra, to… kto wie. To znaczy wszyscy wiedzą. Najpierw Miedwiediew, a potem, ewentualnie, Sinner. Któremu w pierwszej rundzie się ulało. W drugiej już zagrał lepiej.

Iga znów podniosła nam wszystkim w pierwszym meczu ciśnienie, ale z Townsend na trawie nie zawsze są przelewki. Z Pliskovą było łatwiej, choć optymistą aż tak wielkim to ja bym przed meczem z Ealą nie był. Nie byłbym z tego tytułu, że to nie Iga grała tak świetnie jak przedstawiają niektóre portale, tylko Czeszka beznadziejnie. Dlatego jestem optymistą umiarkowanym. Tak już w przypadku Igi mam. Zresztą. Nauczył ją ten cały Fisette wygrywać na trawie, to niech powiela. Co ma lepszego do roboty? Byłby swoisty paradoks jakby drugi rok z rzędu największe sukcesy na trawie odniosła. Ale jestem za. Jak najbardziej. Pytanie co na to rywalki? Nie Eala i nie Paolini albo Sakkari (z nimi ewentualnie Polka zagra w rundzie czwartej), ale Kostiuk (ćwierćfinał) i Anisimowa albo Rybakina. Bo o potencjalnej finałowej rywalce na razie cicho sza. Niech się sama wykluje. Co ją będziemy do tablicy wywoływać.

Najważniejsze, żeby Iga się do tego finału dostała. Tam sobie poradzi.


HareM
O mnie HareM

jakem głodny tom zły, jakem syty to umiem być niezły

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Sport