...Uważam, że Sylwek nie żyje. Ktoś go porwał i zamordował...
Tak przynajmniej można odczytywać pretensje siostry Sylwestra Suszka, byłego właściciela Zondycrypto (założyciela BitBay), wobec Waldemara Żurka. Publicznie łaje ona ministra za zbyt daleko idące jej zdaniem publiczne wnioski dotyczące śledztwa w sprawie zaginięcia brata. Mimo że sama od kilku lat publicznie mówi, że Sylwester Suszek został porwany i zamordowany.
Czy Żurek rzeczywiście zachował się jak Zbigniew Ziobro?
Pod pewnym względem podobieństwo jest kuszące. Ziobro w 2007 roku, komentując sprawę kardiochirurga Mirosława Garlickiego, wypowiedział słynne: „Już nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie”. Brzmiało to jak przesądzenie winy człowieka, któremu dopiero stawiano zarzuty. Garlicki został później uniewinniony od zarzutu zabójstwa.
Ale różnica jest zasadnicza. Ziobro mówił o odpowiedzialności konkretnego człowieka. Żurek mówi o hipotezie dotyczącej losu człowieka, który od czterech lat pozostaje zaginiony. Nie wskazuje publicznie zabójcy. Nie mówi też, że prokuratura ma już dowód zabójstwa. Przeciwnie, podkreśla, że potrzebne są twarde dowody.
Czy można więc krytykować Żurka? Oczywiście. Zwłaszcza że prokurator generalny powinien ważyć każde słowo, a rodzina zaginionego ma prawo oczekiwać od państwa szczególnej ostrożności.
Ale wtedy pojawia się pytanie do Nicole Suszek. Dlaczego standard ostrożności, którego domaga się od ministra, nie obowiązuje jej samej?
Nie musi ułatwiać śledztwa. Nie musi zgadzać się z prokuraturą. Nie musi też przyjmować wersji przedstawianej przez ministra.
Ale skoro sama od lat uczestniczy w publicznym budowaniu określonej wersji wydarzeń, trudno nie zapytać, dlaczego właśnie teraz tak gwałtownie reaguje na publiczne potwierdzanie przez przedstawiciela państwa hipotezy, którą sama od lat głosi.
I tu pojawia się interesująca kwestia: czy chodzi wyłącznie o dobro śledztwa i rodziny, czy również o politykę?
Bo jeżeli Nicole Suszek nakręca polityczną sprężynę, warto zapytać: w jakim celu?
Czy chce wyłącznie doprowadzić do wyjaśnienia zaginięcia brata? Czy próbuje wpłynąć na kierunek śledztwa? Czy chce po prostu wyraziście zaznaczyć swoją obecność w sprawie, także w kontekście przyszłych decyzji dotyczących majątku Sylwestra Suszka?
I czyż sama nie robi tego trochę w stylu Zbigniewa Ziobry? Tyle że zamiast: „Już nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie”, nie usiłuje przypadkiem powiedzieć: „Ten pan już nigdy żadnego zaginionego przedwcześnie nie uśmierci”?
Dlatego publiczne pochylenie się ministra Żurka nad hipotezą rodziny, że Sylwester Suszek został uprowadzony i zamordowany, można uznać za całkiem zręczny ruch prokuratorski.
Żurek nie musi w ten sposób przesądzać, że Suszek nie żyje. Może natomiast zostać przez rodzinę odczytane jako sygnał, że jej wieloletnia hipoteza została przez śledczych potraktowana poważnie. A jednocześnie może skłonić tych, którzy wiedzą więcej, do reakcji.
Czasem najlepszym sposobem na wyciągnięcie prawdy z ludzi jest powiedzenie im publicznie, że już się ją zna.
Kryminał nam się pięknie rozkręca. Coraz więcej mówi w sprawie Konfederacja, coraz więcej mówią zatrzymani. Hitem ostatnich godzin jest oczywiście to, co obiecał zrobić Zbyszek gdy uda mu się wrócić do władzy. Ale o tym może w kolejnej notce.


Komentarze
Pokaż komentarze (18)