23 obserwujących
98 notek
96k odsłon
1233 odsłony

Koronawirus. Pełzająca Apokalipsa?

Wykop Skomentuj2

Wśród wszystkich klęsk elementarnych, jakie od wieków nawiedzały mieszkańców ziemi, największy lęk budziły epidemie, nazywane w przeszłości zarazą morową. Staliśmy się ofiarą wygenerowanej przez siebie globalizacji: wirus SARS-CoV-2 nieubłaganie rozprzestrzenia się.

Najpierw rząd włoski podjął decyzję o odwołaniu większości popularnych imprez: zabaw i piłkarskich rozgrywek Serii A. Dekretem ministra zdrowia Roberto Speranzy wcześniej zakończył się w tym roku karnawał w Wenecji, bo właśnie z uroczystościami karnawałowymi, na które ściągnęły miliony przybyszów, wiąże się wybuch epidemii. Pojawił się zakaz wstępu do 11 północnych gmin, w których pojawiły się pierwsze przypadki zakażeń. W newralgicznych regionach zostały wprowadzone punkty kontrolne, które zabezpieczą przed opuszczaniem stref kwarantanny. Zamknięto szkoły, banki, a nawet firmy. Wszystkie te obostrzenia na nic. Koronawirus wciąż bez umiaru zaraża. Uderzył też w Polsce.

Co z ekonomią? 

Już u początku tej wielkiej smuty Antonio Misiani, wiceminister finansów Włoch, w rozmowie z Deutsche Bank Research stwierdził, że "ryzyko związane z wpływem koronawirusa może być znacząco negatywne dla gospodarki". Domy maklerskie wstrzymały oddech i powściągnęły co prawda panikę, ale szczere postrzeganie stanu zagrożenia przez finansistów oddaje galopada cen złota. Na doniesienia o rozprzestrzenianiu się koronawirusa zareagowały giełdy papierów wartościowych. Na razie spadki na nich odnotowywane w poszczególnych krajach sięgają 2-3 proc. 

Czy - od pożarów w Australii i śmiertelnego wirusa - zaczyna się pełzająca Apokalipsa, która przywróci społeczeństwu równowagę między doczesnym rozwojem a brzegowymi warunkami celowości ostatecznej i nadprzyrodzonej? Nierespektująca granic w skomunikowanym jak nigdy świecie zaraza stała się znaczącym symbolem trudnych czasów. Syty Zachód nadmiernie bezpieczny i odcięty od trapiących Azję i Afrykę chorób i głodu poczuł się pierwszy raz od dziesięcioleci niekomfortowo, w bezpośrednim sąsiedztwie potężnego zagrożenia. Ludzie zawracają spontanicznie na poziom refleksji profetycznej. 

Nie ma narodu lub ludu bez prorokujących nieszczęścia legend i wyroczni. W latach 70. bardzo popularne były przepowiednie królowej Saby, które nawiązywały do schyłku czasów. "Nie odróżni się mężczyzny od kobiety". Nasze babcie i dziadkowie sądzili, że te czasy nadeszły, bowiem jedna i druga płeć zapuszczała włosy i chodziła w spodniach. Z tyłu nie można było odróżnić mężczyzny od kobiety. Gdybyż zszokowane tym pokolenie wiedziało, na czym polega złowrogi sens "genderowej" konkwisty... 

Sybilla przewidziała też najazd żółtej rasy. Żyjąc w cieniu ZSRR Polacy myśleli, że Chińczycy wjadą na czołgach, jak czerwonoarmiści po drugiej wojnie. Realnie ekspansja azjatycka nastąpiła przez ekonomię. 

- Będziemy całować ślady stóp ludzkich na pustyni, w którą obrócą się lądy dziurawione eksplozjami jądrowymi – prorokowała tajemnicza monarchini. Ten fragment jej księgi wybrzmiał najgroźniej. Nuklearny konflikt? 

Popularna w latach 80. "Trzecia tajemnica fatimska" rozprawiała o wojnie na niebie, między Niemcami a Polską. Szerokoskrzydlasty "Orzeł biały" przegoni napastników. Kto wtedy wiedział o myśliwcach F-36? Morza zaleją lądy. Bałtyk zniszczy miasta nabrzeżne, ale środkowa i południowa część kraju pozostaną bez szwanku i ojczyzna Chopina wyrośnie na potęgę - nomen omen - od morza do morza. Mesjanistyczne echa represji z okresu zaborów? Krążyło wiele innych przepowiedni mistyków odnośnie "słowiańskiej krainy" i jej dalszych losów. Większość z nich dotyczyła "ocalenia" naszego kraju z nieszczęść, które będą doświadczać inne rejony globu. 

Najsłynniejszą przepowiednię o Polsce wypowiedział Chrystus do św. siostry Faustyny Kowalskiej. Powszechnie znana mistyczka codziennie modliła się za Polskę, ofiarowywała za nią cierpienia. "Ojczyzno moja kochana, gdybyś wiedziała ile ofiar i modłów za ciebie do Boga zanoszę" - pisała. W ostatnim roku życia usłyszała wewnętrznie słowa Jezusa: "Polskę szczególnie umiłowałem, a jeżeli posłuszna będzie woli mojej, wywyższę ją w potędze i świętości. Z niej wyjdzie iskra, która przygotuje ziemię na ostateczne przyjście moje". Te słowa były na różne sposoby interpretowane. Dzisiaj chyba nie wzbudza już wątpliwości, że tą "iskrą" jest orędzie Bożego miłosierdzia. 

Polscy czytelnicy przekazywanych sobie broszur "o końcu świata" zadawali pytanie, jak to możliwe, że wody zaleją kraje jak Irlandia, Hiszpania i Portugalia, skoro żyją w nich pobożni katolicy. Zwłaszcza Irlandia jawiła się im w majestacie najwierniejszej córy Rzymu, która zasługiwała na troskę Bożą. W niespełna kilka lat, niedawno, Irlandia zdradziła Chrystusa: za eksterminacją moralności wygasła w niej wiara.  

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości