Tymczasowe konto Peacemakera Tymczasowe konto Peacemakera
178
BLOG

Zmarł gen. Różański - kolejny żałosny pseudo-bohater równie żałosnych pseudo-elit.

Tymczasowe konto Peacemakera Tymczasowe konto Peacemakera Polityka Obserwuj notkę 14

Niedawno napisałem, że nie będę płakać po Wandzie Traczyk-Stawskiej. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że ci, co po niej na pokaz łzy leją i szaty rozrywają to ostatnie kanalie. Po drugie dlatego, że jej kariera zaczęła się od udziału w partyjnej pokazówce, która nie miała nic wspólnego z Powstaniem Warszawskim, a owa "bohaterka" zyskała poklask wyłącznie dlatego, że po chamsku zwróciła się do Roberta Bąkiewicza którego można lubić, można nie lubić, można szanować lub nie, ale nic nie usprawiedliwia chamskiego "Milcz, głupi chłopie!" No i po trzecie dlatego, że mam dość kreowania na "bohaterów" tylko tych uczestników Powstania Warszawskiego, którzy na dobro odpowiedzieli złem i stanęli przeciw tym, którzy przywrócili im pamięc i godność, czyli obozowi Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Do tego dochodzą moje osobiste obiekcje wobec kultu uczestników, a zwłaszcza inicjatorów powstania, które było KATASTROFĄ - stosunek zabitych niemieckich żołnierzy do polskiej ludności cywilnej to ponad 1:10... a moja Mama, Babcia, Ciocia i Wujek mieszkali w Warszawie - oni także mogli być rozstrzelani lub spaleni żywcem... nie mówiąc o Dziadku, którego nigdy nie poznałem, bo Babcia ostatni raz widziała go w przededniu powstania - później gdzieś zaginął. 

https://www.salon24.pl/u/peacemaker2/1518343,dramat-powstancow-warszawskich-na-przykladzie-wandy-traczyk-stawskiej  

No to teraz mamy kolejny pokaz hi-PO-kryzji. Zmarł generał Różański. Oj jaki "bohater"! Jaka "strata"! Jaka "rozpacz"! Z Wikipedii wygumkowano moment i okoliczności jego wstąpienia do wojska. Pozostawiono tylko zdanie "Absolwent Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Zmechanizowanych, którą ukończył z wyróżnieniem w 1986." No to skoro skończył tę szkołę w 1986 roku, to znaczy, że rozpoczął ją w Stanie Wojennym. Kto normalny pchał się do LWP w Stanie Wojennym? No to ja nie mam więcej pytań! W czasach pierwszego rządu Tuska "błyskał" ćwiczeniami sztabowymi na których polska "armia" z archaicznym "sprzętem" z tamtych czasów powstrzymywała armię rosyjską na linii Wisły i przeprowadzała skuteczny kontratak. Problem z tymi ćwiczeniami polegał na założeniu, że Rosjanie będą idiotami i nie będą próbowali tej linii obejść np.: desantem od północy (ćwiczenia Zima-20 z czasów min. Błaszczaka pokazały dopiero jakie dostalibyśmy baty - stąd pomysł zakupu Himarsów, Abramsów, Apache'ów itp...). No i jak zwykle szczyt medialnej kariery "przypadkiem" przypada na początek pyskówek pod adresem polityków PiS - nihil novi sub sole. 

I zaraz będzie wylew "świętego oburzenia", że "pisowskie chamstwo" nie płacze razem z nimi, że "obrzuca błotem bohatera"... Jacy "czciciele" taki "bohater" - ochotnik do LWP z czasów Stanu Wojennego q. mać! Et vice versa - jaki "bohater" tacy "czciciele". Jedno warte drugiego!

Nie życzę źle kolejnym generałom: Rajmundowi Andrzejczakowi i Tomaszowi Piotrowskiemu. Ale historia stosunku mainstreamu do nich mówi wszystko. Byli uosobieniem "pisowskiej bylejakości" kojarzeni głównie ze zgubioną rosyjską rakietą (którą przypadkiem znalazła w lesie turystka) oraz z rajdem dwóch rosyjskich śmigłowców nad Białowieżą i cyrkiem informacyjnym po tym rajdzie (wojsko przez pół dnia wmawiało, że nic nie wleciało). Byli także namawiani przez Tuska do zorganizowania buntu w wojsku przeciw cywilnemu zwierzchnictwu rządu PiS.

"Minister Błaszczak, wzorcowy przykład politycznego tchórza, postanowił dzisiaj zwalić winę na ludzi w mundurach – stwierdził szef PO. – Rosyjska rakieta, zagrożenie pierwszego stopnia, a minister obrony narodowej mówi, że on nic nie wiedział. Premier mówi, że dowiedział się o tym prawie cztery miesiące później. Prezydent Duda, zwierzchnik sił zbrojnych, na wszelki wypadek nic nie mówi. Wzywam polskich generałów, polskich oficerów: nie dajcie się wrobić w rolę kozła ofiarnego. Sprawa jest zbyt poważna. Ta sprawa, tak czy inaczej, znajdzie swój wymiar karny. My mówimy o bardzo poważnych wykroczeniach z art. 231 i art. 160 Kodeksu karnego" - Donald Tusk

https://natemat.pl/486905,tusk-po-konferencji-blaszczaka-do-generalow-nie-badzcie-kozlami-ofiarnymi 

W momencie tych namów jeden z nich nagrał piękny filmik (a jakże, piękny - sam się na niego nabrałem - patrz link poniżej) z wręcz lizusowskim przesłaniem o wierności cywilnym zwierzchnikom, kontynuowaniu wielkiej reformy Sił Zbrojnych, wezwaniu do jedności, siły i konsolidacji wobec najnowszych wyzwań i zagrożeń... oraz zaszytymi między zdaniami (lecz wychwyconymi przez mainstream) sugestiami, że ta wierność i lojalność może się skończyć. I ja to ukryte między wierszami ostrzeżenie zauważyłem: 


Tak jednoznaczna deklaracja może być także ukrytym apelem (lub jak kto woli lojalnym ostrzeżeniem) do min. Błaszczaka, które można przetłumaczyć "z polskiego na nasze" jako przesłanie: "stoimy po jednej stronie - nie rób głupstw, bo nie możesz być pewny czy inni oficerowie są lojalni wobec władzy i wobec Polski".

https://www.salon24.pl/u/ojciec1500/1301247,wlasnie-przegrywamy-wojne-z-rosja-konkretnie-polska-przegrywa-wojne-z-rosja 

I rzeczywiście wierność i lojalność tych dwóch konkretnych generałów: Andrzejczaka i Piotrowskiego skończyła się - gdy widmo dojścia Tuska do władzy stało się całkiem wyraźną wizją przyszłości, wówczas obaj "rzucili papierami" odchodząc z wojska na kilka dni przed wyborami, co było wbiciem noża w plecy ówczesnej większości rządzącej, której przekaz opierał się głównie na zapewnieniu Polakom bezpieczeństwa - i militarnego i materialnego (poczucie bezpieczeństwa militarnego zostało zachwiane - i to na trzy dni przed wyborami). Tusk oczywiście jeszcze przed ciszą wyborczą rzucił w eter kolejne kłamstwo o rzekomo dziesięciu kolejnych generałach, którzy złożyli dymisję (bo było już za późno, aby je zdementować... więc mógł kłamać do woli). I co? Z dnia na dzień generałowie Piotrowski i Andrzejczak z "pisowskich nieudaczników" zamienili się w "wybitnych fachowców" i "bohaterów" - może nawet "męczenników" i "ofiary pisowskiego reżimu". Więc czy dziwić może, że takim samym (a może nawet większym "bohaterem") dla tych środowisk jawi się łysa pała w stopniu generała, co się w Stanie Wojennym na ochotnika do LWP na szkołę oficerską pchała? Nie dziwi nic! Więc oburzajcie się ile chcecie - ja po Różańskim nie płaczę! Ja płaczę raczej nad Polską. Bo mamy generałów jeszcze z czasów PRL i LWP, którzy traktują ludność na wschód od Wisły jako "spisaną na straty" w imię "strategicznego zwycięstwa"... będącego tylko iluzją opartą na założeniu, że wróg uderzy tam, gdzie my będziemy chcieli. Mamy takich generałów, co nas mieli bronić przed "Ruskiem" a uciekli przed Tuskiem. Może i dobrze zrobili - tak jak ci, co w 1939 zwiali przez granicę do Rumunii, aby dalej się bić. Ale z punktu widzenia obywatela mającego być "mięsem armatnim" w ewentualnym konflikcie i mającego tutaj Żonę i Dzieci nie wygląda to dobrze. 




Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (14)

Inne tematy w dziale Polityka