61 obserwujących
265 notek
295k odsłon
300 odsłon

Szok i niedowierzanie: powtórka bzdury w notce Quwerty; Katastrofa w Smoleńsku

Wykop Skomentuj20

Wygląda na to, że z braku zrozumienia podstawowych pojęć Quwety uczynił cnotę i jesteśmy świadkami narodzin kolejnej salonowej telenoweli jak ta o "rurce ze złomu". Nie jest on w stanie pojąć najprostszych pojęć.

W najnowszej notce powtórzona została bzdura z poprzedniej, opisanej tutaj, tylko z nową ilustracją:

image

Zdaniem Quwety, to "- to elementarna  wiedza z aerodynamiki"

Ale chyba aerodynamiki smoleńskiej. Faktem jest, że z rosnącym przechyłem zmniejsza się projekcja płaszczyzny skrzydeł (płata nośnego) na powierzchnię poziomą, czyli składowa unosząca samolot do góry będzie malała. Przy przechyleniu 90 stopni to tylko składowa przeciwna do siły ziemskiej grawitacji będzie zerowa, niezależnie od siły nośnej generowanej przez skrzydła, czego zamachofil Niegracz vel Quwety po prostu nie pojmuje.

Siła nośna nie zależy w najmniejszym stopniu od kąta przechylenia, czy pochylenia, a jedynie od kierunku napływającego na cięciwę płata powietrza. Zilustrowane jest to w Wiki poniższą grafiką:

image

Jak każde dzidzi widzi na powyższej grafice kąt przechylenia samolotu po prostu  nie występuje. Co jest zgodne z Fizyką nauczaną w szkołach i stoi w absolutnym kontrapunkcie do "nauk smoleńskich" prezentowanych przez "doktora jednego wektora" na blogu Quweta.

Pokazana na animacji z Wiki sytuacja dotycząca przeciążeń w locie po prostej i w zakręcie:

image

dotyczy sytuacji, gdy maszyna mimo wykonywania zakrętu nie obniża wysokości lotu. Jak widzimy, w locie poziomym na pasażerów działa jedynie przyśpieszenie ziemskie, czyli 1 g. Siła nośna, (wektor zielony) jest równa sile ciążenia (wektor niebieski). Gdy maszyna zaczyna się przechylać bez zwiększenia siły nośnej, to składowa pionowa pochodząca od siły nośnej będzie mniejsza od siły ciążenia i maszyna zacznie nieodwołalnie opadać, ale nie jak upuszczona siekiera lecz zgodnie z zasadami balistyki i aerodynamiki. Nawet wlot samolot w próżnię nie wywołałby momentalnego upadku, lecz samolot poruszałby się wtedy po idealnej krzywej balistycznej.

Na animacji widzimy zaś zakręt bez utraty wysokości. Składowa siły nośnej przeciwstawna do siły ciążenia jest cały czas równa sile ciążenia. Maszyna leci dalej poziomo. Ale by to osiągnąć musi wzrastać siła nośna i wypadkowe przeciążenie (pionowe; w układzie samolotu) działające na pasażerów (wektor fioletowy).


A co się stanie gdy maszyna przechyli się do 90 stopni przy zerowej sile nośnej??? Po prostu maszyna będzie lecieć PROSTO po krzywej (quasi) balistycznej!!! Na pasażerów nie będą wtedy działały żadne przeciążenia. Będą w nieważkości. Efekt ten jest wykorzystywany do szkoleń w tzw. lotach parabolicznych do szkolenia astronautów. Komentator świetnie wyjaśnia zachodzące zjawiska:



... A co się stanie gdy maszyna przechyli się do 90 stopni przy niezerowej sile nośnej??? Po prostu maszyna będzie lecieć po krzywej quasi balistycznej, ale z odchyleniem w kierunku działania siły nośnej!!!

Skoro akcelerometr umocowany pionowo (w układzie samolotu!!!) pokazywał wartość różną od zera, to siła nośna (ta od skrzydeł, a nie ta smoleńsko-urojona) była również różna od zera i dlatego samolot przemieszczał się w bok od pierwotnej trajektorii przebiegającej (prawie) w przedłużeniu osi pasa startowego lotniska.Dlatego właśnie wrakowisk jest tam gdzie jest, anie gdzie by z urojeń Niegracza i innych wynikało.

Proste i logiczne.

Szok i niedowierzanie, że ktoś na poważnie uważa, że taki kit jaki widzimy w notkach Quwety można prezentować Polakom na Salonie 24 i ktoś to łyknie jak pelikan rybkę. Szokiem jest i to, że takie osoby się znajdują.

Bloger Edward Zawadzki, (Inż lotn. emeryt sympatyk PiS ), zero notek, same komentarze "z ramienia i po linii(partii), był uprzejmy skomentować pod poprzednią notką na tym blogu:

"... cieszcie się i wysmiewajcie ... mina wam zrzednie jak się dowiecie z kim mieliscie taką ... nieprzyjemnosc ..."
Prawdę mówią nie interesuje mnie to. Mnie by bardziej interesowała opinia nauczycieli tejże osoby. Na ile im zrzedła mina. Ja nie mogę założyć a priori, że Quweta jest debilem i nie pojmuje fizyki. Zawsze istnieje możliwość, że pisze jak Burdenko (ten co kierował pracami sowieckiej komisji w Katyniu). Burdenko głupi nie był, ale bzdury pisał, bo mu kazali. Za jego czasów alternatywy były mocno ograniczone. Dlategotfórczość z Quwety to dl mnie szok i niedowierzanie, a jeszcze większym szokiem jest to, że w kraju w którym chyba każdy uzyskał podstawowe wykształcenie ktoś tętfórczość bierze za dobrą monetę.

Wykop Skomentuj20
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka