W pierwszych godzinach Nowego Roku najpowszechniej występującą chorobą jest...kac. Nieliczni stosują profilaktycznie lekarstwo, które daje stuprocentowe rezultaty – abstynencję. Dla pozostałych nie ma niestety skutecznego medykamentu na tą dolegliwość. Zatem, skoro noworoczny los większości jest właściwie przesądzony, może warto przy każdym sylwestrowym toaście bardziej dogłębnie zastanowić się, za co tak właściwie pijemy? To może - oprócz toastów za pomyślność i szczęście w Nowym Roku - warto tez wypić za błędy?
Wypijmy za błędy, za błędy na górze. Niech wyjdą na dobre zmęczonej naturze....
Błąd numer 1 - PODZIAŁ, czyli gorszy sort.
W wieczór wyborczy, tuż po ogłoszeniu sondażowych wyników, które dawały PiS samodzielną większość parlamentarną, Jarosław Kaczyński zaprosił wszystkie siły do biało-czerwonej koalicji w Sejmie. "Wyciągam rękę do tych, którzy chcą dobrej zmiany" – zadeklarował. Te słowa dawały nadzieję, że PiS wyjdzie z klinczu z Platformą i odrzuci konfrontację jako sposób uprawiania polityki. Nadzieje okazały się płonne, bo miesiąc później prezes PiS powiedział o „najgorszym sorcie Polaków”, co oznaczało, że o żadnym pojednaniu mowy nie ma. W tym kontekście niezrozumiałe jest zrażanie do siebie tych, którzy nic do PiS nie mieli i mogli go popierać w jeszcze większym zakresie niż rekordowe sondażowe poparcie w granicach 50 %.
Warto też przypomnieć, że w poprzedniej kadencji PiS przygotował specjalny pakiet demokratyczny – zmiany w regulaminie Sejmu, które wzmacniały prawa parlamentarnej opozycji, np. wprowadzały obowiązek rozpatrzenia ich projektów w ciągu sześciu miesięcy od złożenia. PO z PSL pakiet odrzuciły, ale PiS po dojściu do władzy, mimo obietnic, również go nie wprowadził. Jest dosyć jasne, że trudno byłoby stosować pakiet wobec rozwydrzonej opozycji, ale PiS powtarza - niestety - cały szereg złych praktyk swoich poprzedników: szybkie i niechlujne tworzenie prawa, które potem trzeba poprawiać, np. ustawę o 500 plus, czy ustawy sądowe, które zawetował Prezydent.
Podział pogłębiły też błędy popełnione przy rozwiązywaniu sporów wokół Trybunału Konstytucyjnego. Jest bezdyskusyjną prawdą, że PO zmieniła ustawę tak, aby TK mógł kontrolować rząd, a przez to wpływać na jego pracę, czyli hamować „dobrą zmianę”. Tyle, że odwracając te haniebne działania dzisiejszej opozycji, partia Jarosława Kaczyńskiego sama sobie zadała olbrzymie straty, szczególnie w polityce zagranicznej - zwłaszcza w odniesieniu do polskiej pozycji w UE. Problem z TK był oczywisty, ale dlaczego rozwiązano go gracją słonia w sklepie z porcelaną? Czy po to, żeby TK z Prezes Julią Przyłębską był bojkotowany, a wrogom Polski dać amunicję do oskarżeń o autorytaryzm, łamanie demokracji i tego rodzaju brednie? Koszty - nie tylko zresztą w wypadku wojny o Trybunał - znacznie przekroczyły zyski.
Błąd numer 2 - WIZERUNEK, czyli "Ucho Prezesa" i średnio inteligentny szympans.
Trzeba otwarcie przyznać, że poważnym problemem PiS jest wewnątrzpartyjny brak demokracji, którą zastępuje hierarchiczna kontrola mająca potężne ograniczenia i często opierająca się na anachronicznych metodach zarządzania. To uruchamia walki o wpływy i łaski, a w niej wygrywają ci, którzy już wpływy i łaski mają, nie dając żadnych szans na awans młodym wilkom partyjnym. Brak demokracji wewnętrznej w partii skutkuje ubocznymi ułomnościami w postaci "kapciowych", stojących przed gabinetem prezesa i talii zgranych twarzy, które w mediach prezentują się na pograniczu śmieszności. Komorowski przegrał wybory przez swoją śmieszność - śmieszność widać dziś coraz bardziej w dyżurnych kapciowych prezesa, a śmieszny wizerunek to poważny błąd o fundamentalnym znaczeniu wyborczym.
Pominę w tym miejscu trzymiesięczny serial "rekonstrukcja rządu", która - jak na razie - dobre zastąpiła "lepszym", ale pokuszę się o stwierdzenie, że Prawo i Sprawiedliwość w komunikacji ze społeczeństwem śpi jak kot Prezesa po smakowitej puszce z "żarciem dla kota". Owszem PiS buduje jednoznaczne przekazy, ale stale wykorzystuje do tego te same narzędzia, te same narracje i te same twarze. To jeszcze działa, ale za chwilę przestanie, ponieważ przekaz trzeba odświeżać: wprowadzać nowe obrazy, budować nowe skojarzenia, tworzyć nowe emocje.
Tu kłania się Państwu Jacek Kurski ze swoją TVP Info, która zamiast być pluralistyczną i intelektualną telewizją na poziomie nieosiągalnym dla TVN, jest jej lustrzanym odbiciem. Propaganda w publicznej telewizji jest tak nachalna i łopatologiczna, jakby redaktorzy TVP nie wierzyli w umiejętność myślenia swoich odbiorców. Jest ona wręcz poniżająca dla widzów o inteligencji na poziomie typowego szympansa.
Nie służy tez wizerunkowi PiS coraz bardziej niejasna otoczka wokół Katastrofy Smoleńskiej - łącznie z niepotrzebną nikomu kontrowersją z budowaniem dwóch pomników smoleńskich: oddzielnie dla Lecha Kaczyńskiego i dla pozostałych ofiar. W ten sposób PiS, zamiast godnie upamiętniać ofiary katastrofy, wzbudza niepotrzebne napięcia, eskaluje konflikt wokół katastrofy smoleńskiej, a tym samym szkodzi pamięci ofiar i... sobie samemu.
Błąd numer 3 - WOJNA NA WIELU FRONTACH, czyli chłopiec w kącie
Za rządów PO polityka zagraniczna leżała na wszystkich kierunkach geograficznych. Na pewno nie było sukcesem - jak wmawiano lemingom - niewolnicze skundlenie Tuskowej Polski wobec dyktatu kanclerz Merkel. Stany Zjednoczone, - formalnie nasz główny sojusznik militarny - symbolicznie zaznaczyły swój stosunek do Polski pokazując nam drzwi akurat w dniu 17 września, gdy zerwały ustalenia w sprawie tarczy przeciwrakietowej. Rząd PiS to czas wstawania z kolan, czas zerwania z wizerunkiem pseudo-polskiego premiera, poklepywanego po plecach z wymownym "ja, gut "
Pytanie tylko, czemu owo powstawanie z kolan musimy tak często powtarzać – mogłoby się wydawać, że jeśli raz wstaliśmy, otrzepaliśmy spodnie, to dalej możemy już dumnie maszerować zachowując godną postawę. Nic z tego - potulnie daliśmy się zapędzić do kąta i tylko patrzeć, jak każą nam klęczeć na grochu... Na tym tle zadziwiające jest to, że politycy PiS-u nie pozyskali przez ostatnie lata żadnego wybitnego przyjaciela politycznego wśród polityków Zachodu. Oddala się Donald Trump, idea Trójmorza to wciąż political - fiction, a Jedwabny Szlak to tylko legenda. Nie można - do cholery - w polityce zagranicznej tworzyć i - co gorsze - żyć polityczną fantastyką. Tym bardziej, że wstawanie z kolan jest w jawnej sprzeczności z interesami tych, co polskiego pseudo-premiera klepali po plecach i powtarzali "ja, gut ". To trzeba mieć na uwadze! W delikatnej materii dyplomacji, PiS znów jawi się jak słoń w sklepie z porcelaną i aż strach się bać, jaki dzbanek jeszcze ten słoń rozbije.
Ale zostawmy słonia w sklepie - na wewnętrznych frontach też się dzieje i podobnie jak na "froncie zachodnim", trudno wskazać sojuszników i przyjaciół PiS w wojnie z kastą sędziowską, młodymi lekarzami, niezadowolonymi nauczycielami, byłymi ubekami i ekologami - bez względu na to, czy są oni prawdziwi czy nie. Kiedy uderza się w protestujących, kiedy usiłuje się uniemożliwić działanie ekologom, kiedy zniechęca się do siebie wszystkich miłośników przyrody i przeciwników polowań, gdy ogranicza niezależność organizacji pozarządowych, kiedy ogranicza prawa kobiet - choćby rzekomo tylko - liczba frontów walki rośnie w zastraszającym tempie - i to bez względu na słuszność i racjonalność podjętych działań. Nie trzeba być wybitnym analitykiem wojennym, żeby mieć pewność, ze wojna na wielu frontach, to wojna przegrana.
W tej krótkiej notce skondensowałem najbardziej chyba widoczne błędy rządów Prawa i Sprawiedliwości w 2017 roku. Rzecz jasna wytykanie tych błędów można "rozkminiać" do nieskończoności, analizować na tysiąc sposobów. personifikować, pompować albo bagatelizować. Nie w tym rzecz, ponieważ cokolwiek w tej materii da się napisać, to i tak bilans sprawowania władzy przez Prawo i Sprawiedliwość jest bardzo pozytywny - więcej: jest przełomowy w dziele tworzenia Polski suwerennej, silnej gospodarczo i przyjaznej obywatelom. A błędy? Banalne "ten nie robi błędów, co nic nie robi" w tym wypadku ma uzasadnione zastosowanie. Tym bardziej, że wszystkie błędy PiS są do naprawienia albo wyeliminowania, po to chociażby, żeby z drogi wytyczonej po wyborach 2015 nie dało się już zawrócić.
Ale to już inny temat - póki co wypijmy za błędy.



Komentarze
Pokaż komentarze (64)