77 obserwujących
592 notki
862k odsłony
1524 odsłony

Agresja Rosji na Europę - analiza strategii

Wykop Skomentuj46

W obecnym tekście nawiązuję do tekstu p. min. Szeremietiewa o planach agresji Rosji na Polskę oraz burzliwej dyskusji na ten temat. Dyskusja dotyczyła głównie wzmocnienia polskiej Armii i zagadnień taktycznych, jednak p. Szeremietiew powinien  lepiej wykorzystać swoje studia strategiczne.

Przy planowaniu dowolnej kampanii wojskowej, już nie mówiąc o rozpętaniu III ( IV ) Wojny Światowej , bo to oznacza agresja na dowolny kraj NATO,  należy najpierw zadać zasadnicze pytanie - PO CO ? Jakie uzyskamy korzyści, a czym ryzykujemy? Trudno, aby stratedzy na Kremlu ( bo to decyzja ściśle polityczna, nie tylko wojskowa ) nie zadali sobie takiego pytania. Następnym pytaniem musi być - jakie mamy REALNE siły i środki i jak mają się one do REALNYCH  możliwości naszych Przeciwników, czyli paktu NATO ?I to nie w trakcie jednej kampanii, ale całej wojny o nieznanym czasie jej trwania.

Nie znam co prawda obecnego poziomu kompetencji rosyjskiego Sztabu Generalnego, ale to niemożliwe, aby całkowicie zgłupieli, dlatego taka analiza i to pogłębiona celów i ryzyka ewentualnej ofensywy " na Zachód " MUSI istnieć, zresztą stale korygowana. Przy założeniu ofensywy ograniczonej do zajęcia Państw Bałtyckich oraz Polski, bo o takiej pisze p. Minister zysk bezpośredni jest praktycznie minimalny, jedyną wartością byłaby wielka satysfakcja z odwojowania części utraconych ziem podczas Rozpadu Imperium w 90 r. Natomiast pojawia się zasadnicze pytanie - CO DALEJ ?!

Zakładając nawet szybką i pomyślną kampanię, co wcale nie jest oczywiste,  Rosja w efekcie znajdzie się w stanie otwartej wojny z całym NATO, ponieważ Zachód na otwartą, bezczelną agresję nie może inaczej zareagować ! Przypominam, że nawet tchórzliwe rządy naszych Sojuszników we Wrześniu musiały wypowiedzieć wojnę...zakładać, że Ameryka, a nawet Europa tak się przestraszy, że nic nie zrobi żaden rosyjski decydent nie może, to nie prop-agitka. A stan wojny z Zachodem oznacza na początek, że WSZYSTKIE pracowicie nakradzione przez 2 dekady i wywiezione na tenże Zachód fortuny Kremlowskich Bonzów zostaną natychmiast przejęte  a ich rodziny tam przebywające w pałacykach czy apartamentach wyrzucone lub raczej internowane. Lekko licząc dotyczy to 1, 5 tys. do 2 tys. mld $, które zostaną stracone już NA ZAWSZE. Nie ma co się łudzić, aby nawet najbardziej tchórzliwy rząd przegapił taki cudowny kąsek "łupu ", czekający na chętnego :-)

Przypominam, że aktualnie gospodarka, w tym przemysł zbrojeniowy Zachodu są ok. 20 razy większe od rosyjskiej, czyli będą mogły wyprodukować tyleż razy więcej sprzętu, broni i amunicji, gdy sie przestawią na produkcję wojenną. Co więcej, natychmiast zostałby zablokowany cały eksport rosyjski, rurociągi przejęte lub zniszczone podczas działań ( również NS ! ), także import technologiczny, niezbędny dla działania gospodarki rosyjskiej.

Na poziomie operacyjnym przygotowanie tak wielkiej operacji wymaga zaangażowania setek, a potem tysięcy poinformowanych choćby częściowo ludzi.  Oznacza to nieuniknione "spalenie" całego planu i stratę efektu zaskoczenia,  w końcu tak skorumpowana i przestępcza kadra państwowa, jak w Rosji rzadko gdzie indziej jeszcze istnieje. Patriotyzm czy lojalność jest dla nich pojęciem nieznanym, a każdy sekret kwestią zaoferowanej sumy. Na dokładkę ewentualna ofensywa swoją bazę musiała by mieć w okolicach Smoleńska, ponieważ wszelkie tajne przewozy na Białorusi są niemożliwe. Przecież Baćka doskonale wie, że byłby pierwszym celem do odstrzału, tak przy okazji. Przy tak rozbudowanej współcześnie siatce wywiadowczej i obserwacyjnej o wszelkim zaskoczeniu można zapomnieć, zaś czas na przegrupowanie całej Armii Pancernej i jej rozwinięcie do ofensywy można mierzyć w tygodniach. A przecież każdego dnia narastał by dosłownie globalny krzyk w mediach, dyplomacji czy kręgach gospodarczych, już nie mówiąc o gorączkowej mobilizacji w Polsce czy całym NATO.

Nawet tak popularna na Prawicy narracja współpracy Rosyjsko-Niemieckiej natychmiast by sie rozwiała, w końcu  Niemcy nie mają żadnej gwarancji, że rozochocona sukcesem rosyjska Armia zatrzyma się na Odrze... odwrotnie, w razie otwartej agresji na Europę Rosjanie koniecznie powinni zająć też Niemcy, choćby po to, aby nieć z czego się wycofać w razie przyszłych negocjacji.

Pozostaje więc tylko wariant globalnego konfliktu Ameryka - Chiny, który Rosja może wykorzystać do agresji na Europę, stając wtedy po stronie Chin. Nadal jednak pozostaną wtedy aktualne straty Rosji i jej Elity na skutek przepadku mienia i wszelkich więzi gospodarczych i samo zajęcie Polski ich nie wyrówna, tylko podbój Zachodniej Europy, od wieku planowany przez kolejnych władców na Kremlu może je zrekompensować.  Inaczej mówiąc, wielka wojna światowa po stronie Chin ma jakiś sens tylko w przypadku zajęcia całej Europy ze jej najbogatszą gospodarką, a nie nadal ubogiej wschodniej części. Sadzę, że w stolicach Europy też nie mieliby większych złudzeń, że ta wojna toczyłaby się TEŻ o ICH skórę, nie tylko Polski , Bałtów czy innych państw Centralnej Europy.

Jak widać, w swojej analizie nie dotknąłem tak ulubionych przez "medialnych strategów" możliwości bojowych wojsk Polskich, Rosyjskich czy NATO-wskich. Po pierwsze i tak każdy upiera się przy swoim zdaniu, po drugie Decydenci na Kremlu nie zaczną wojny bez rozwiązania postawionych przeze mnie problemów. Zresztą i tak zasadniczym jest pytanie, czy nawet razem z Chinami mają jakieś szanse na wygraną, a nie mają żadnych gwarancji co do tego, w końcu od wielu wieków nikt z Zachodem nie wygrał. Natomiast co do wojny nuklearnej właściwie nie ma żadnych  wątpliwości - jej nie wygra NIKT !



Wykop Skomentuj46
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka