65 obserwujących
340 notek
341k odsłon
  1055   0

Rosyjski bombowiec, Alpejski i katastrofa smoleńskiego zamachu.

Na ww. filmiku widzimy, że pilot nie wyrównał nad pasem. Rosyjskie agencje podają, że z powodu zamieci śnieżnej z silnymi porywami wiatru. Czy była to jedyna przyczyna? Trudno powiedzieć. Doświadczenie uczy jednak, że rzadko się zdarza, by katastrofa miała tylko jedną przyczynę. Każdy widział pewnie na You-Tube filmiki z udanych lądowań czy odejść na drugi krąg w porwistym wietrze i samoloty komunikacyjne nie spadają z tego powodu jak ulęgałki. Ale wykonać takie lądowanie prawie jak z zawiązanymi oczami to już zupełnie inna klasa zagadnienia.

Pokazuje nam to jak mało może nam w tej sytuacji pomóc technika, gdy percepcja informacji z pomocy radionawigacyjnych jest o wiele wolniejsza niż nasze zmysły bezpośrednio.

W praktyce jest to bardzo ciekawe przeżycie. Leciałem kiedyś helikopterem nad alpejską doliną w której wisiały takie małe kłaczki chmurek. Pilot zamiast oblatywać jeden z tych kłaczków, który jeszcze sekundy przed wleceniem w niego wydawał się niewiele większy od helikoptera poleciał dalej prosto. To były pojedyńcze sekundy. Ale wrażenie niesamowite. Nagle w ogóle nie wie się gdzie się jest, nie można polegać na zmysłach bez których nie bylibyśmy w stanie funkcjonować.

Podejście w Oleniegorsku pewnie było wykonywane wg. rosyjskiego systemu PRMG, będącego krewnym zachodniego ILS (a nie ILS jak pisze Alpejski), ew. na RSL, gdzie operator obserwuje położenie samolotu na ekranach stacji radiolokacyjnej i podaje pilotowi informacje o położeniu względem ścieżki podejścia, lecz to nie zmienia prostego faktu, że samo wyrównanie i przyziemienie pilot musi wykonać "na oko". Gdy brakuje pewnych, w sensie objektywnych, referencji wzrokowych, to do tragedii tylko krok.

W Smoleńsku opublikowane warunki meteo były o wiele poniżej minimów dla bezpiecznego lądowania Tupolewa. Załoga nie miała szans wizualnej walidacji wskazań przyrządów, a mimo to kontynuowała podejście. W połączeniu z naruszeniem kilku innych punktów Instrukcji Eksploatacji w Locie doprowadziło to do sytuacji jaką widzimy na filmiku. Słyszymy dodanie gazu, redukcję gazu i jakby kolejne dodanie, tuż przed uderzeniem o powierzchnię pasa (z drugiej strony może to być złudzenie, bo w powietrzu znajdował się najwyraźniej jeszcze jeden samolot). Wiele wskazuje na to, że pilot utracił orientację w przestrzeni. Nie wiedział jak wysoko w danym momencie znajdowała się maszyna. Ta sama sytuacja jaka przydarzyła się pilotowi niemieckiego helikoptera w wyżej opisanej sytuacji, gdy przy zwrocie zawadził łopatami o śnieg. Podobnie jak kpt. Protasiuk, który gdy zobaczył przeszkody, to nie miał już szans by uniknąć kolizji z drzewami.


Czy pajacuję, jestem durniem, trollem i czy na blogu Alpejskiego ośmieszyłem się ja czy jego autor, to pozostawiam ocenie czytelników. Zaś niekwestionowanie pozytywną stroną notki Alpejskiego jest możliwość pokazania jak przebiega taka katastrofa w warunkach podobnych do panujących w Smoleńsku i jak szybko się to odbywa. To drobne ułamki czasu który potrzebowałem na napisanie tej notki.


Uzupełnienia

Artykuł ze zdjęciami podlinkowany przez Tiger65


PS Alpejskiemu zaś życzę wielu dalszych udanych notek. Preferuję jednak te o górach, czy wyprawach w bezkresne przestrzenie Sowieckiego Sojuza.

Lubię to! Skomentuj104 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka