65 obserwujących
342 notki
342k odsłony
  1055   0

Rosyjski bombowiec, Alpejski i katastrofa smoleńskiego zamachu.

(Info dla Adminów; to o katastrofie pod Smoleńskiem)

Inspiracją do napisania tej notki, której po prostu nie chce mi się pisać, jest notka blogera Alpejski który pisze o katastrofie rosyjskiego bombowca Tu-22M3. Notka napisana typowym dla tego autora, nieco egzaltowanym, językiem lecz ciekawa i informatywna. Jak to bywa, być może z chęci nadmiernego uproszczenia, wkradły się w notkę określenia z którymi trudno się zgodzić, bo są po prostu rzeczowo niepoprawne. Weźmy "Tupolew Tu 22M3 to potężny ważący ponad 120 ton bombowiec ...", co niestety nie jest prawdą, bo tyle wynosi maksymalna dopuszczalna masa startowa z paliwem, bombami i flaszką wódki na głowę czteroosobowej załogi. Więc zwróciłem na to autorowi uwagę w komentarzu. Reakcje autorów mogą być różne. Można odpisać, że to było zamierzone w konwencji uproszczenia języka dla niefachowego czytelnika. Można podziękować za zwrócenie uwagi, a można i wg. dwóch punktów Prawa Alpejskiego:

1. Alpejski zawsze ma rację

2. Jeśli Alpejski nie ma racji, to patrz punkt 1.

Moim zdaniem trola, co mi zarzuca Alpejski, "wyłącza się" argumentami, a nie inwektywami czy banem. I tyle tytułem wstępu.


22 stycznia w bazie Oleniegorsk w obwodzie Murmańskim  rozbił się ww. rosyjski bombowiec. Poradziecka konstrukcja z biura konstrukcyjnego Tupolewa. Na You-Tube jest filmik z tego wypadku


Nagranie to jest o tyle ciekawe, że zawiera wiele elementów podobnych do katastrofy smoleńskiej, a jednocześnie w sposób widoczny dla laika zadaje kłam smoleńskiem praniu mózgów serwowanemu przez wiadomy zespół parlamentarny czy podkomisję komediantów z Salonu24 udających KBWL pod wodzą, ostanio najwyraźniej do odstrzału (politycznie, przez prezesa, partii, przewodniej siły narodu), Antoniego M.

Pierwsze co widzimy, to to, że niewiele widzimy. Kiepska widoczność, zaśnieżony krajobraz. Ok. 1:10 nagrania pojawiają się reflektory lądującego samolotu. Po 12 sekundach samolot twardo uderza podwoziem o powierzchnię pasa startowego. Uderzenie jest tak potężne, że samolot przełamuje się przed centropłatem.

Widzimy tutaj, że opowiadania smoleńskiej sekty o radzieckich, pancernych bombowcach, są wyssanym z palca bajdurzeniem. Tu-22 łamie się podobnie jak Tu-154 w czeskiej Pradze któremu zaserwowano podobnie twarde przyziemienie (złamał się za centropłatem). A gdzie temu zdarzeniu do warunków uderzenia w pozycji odwróconej, gdzie nie ma amortyzującego wpływu goleni podwozia, gdzie wg. symulacji symulacji dr. Biniendy z Acron USA nie rozpadł by się nawet kokpit, co uroczyście i z namaszczeniem zakomunikował publicznie bez cienia zażenowiana Antonii M.

Dalej widzimy strzelające z przełamującej się maszyny płomienie. To nie wydumane bomby podkomediantów Macierewicza, lecz wylewające się z uszkodzonych zbiorników paliwo, które się zapaliło.

1:25 widzimy jak sekcja kokpitu twardo uderza o grunt. Szansa przeżycia, nawet dla przypasanej do foteli wyrzucanych załogi na granicy cudu. Jakieś cztery sekundy później trochę obok spada reszta samolotu, która pozbawiona ciężaru dziobu poderwała się w powietrze.

Wbrew temu co pisze Alpejski, nie widzimy "eksplozji kadłubowych integralnych zbiorników z paliwem". Nic takiego nie ma miejsca. Sam zbiornik raczej nie wybuchnie, zawarte w nim paliwo bez utleniacza też nie, a na wybuch oparów paliwa było po prostu za zimno.

Widzimy za to rozbryzgujące się w wyniku impetu uderzenia z rozerwanych zbiorników paliwo które z uwagi na dużą powierzchnię kontaktu z powietrzem gwałtownie się spala.

Początek tego procesu to minuta 1:30 nagrania. Mamy kulę ognia i CZTERY SEKUNDY  później jest już po wszystkim. Zostaje kilka niewielkich ognisk pożaru. Podobnych do tych które znamy z filmu p. Wiśniewskiego z miejsca smoleńskiej katastrofy.

Dwóch lotników nie żyje, trzeci zmarł w szpitalu, czwarty ciężko ranny. Przy geometrii kolizji dającej teoretycznie o wiele większe szanse przeżycia niż kolizja w pozycji odwróconej w Smoleńsku, przy zapięciu wielpunktowymi pasami, jak w samochodzie rajdowym. A taki Qwerty/Niegracz twierdzi, bez żenady, że to dziwne, że Smoleńska, gdzie ludzie przypasani byli, jeśli byli, w większości jedynie pasami biodrowymi i na których zwalił się centropłat, czy masa bagażników nikt nie przeżył.

Widzimy też na jak krótkim odcinku, mimo wyższej prędkości przyziemienia i gładkiej, bez jakichkolwiek nierówności, drzew itd. płyty lotniska wyhamowały szczątki Tu-22. Żadnego tam ślizgania się pancernych rur ze snów prof. Dakowskiego, czy dr. Śloderbacha.


Widzimy też jak ważna jest walidacja wskazań przyrządów wzrokiem. Nie wiemy wg. jakiej procedury podchodziła załoga Tu-22. Widzimy, że maszyna zniża się bardzo prędko, ale brakuje nam punktów orientacyjnych do oceny prędkości zniżania. Ten sam problem miał pilot tego samolotu. W jego przypadku sytuacja była nawet trudniejsza niż w przypadku polskiego pilota w Smoleńsku. Pod Murmańskiem widzimy, że okolica jest spowita śniegiem. To odbiera pilotowi resztkę referencji wzrokowej. W listopadzie 2011 rozbił się na Antarktydzie niemiecki śmigłowiec typu Bo-105, drugi został uszkodzony w wyniku twardego lądowania. Przyczyną była niedostateczna widoczność nad białą powierzchnią nie dającą żadnych punktów referencyjnych.

Lubię to! Skomentuj104 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka