Taktyka walki z epidemią mogła być dwojaka. Albo rząd walczy razem ze społeczeństwem, razem z lekarzami i pielęgniarkami, albo walczy osobno. Wybrał opcję drugą. Solidarność w pokonywaniu zarazy została zastąpiona propagandą. Rząd się okopał, pozamykał komu tylko się da twarz i przygotowywał sobie i bliskim miejsca w szpitalach.
Szumowskiemu specjaliści od wizerunku ściągnęli okulary, a społeczeństwu rzucili cudowny i mityczny już alkohol z Orlenu do smarowania klamek i największy samolot na świecie. Pogrzebali przy klasyfikowaniu zgonów i skupili się na wytykaniu krytykanctwa wszystkim, którzy zgłaszali jakiekolwiek uwagi odnośnie ich walki z zarazą. Ceny testów ustalili wg kryteriów komercyjnych. Lekarze i pielęgniarki się zarażali, a Oni się testowali. No i wprowadzili szereg szykan wobec obywateli, dzięki czemu policjanci się nie nudzą, a budżet ma kroplówkę.
No ale dość, mógłbym ten tekst trzy dni pisać i nawet przybliżonej skali tego dramatu nie oddać. Umieranie Polaków poza rządową propagandą nie jest tego rządu priorytetem. Inaczej Polacy umierają w TVP, inaczej w DPS, szpitalach i domach.
Po pozamykaniu komu tylko się da twarzy, przyszedł etap piętnowania krytykanctwa, wichrzycielstwa i antyrządowej dywersji. Stawiania tamy destrukcji i obstrukcji. Nieubłagana konsekwencja zamknięcia się w propagandowych gabinetach.
Konstruktywnie się dołączę. Wskażę jednego z dywersantów, którego działalność podstępnie uderza w strategię rządową:



Komentarze
Pokaż komentarze (1)