"To bardzo smutny rozdział w historii irlandzkiego społeczeństwa - tłumaczył w rozmowie z RTE News rzecznik zakonu..."
Tłumaczył grzebanie przez funkcjonariuszy KK prawie ośmiusetset dzieciaków w szambie. Pardon, zwiedziony nadzwyczaj łaskawym dla KK gazetowym tytułem wyjątkowo chyba teraz przesadziłem, grzebać w szambie nie da się nawet wściekłego psa. Tłumaczył
wyrzucanie dzieci do szamba. Bez pogrzebu, bez zbędnych ceregieli. Chlup, chlup, chlup... Rocznie 30 sztuk. Co miesięc trzy sztuki; chlup, chlup, chlup. 25 lat udowodnionego wyrzucania ludzi do szamba. Gdy po wielu latach sprawa wychodzi na jaw, KK urzekająco rozkłada ręce;
nie mamy na to żadnych dokumentów... Co chce przez to powiedzieć?
Ilekroć któremuś z wyższych funkcjonariuszy KK za popełnione przestępstwa sądy usiłują przedstawić zarzuty, do akcji wkracza zaledwie któryś z watykańskich rzeczników i wyrozumiale - choć raczej wyłącznie pro forma - studzi rozgrzane sądy: pan ksiądz Wesołowski jest obywatelem Watykanu i żadnym ziemskim sądom ma przyjemność nie podlegać. Amen. Takie chrześcijańskie; całujcie nas centralnie w dupę.
Gdy chodzi natomiast tylko i wyłącznie o publiczny osąd jakiegoś kolejnego kościelnego kurewstwa, ci sami rzecznicy błyskawicznie odklejają się od tej dyplomatycznej formułki, osądzać już jakby można, tyle, że w nieco szerszym aspekcie. Najlepiej takim, który by kurewstwo pozwolił oglądać jako smutny rozdział historii homo sapiens.
I faktycznie, nie ma chyba specjalnych powodów, by irlandzkich duchownych omijała przynależność do irlandzkiego społeczeństwa. Poza tym jednym tylko, że są to pełnoprawni obywatele Watykanu.
A wy, drogie irlandzkie społeczeństwo, nie wyrzucajcie zwłok dzieci do szamba. Wy niestety możecie zostać przez ziemskie sądy ukarani. Ale przynajmniej Bogiem nie musicie się przejmować. Wiecie oczywiście dlaczego?
Inne tematy w dziale Społeczeństwo