Blog
myślenie ma kolosalną przyszłość, choć czasem boli
marek.w
marek.w Liberał, a nawet się nie wstyd
63 obserwujących 501 notek 686444 odsłony
marek.w, 6 stycznia 2019 r.

5 lat po Majdanie cz. I - dalszy ciąg Wielkiej Gry

1240 50 0 A A A

Od początku odzyskania Niepodległości i wyrwania się z rosyjskiego Imperium było jasne, że Kreml nie pogodzi się z tak wielką klęską i nie zapomni Nam udziału w rozpadzie imperium. Dlatego głównym celem naszej polityki zagranicznej obok wejścia w struktury Zachodu było dalsze  osłabianie Rosji poprzez wyrwanie z jej wpływów państw buforowych, szczególnie Ukrainy.  Dzięki koronkowej operacji dyplomatycznej udało się doprowadzić do Majdanu, czyli skutecznego buntu Ukraińców przeciw namiestnikowi Rosjan Janukowyczowi, co opisałem w tekście -  https://www.salon24.pl/u/marek-w/650113,ciszej-nad-ta-trumna

Od tego czasu minęło 5 lat i warto dokonać analizy obecnej sytuacji -
Co najważniejsze, odnieśliśmy strategicznie ogromny sukces,  zmuszając Rosję do ponownej Zimnej Wojny 2.0 z Zachodem  i to w warunkach o wiele gorszych od poprzedniej, która przecież  zakończyła się całkowitą klęską Moskwy i rozpadem Imperium. W efekcie rosyjska gospodarka przyciśnięta sankcjami oraz radykalnym spadkiem cen eksportowanych surowców coraz bardziej się pogrąża. Wystarczy jedna informacja -  w 2013 r. dolar kosztował 30 rubli, natomiast obecnie 70.
Początkowy entuzjazm Sowków z odzyskania Krymu i rzucenia wyzwania "Pindosom" oraz "Gejropie" po 5 latach systematycznego spadku poziomu życia i coraz wyższym cenom ulotnił się prawie bez śladu.
Taktyczne rozgrywki z Zachodem, nawet zakończone sukcesem, jak interwencja w Syrii już nie mogą przesłonić upadku państwa i gospodarki.
Ponieważ dla Polski jest tym lepiej, im bardziej jest osłabiona Moskwa, ogólny efekt naszej operacji jest doskonały. ( uwaga, pomijam tu aspekt wojskowy, wymagający obszernego omówienia  w osobnym tekście, jak podejrzewam,  mocno kontrowersyjnym)
 
O wiele bardziej skomplikowana jest sytuacja Ukrainy i naszych z niej relacji.
Po wyrzuceniu Janukowycza i jego bandy złodziei na Ukrainie jak i u Nas zapanowały wielkie nadzieje, w końcu tyle innych państw z byłego Demoludu jakoś potrafiło przestawić się na nowoczesne europejskie wzorce Demokracji i Gospodarki Rynkowej. Jasne, że nigdzie to nie było łatwe, ale w sumie Europa Centralna odniosła wielki sukces, wystarczy zresztą porównać jej wygląd pod władaniem komuny i teraz.
Niestety, na Ukrainie transformacja do Europy nie wypaliła i w gruncie rzeczy prawie wszystko nawaliło.  Być może decydujące były dodatkowe dwa pokolenia, które od Rewolucji Bolszewickiej zostały zmacerowane w "komunistycznym raju", a co zostało oszczędzone Europie Centralnej dzieki naszemu zwycięstwu w wojnie z Bolszewikami. Na pewno ważny był całkowity brak doświadczenia Ukraińców w budowie własnego państwa, którego nigdy nie mieli. Na to nałożyła się niechęć Unii, a raczej całego Zachodu do wielkich, kosztownych inwestycji w tak skorumpowane i niesprawne państwo.
 
W rezultacie utworzył się zaczarowany krąg niemocy. Rozpanoszeni od początku powstania niepodległej Ukrainy Oligarchowie ani myśleli oddać choć część swoich przywilejów i wpływów, wybrani w miarę wolnych i uczciwych wyborach politycy szybko wpadali w sieć zależności od Oligarchów i nie potrafili przeprowadzić skutecznych reform. Na dokładkę niewypowiedziana wojna z Rosją, która zabrała Krym oraz sporą część Donbasu i groziła dalsza agresją wysysała i z tak niewydolnej gospodarki resztkę zasobów na wojsko i zbrojenia. W efekcie przez te lata Ukraina ścigała się z Rosją w skali upadku gospodarki, w tym inflacji, spadku zarobków ludności czy pogorszeniu infrastruktury.
 
Dopóki Ukraina była w zwarciu z Rosją, angażując jej siły i psując jej reputację na świecie jako agresora, mało kto przejmował się jej stanem, w końcu było tyle innych kłopotów, choćby z "drogimi gośćmi". Najbardziej zainteresowani w rozwoju Ukrainy i jej pomyślnej drogi do Europy byliśmy My, w końcu była naszym sąsiadem i faktycznie tarczą przed apetytami Moskwy, bo Kreml musiał najpierw przetrawić Ukrainę nim mógł pomyśleć o innych celach strategicznych. Niestety to również poszło raczej krzywo. Plan utworzenia jakiegoś rodzaju Paktu ( sojuszu ) Polski i Rumunii z Ukrainą, przyznaję, że dość radykalny i nawet ryzykowny, ale dający potężny impuls dla jej przemian i rozwoju w kierunku Europy nigdy nie zaistniał, a pozostałe inicjatywy "Międzymorza" cichutko uwiędły.
Co gorsza, znów odżył upiór Bandery,  czyli oszalałego Nacjonalizmu Ukraińskiego skierowanego przeciw wszystkim Obcym, nie cofający się przed usprawiedliwieniem nawet ludobójstwa na Wołyniu. Oczywiście wśród  współczesnych Banderowców roi się od moskiewskiej Agentury, rozbijającej w ten sposób sojusz polsko-ukraiński skierowany przeciw Rosji, jednak władze Ukrainy świadomie popierają tą opcję, a nawet tworzą z UPA mit założycielski wolnej Ukrainy. Co prawda rzeczywiście Upowcy walczyli ze Stalinem i zostali prawie całkowicie wytępieni po wojnie, jednak niemożność ze strony Ukraińskiej uregulowania tak trudnych i jątrzących spraw jest karygodna, zważając na to, że jesteśmy dla Ukrainy jedynym ważnym naturalnym sojusznikiem.
 
Gdy się obserwuje ciąg "sukcesów inaczej " Dobrej Zmiany w dyplomacji łatwo jest ulec chęci obciążenia za ten kiepski stan wzajemnych stosunków również nasze władze. Jednak znając upór Ukraińców oraz ich niechęć do racjonalnej polityki trudno jest założyć, że nawet lepsza nasza polityka dała by jakieś rezultaty.  Niemniej szkoda jest straconych możliwości znacznie szerszego wpływu polskich władz oraz inwestorów na Ukrainie.
Natomiast bez porównania lepiej rozwiązano inny problem, czyli  masowy napływ Ukraińców chcących pracować lub uczyć się w Polsce. Zważając, że jest ich już co najmniej 1,5 mln, czyli proporcjonalnie znacznie więcej, niż choćby arabskich Uchodźców w Niemczech, wzajemne relacje są zadziwiająco dobre. Ten egzamin  oba nasze społeczeństwa zdały celująco, zważając, że Polska przyjęła najwięcej imigrantów ze wszystkich krajów Unii w stosunku do swojego zaludnienia.
 
W obliczu zbliżających się wyborów prezydenckich oraz stałej rosyjskiej agresji przyszłość Ukrainy jest bardzo trudna do przewidzenia, a przy tym niezwykle dla Nas ważna, dlatego wymaga osobnego omówienia w następnej części.
 

Opublikowano: 06.01.2019 15:21.
Autor: marek.w
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @Tuskofil Opisuje Pan dawne czasy, gdy Łukaszenko jeszcze trzymał z Kremlem. Od tego czasu...
  • @Kuba Rozpruwacz Polacy stanowią na Białorusi najbardziej energiczny i przedsiębiorczy...
  • @dim... Doskonały wykład Polskiej Racji Stanu, czyli podstawy naszej strategii politycznej...

Tematy w dziale Polityka