23 obserwujących
132 notki
131k odsłon
1298 odsłon

Sprawa Walusia – kolejna odmowa

Zdjęcie ilustracyjne: budynek Sądu w Johannesburgu, wrzesień 2016 r. Zdjęcie własne
Zdjęcie ilustracyjne: budynek Sądu w Johannesburgu, wrzesień 2016 r. Zdjęcie własne
Wykop Skomentuj12

Sprawa smutna, ale w świetle tego, o czym pisałam w poprzedniej notce – nie zaskakująca. 16 marca 2020 r. Minister Sprawiedliwości i Więziennictwa Ronald Lamola odmówił zwolnienia warunkowego Januszowi Jakubowi Walusiowi.
Podaję linki do wiadomości:
1)    Tekst decyzji z uzasadnieniem (po angielsku):
https://www.politicsweb.co.za/documents/janusz-walus-parole-refused-again--ronald-lamola
2)    Wpis w blogu Michała Zichlarza (dokładnie przedstawia sprawę, wiadomości z pierwszej ręki)
http://afrykagola.pl/?p=8386&cpage=1#comment-22492
Wracając do sprawy braku zaskoczenia to dla mnie zaskakujące jest jednak uzasadnienie decyzji. Inaczej niż Michael Masutha, Ronald Lamola nie bawi się w wynajdywanie rzekomych niedociągnięć w procesie resocjalizacji, wręcz przeciwnie, stwierdza, że:
1)    Janusz Waluś w więzieniu sprawuje się bez zarzutu;
2)    Odbył wielostronne programy mające na celu resocjalizację;
3)    Dostępne są  systemy wsparcia i zatrudnienia skazanego w momencie, gdy zostanie warunkowo zwolniony;
4)    Waluś karany był po raz pierwszy;
5)    Opinie psychologów i pracowników socjalnych są pozytywne;
6)    Waluś okazał skruchę z powodu dokonania morderstwa;
7)    Opinia psychologów mówi, że ryzyko recydywy jest niskie.
8)    Walus spędził 27 lat w więzieniu i składał już kilka wniosków o zwolnienie warunkowe, które były odrzucane.
        
Tak więc żaden z powodów odmowy zwolnienia, na które ostatnio powoływał się Masutha nie został przywołany. W takiej sytuacji minister winien był udzielić zwolnienia warunkowego. Aby jednak go odmówić odwołał się do argumentu, który jest o tyle nieuzasadniony, iż znany był od samego początku, a nie był wcześniej przywoływany, poza tym dotyczy wszystkich skazanych na dożywocie. Lamola mianowicie przytoczył uzasadnienie wyroku śmierci, który zapadł w 1993 r. Sprowadza się ono do tego, że zabójstwo było planowane i dokonane z zimną krwią (z reguły na dożywocie, a tym bardziej na śmierć nie skazuje się osób, które dokonały zabójstwa w afekcie) oraz, że miało na celu wywołać zamieszki. Zamieszki (również pociągające za sobą ofiary śmiertelne) były w tym czasie w RPA na porządku dziennym, głównie zresztą były to walki czarnych z ANC z czarnymi z Partii Wolności Inkatha. Sprawcy tych zamieszek i ich prowodyrzy dawno już zostali amnestionowani. Inny argument to taki, że Hani był bezbronny – znów sprawa dość oczywista – zazwyczaj ofiary zamachu są w danym momencie bezbronne, inaczej nie jest to zamach lecz obrona własna lub pojedynek rewolwerowców. Charakter czynu Walusia znany więc był od dawna, natomiast prawo RPA w tym przypadku nie stawia żadnych barier w kwestii zwolnienia warunkowego.

W tekście Michała Zichlarza (link podałam na początku) znajdziemy przykłady południowoafrykańskich zabójców, którzy zwolnienie warunkowe uzyskali. Nie chodzi przy tym nawet o działaczy ANC, SACP (partii komunistycznej) i Umkhonto we Sizwe, którzy planowali i wykonywali akty terrorystyczne, prowadzące do śmierci nie jednej osoby, lecz wielu osób i to osób niewinnych, bo rzecz jasna partie rządzące będą tłumaczyć, że zabójcy działający pod szyldem walki z apartheidem walczyli o słuszną sprawę, a nad śmiercią osób postronnych można co najwyżej ubolewać, nie może ona jednak przysłonić słuszności samej walki, a już tym bardziej decydować o tym, że zasłużony działacz miałby trafić do więzienia (nie podzielam tej argumentacji, ale ponieważ pada ona często – przytaczam). Przywołane zostają też przypadki osób działających w imię obrony apartheidu. Zarówno Zichlarz, jak i dziennikarz prowadzący wywiad z rzecznikiem Ministerstwa Sprawiedliwości i Więziennictwa Chrispinem Phiri  wymieniają dwa nazwiska: Ferdi Barnard i Eugene de Kock. Pierwszy z nich zabił w 1989 r. (białego) działacza antyapartheidowskiego, drugi organizował tzw. szwadrony śmierci mające na celu zabijanie przeciwników politycznych. Wyjaśnienie rzecznika ministra, że ci dwaj mężczyźni działali w czasach apartheidu, a Waluś w sytuacji, gdy trwał proces tworzenia demokracji jest mało przekonujące, gdyż wg oficjalnej narracji apartheid miał się skończyć dopiero w 1994 r.

Uzasadnienie odmowy Lamoli jest bardziej niepokojące niż uzasadnienia Masuthy, które niekiedy bywały absurdalne, ale zostawiały nadzieję. Jeśli Masutha zarzucał brak ukończonych kursów, czy rozbieżność opinii psychologów, a nawet rzekomy brak skruchy „niedociągnięcia” te można było naprawić lub wskazać nieprawdziwość zarzutów. Lamola natomiast jako główny argument podaje ciężar gatunkowy przestępstwa, który nie może ulec zmianie. Waluś przecież  czasu nie cofnie. Innymi słowy Lamola sugeruje, że Waluś nie ma szans na zwolnienie warunkowe, niezależnie od tego co by zrobił. Jest to w jawnej sprzeczności z filozofią systemu prawnego RPA, który zakłada, że każdy sprawca, niezależnie od popełnionego czynu ma szanse na warunkowe zwolnienie, oczywiście jeśli przejdzie proces resocjalizacji i nie ma wielkiego ryzyka, że ponownie popełni przestępstwo. Dlatego Lamola nie mówi o tym wprost, a w ostatnim zdaniu pada nawet fraza „not approved at this stage” (nie aprobowana na tym etapie), co sugeruje, że może na kolejnym etapie zostanie zaaprobowana. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że jest to jedynie zwrot pro forma.

Wykop Skomentuj12
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka