76 obserwujących
1984 notki
2639k odsłon
1434 odsłony

Schronisko nad Łomniczką

Wykop Skomentuj19

Już wcześniej dochodziły mnie słuchy, że schronisko nad Łomniczką może zostać zamknięte, ale - szczerze mówiąc - jakoś w to nie wierzyłam. I w głębi duszy nadal chyba w to nie wierzę ...

Podobno w 2016 r. wygasła umowy dzierżawy, a nawet więcej - właściciel, czyli Sudeckie Hotele i Schroniska PTTK, "wyłączył obiekt z użytkowania". Dlaczego - nie wiadomo tak do końca. To znaczy: PTTK twierdzi, że w schronisku nie było toalet (kłamstwo, była toaleta, choć dość prymitywna, ale była, i to spłukiwana wodą) i prądu. Chryste Panie - pewnie, że nie było prądu - i to była największa atrakcja Łomniczki, jednego z dwóch najbardziej klimatycznych schronisk w polskich górach, jakie znam (drugie to Samotnia).

Zapomniane schronisko? ... Bzdura - i latem, i zimą do schroniska nad Łomniczką waliły tłumy. Raz, że właśnie tamtędy prowadzi alternatywny szlak na Śnieżkę, a dwa - ludzie po prostu kochali to miejsce. Chatę z duszą i z charyzmatycznym panem Edwardem - przyjacielem całego świata. Jego żona (partnerka? siostra? ...), z wiecznym kokiem na głowie, dawała się widywać rzadko, bo zajęta była zbieraniem grzybów, jagód, a także - robieniem najlepszych pod słońcem naleśników z tymi leśnymi owocami. Natomiast pan Edward (sama już nie pamiętam, od jak dawna na ścianie schroniska wisiała granitowa tablica z urodzinowymi - pięćdziesiątymi - życzeniami), zawsze miał czas na niespieszną pogawędkę i delikatne pouczenie gości, że mogą jeść własny prowiant, ale powinni choć jakąś wodę kupić u niego.

Dzieci nie trzeba było namawiać do wizyty w schronisku nad Łomniczką: pan Edward był niezmiernym miłośnikiem czworonogów i zawsze w jego gościnnych prograch można było spotkać przyjazne psy i dostojne koty, wygrzewające się na parapetach w słońcu krótkiego zimowego dnia. Pamiętam taką sytuację sprzed lat, kiedy to nasz synek, wówczas może ośmioletni, został przywitany przed schroniskiem przez jakiegoś uszczęśiwionego kota, który w ciągu 1/8 sekundy wdrapał się na jego głowę. Synek był równie szczęśliwy, co kot!

Najbardziej zapadła mi w pamięć opowieść pana Edwarda o ludziach, którzy weszli do schroniska z psem, który stracił dwie łapy, ale podróżował samodzielnie, bo jego opiekunowie zafundowali mu coś w rodzaju protezy - rodzaj wrotek. Podobno (a jakoś panu Edwardowi wierzę) psy i koty, których liczba przeważnie oscylowała wokół sześciu, podeszły do zwierzaka, otoczyły go i obwąchały niezwykle przyjaźnie. Co nie zawsze było normą w schronisku nad Łomniczką, bo pan Edward, wrażliwy na punkcie swoich zwierząt, bardzo nie lubił, gdy ktoś ze swoim zwierzęciem wchodził bez pytania. Zresztą jego psy też tego nie lubiły; i podobno wizyta jakiegoś aroganckiego dresa z owczarkiek kaukaskim skończyła się tak, że 7 kotów rzuciło się na psa, który rzucił się do ucieczki. Pan swojego pupila gonił (tak twierdził pan Edward, nie ja) aż na drugi dzień, ukrytego gdzieś w śmietniku :)

Schronisko nad Łomniczką było obowiązkowym punktem wycieczek dla kobiet w ciąży (jak ja niegdyś), rodziców z małymi dziećmi, początkujących narciarzy biegowych, a nawet - niepełnosprawnych na wózkach. Ile tam jest podejścia? Dwieście metrów? Godzina ... A latem można po drodze zbierać jeszcze grzyby!

PTTK twierdzi, że najemcy nie doprowadzili prądu i nie wybudowali sanitariatów. Czytam to i przecieram oczy ze zdumienia. Od kiedyś to najemcy mają prawo do inwestycji na nie swojej posiadłości? ... To są jakieś kpiny z czytelników? A prawda jest zapewne taka, że kolejny Sobiesiak chce na miejscu schroniska pobudować kolejny zamek w Stobnicy. Paskudny, kiczowaty, olbrzymi i wrogi dla otoczenia i turystów.

Czuję się, jakby ktoś ukradł kilkadziesiąt lat mojego młodego, pięknego życia ...

Wykop Skomentuj19
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości