Z polityki przedwcześnie. A przynajmniej nie w momencie, gdy sondażowe słupki PiS lecą w dół, a on sam coraz wyraźniej niedomaga zdrowotnie. Publiczne roztrząsanie, kto miałby go w najbliższej przyszłości zastąpić, nie poprawi ani kondycji prezesa, ani wyników partii. Tym bardziej że on od dawna wie, kto to będzie. I z pewnością nie zamierza sugerować się sondażami, które przecież nie mogą wiedzieć lepiej od prezesa, czego naprawdę chce kochający go suweren.
Suweren bowiem zawsze chce tego, co wskaże mu prezes.
A prezes chce wreszcie dojść do prawdy — co swojemu wyborcy, tradycyjnie i nieprzerwanie od lat, konsekwentnie obiecuje. Co już za pięć dni jak co miesiąc niezmiennie uroczyście obwieści.
Zatem powstrzymajmy się wszyscy od pochopnego, a zarazem zabijającego ostatnią nadzieję odsuwania prezesa od poszukiwania prawdy - przynajmniej przez te pięć dni.
Dajmy mu odejść w wielkim stylu i na własnych warunkach. Razem z jego "prawdą" i na zawsze.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)