Zacznijmy od cytatu z Lalki, Aleksandra Głowackiego: "Rubel, Stanisławie Piotrowiczu, jest jak zapracowana szkapa: kilka lat musisz czekać, zanim urodzi ci nowego rubla; ale milion jest mnożny jak świnia: co rok daje kilkoro...."
I spójrzmy na notki Istoriasa, imion wielu, znanego wcześniej jako Niegracz, Quweta i kto tam jeszcze wie jakie nicki.
29.04.2026 https://www.salon24.pl/u/istorias/1501289,jak-widac-mikrocefal-smolenski-prof-artymowicz-milczy-ze-wstydu
30.04.2026 https://www.salon24.pl/u/istorias/1501365,ostatnia-notka-manipulanta-smolenskiego-blogera-tornado-wiele-lat-pisania-bzdur#!
01.05.2026 08:15 https://www.salon24.pl/u/istorias/1501506,maj-2026-koniec-klamstwa-mak-o-cfit-eksperci-international-nie-potwierdzili
01.05.2026 10:29 https://www.salon24.pl/u/istorias/1501564,bezwzglednie-rozkladam-system-klamstwa-smolenskiego-teraz-z-uzyciem-ai
Widzimy kapitalizm w pełnej krasie. Istorias uprawia optymalizację kosztów przy pomocy AI, a rubelki lecą. Chyba mu dosypali w związku z podwyżką cen ropy.
Jak pisałem już lata temu Macierewicz i cała kręcąca się wokół niego menażeria nigdy nie chciała czegokolwiek wyjaśnić. Dla nich było to zawsze narzędzie polityczne. Ich kłamstwa miały być z założenia tak piramidalne by nie dało się z nimi rozsądnie dyskutować.
„Im bardziej sprzeczne z prawdą kłamstwo, tym jest skuteczniejsze. Ono nie może być bliskie prawdy – ono musi być skrajnie, brutalnie przeciwne prawdzie” mówił Macierewicz. Możemy domniemywać, że Antonii Macierewicz, z wykształcenia historyk, twórczo kontynuuje tu doktrynę Josepha Goebbelsa w kwestii "iluzji prawdy" której podsumowaniem jest kwintesencja, że tysiąc razy powtórzone kłamstwo staje się prawdą. To była i jest też podstawowa doktryna działania mediów opanowanych przez PiS.
Cytat z linku powyżej: "Opuszczając przyjęcie, nie pamiętamy już, o czym tego wieczoru rozmawialiśmy. Ale gdy za jakiś czas słyszymy, jak jeden z naszych pracowników mówi komuś o skróceniu tygodnia pracy do czterech dni, mamy nieodparte wrażenie, że gdzieś już o tym słyszeliśmy. Dochodzimy więc do wniosku, że coś w tym musi być. Informacja zapewne jest prawdziwa. Nie dlatego, że skrócenie tygodnia pracy jest dla nas korzystne, ani też z powodu sympatii do rządu (możemy bowiem w obu kwestiach mieć przeciwne odczucia), ale dlatego, że informacja słyszana kilka razy wydaje nam się bardziej rzetelna i prawdziwa niż ta, którą słyszeliśmy tylko raz. Dzieje się tak nawet wówczas, gdy nie jesteśmy w stanie przypomnieć sobie kiedy, w jakich okolicznościach i kto nam o tym powiedział."
Tutaj może jeszcze kiedyś coś dopiszę, ale teraz do praktyki w jaki sposób rzetelne informacje dotyczące katastrofy zagłuszane są szumem PiSmedialnym by zupełnie zdezorientować znaczną część polskiego społeczeństwa.
Z notki gdzie Istorias rozprawia się z również mało sensowną notką Tornado, który statycznie rozpatruje bardzo dynamiczne zdarzenie, bierzemy fragment, zakładam autorstwa AI:

Krytyk autora tego nudnego bloga zamieścił tym wspaniałą laurkę notce Smoleński jednorożec - "Go-Around"; że w Smoleńsku załoga panicznie próbowała uniknąć kolizji, a nie tylko rutynowo "odchodziła na drugi krąg". Napisał prawdę, bo nie zrozumiał co zamieszcza.
W kolejnej notce czytamy:


Dokładnie tak jest. Tylko sensowne wnioski są diametralnie inne niż oszustwa Istoriasa. Pilot lecący zadał taką trajektorię i musiał mieć jej świadomość. Prędkość zniżania pokazywana jest przez wariometry na wszystkich tablicach przyrządów w kokpicie. Ciągiem silników sterował automat ciągu; w związku ze stromą trajektorią zredukował on ciąg do minimum, inaczej maszyna by się nadmiernie rozpędzała. Po prostu fizyka. Nawet w obliczu wysokich oporów aerodynamicznych w konfiguracji do lądowania "konsumpcja" energii potencjalnej była wystarczająca by utrzymać zadaną prędkość. Załoga była świadoma, że mają niskie obroty i przynajmniej powinna być świadoma, że w instrukcji samolotu jest to bezwzględna przesłanka do natychmiastowego przerwania manewru. Sztuczna Inteligencja wprost dowodzi, że załoga z premedytacją naruszała instrukcję i dlaczego było to tak niebezpieczne.
W końcowym rozrachunku utrata prędkości nie była przyczyną katastrofy, bo wcześniej doszło do kolizji z przeszkodą terenową i nigdy nie dowiemy się ze 100% pewnością czy to awaryjne poderwanie w obliczu wyłaniającej się przed samolotem ziemi uchroniłoby samolot, załogę i pasażerów przed tragedią.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)