Tędy i owędy
Nie siedzę okrakiem na barykadzie!
75 obserwujących
2090 notek
2780k odsłon
1458 odsłon

Schronisko nad Łomniczką

Wykop Skomentuj19

Już wcześniej dochodziły mnie słuchy, że schronisko nad Łomniczką może zostać zamknięte, ale - szczerze mówiąc - jakoś w to nie wierzyłam. I w głębi duszy nadal chyba w to nie wierzę ...

Podobno w 2016 r. wygasła umowy dzierżawy, a nawet więcej - właściciel, czyli Sudeckie Hotele i Schroniska PTTK, "wyłączył obiekt z użytkowania". Dlaczego - nie wiadomo tak do końca. To znaczy: PTTK twierdzi, że w schronisku nie było toalet (kłamstwo, była toaleta, choć dość prymitywna, ale była, i to spłukiwana wodą) i prądu. Chryste Panie - pewnie, że nie było prądu - i to była największa atrakcja Łomniczki, jednego z dwóch najbardziej klimatycznych schronisk w polskich górach, jakie znam (drugie to Samotnia).

Zapomniane schronisko? ... Bzdura - i latem, i zimą do schroniska nad Łomniczką waliły tłumy. Raz, że właśnie tamtędy prowadzi alternatywny szlak na Śnieżkę, a dwa - ludzie po prostu kochali to miejsce. Chatę z duszą i z charyzmatycznym panem Edwardem - przyjacielem całego świata. Jego żona (partnerka? siostra? ...), z wiecznym kokiem na głowie, dawała się widywać rzadko, bo zajęta była zbieraniem grzybów, jagód, a także - robieniem najlepszych pod słońcem naleśników z tymi leśnymi owocami. Natomiast pan Edward (sama już nie pamiętam, od jak dawna na ścianie schroniska wisiała granitowa tablica z urodzinowymi - pięćdziesiątymi - życzeniami), zawsze miał czas na niespieszną pogawędkę i delikatne pouczenie gości, że mogą jeść własny prowiant, ale powinni choć jakąś wodę kupić u niego.

Dzieci nie trzeba było namawiać do wizyty w schronisku nad Łomniczką: pan Edward był niezmiernym miłośnikiem czworonogów i zawsze w jego gościnnych prograch można było spotkać przyjazne psy i dostojne koty, wygrzewające się na parapetach w słońcu krótkiego zimowego dnia. Pamiętam taką sytuację sprzed lat, kiedy to nasz synek, wówczas może ośmioletni, został przywitany przed schroniskiem przez jakiegoś uszczęśiwionego kota, który w ciągu 1/8 sekundy wdrapał się na jego głowę. Synek był równie szczęśliwy, co kot!

Najbardziej zapadła mi w pamięć opowieść pana Edwarda o ludziach, którzy weszli do schroniska z psem, który stracił dwie łapy, ale podróżował samodzielnie, bo jego opiekunowie zafundowali mu coś w rodzaju protezy - rodzaj wrotek. Podobno (a jakoś panu Edwardowi wierzę) psy i koty, których liczba przeważnie oscylowała wokół sześciu, podeszły do zwierzaka, otoczyły go i obwąchały niezwykle przyjaźnie. Co nie zawsze było normą w schronisku nad Łomniczką, bo pan Edward, wrażliwy na punkcie swoich zwierząt, bardzo nie lubił, gdy ktoś ze swoim zwierzęciem wchodził bez pytania. Zresztą jego psy też tego nie lubiły; i podobno wizyta jakiegoś aroganckiego dresa z owczarkiek kaukaskim skończyła się tak, że 7 kotów rzuciło się na psa, który rzucił się do ucieczki. Pan swojego pupila gonił (tak twierdził pan Edward, nie ja) aż na drugi dzień, ukrytego gdzieś w śmietniku :)

Schronisko nad Łomniczką było obowiązkowym punktem wycieczek dla kobiet w ciąży (jak ja niegdyś), rodziców z małymi dziećmi, początkujących narciarzy biegowych, a nawet - niepełnosprawnych na wózkach. Ile tam jest podejścia? Dwieście metrów? Godzina ... A latem można po drodze zbierać jeszcze grzyby!

PTTK twierdzi, że najemcy nie doprowadzili prądu i nie wybudowali sanitariatów. Czytam to i przecieram oczy ze zdumienia. Od kiedyś to najemcy mają prawo do inwestycji na nie swojej posiadłości? ... To są jakieś kpiny z czytelników? A prawda jest zapewne taka, że kolejny Sobiesiak chce na miejscu schroniska pobudować kolejny zamek w Stobnicy. Paskudny, kiczowaty, olbrzymi i wrogi dla otoczenia i turystów.

Czuję się, jakby ktoś ukradł kilkadziesiąt lat mojego młodego, pięknego życia ...

Wykop Skomentuj19
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości