Tędy i owędy
Nie siedzę okrakiem na barykadzie!
82 obserwujących
2369 notek
3028k odsłon
  2320   5

Naczelnik państwa, kierownik kraju

Są takie powszechne opinie, z którymi się nie dyskutuje. Do jednej z najbardziej kanonicznych należy ta, że Jarosław Kaczyński dzierży stery partii twardą ręką i niepodzielnie panuje nad PiS. Niektórzy publicyści nadają mu przydomek "naczelnik państwa", co jest oczywistą aluzją do Piłsudskiego. Inny komentator ostatnio używa określenia "kierownik kraju" (nie, żeby sam to wymyślił - zapożyczył się u kolegi, zapewne blogera).

Oczywiście prawdy w tym tyle, co przyzwoitości w Tusku.

To znaczy - kiedyś tak, faktycznie JarKacz dzierżył stery partii w swych twardych dłoniach (twardych, choć niby tak miękkich). Niemniej jednak już od ładnych paru lat Jarosław jest formalnym prezesem, a stery partii dzierży ktoś inny. Jakiś polski Richellieu.

Nie wiem, kiedy Kaczyński stracił realny wpływ na PiS - ja to zobaczyłam w połowie 2017 roku; półtora roku po wygranych wyborach parlamentarnych. Prawie pięć lat temu. To wówczas JarKacz udzielił Braciom Włazidupcom wywiadu (a może to było na kongresie? ...) o konieczności podciągnięcia taborów i głębokiej rekonstrukcji rządu. Według "naczelnika" te wiekopomne dzieła miały się dokonać na dniach - a czy pamiętają Państwo, jak było w rzeczywistości? ... Ja, oczywiście, pamiętam doskonale: przez PÓŁ ROKU po pamiętnym wywiadzie "naczelnika" nie działo się nic , poza najdzikszymi spekulacjami medialnymi, aż w grudniu 2017 r. nastąpiła ZAMIANA SZYDŁO Z MORAWIECKIM: premier Szydło została wicepremierem, a wicepremier Morawiecki został premierem.

Oczywiście, gdyby JarKacz był prezesem nie tylko tytularnym, to po tych słowach z początku lipca najpóźniej w przyszłym tygodniu z ministerstw wynoszonoby głowy ministrów w koszach, ale nic takiego nie nastąpiło. "Kaczyński locuta, causa finita", jak twierdzą do dziś "znawcy polityki", a tymczasem słowa Kaczyńskiego sobie, a życie - sobie.

Dla mnie był to pierwszy widomy znak, że JarKacz jest trzymany przez Grupę Trzymającą Władzę na prezesowskim stolcu, bo jest to po prostu wygodne, choćby dlatego, że to na niego spada odium niepopularnych decyzji.

Potem tych znaków było więcej, jak choćby osławiona Piątka dla Zwierząt, czyli lobbystyczna wrzutka Wiadomo Kogo, do której JarKacz zapalił się niczym Macron do swojej babci. W ostatnich dniach ponownie mieliśmy dowód, że dziadzio Jarek to tytularny prezes, którego słowami nikt, ale to dosłownie nikt, poza paroma publicystami, się nie przejmuje: mianowicie srogi "naczelnik" wydał ukaz, że Polska nie będzie Unii prosić o pomoc finansową na Ukraińców, bo jesteśmy na to zbyt dumnym i bogatym państwem, a urzędnicy rządu PiS ... proszą Unię o pomoc finansową na Ukraińców.

Może wreszcie czas otrząsnąć się z marzeń sennych i zacząć rejestrować rzeczywistość taką, jaka ona jest, a nie taką, jaka nam się śni? ...

Lubię to! Skomentuj82 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka