Animela Animela
851
BLOG

Smorodinówka, czyli nalewka na czarnych porzeczkach

Animela Animela Gotowanie Obserwuj temat Obserwuj notkę 26

Co to za filozofia - zerwać porzeczki z krzaków, oczyścić owoce, włożyć do szklanego słoika i zalać spirytusem? ... Oczywiście, zajęcie jest trochę czasochłonne, więc osoby zapracowane mogą kupić na bazarze odpowiednią ilość, co znacznie ułatwia pracę, za to podnosi cenę. Coś za coś! Potem to już tylko czekać przez kilka tygodni (najwyżej 6), zlać płyn i po przecedzeniu przelać do butelek. Zakorkować, wynieść do piwnicy albo zakopać w ogrodzie co najmniej na rok. Lepiej jednak - jak twierdziła śp. Joanna Chmielewska - na cztery, bo właśnie wówczas powstaje coś z najwyższej półki smakowej (a przy okazji i cenowej).

Owoce mają być dojrzałe i świeże, a spirytus - jak najmocniejszy. Proszę się nie sugerować w sklepie napisem "Spirytus do nalewek", bo widziałam taki, który ma 70 procent, to to samo zło w tym przypadku. Źli ludzie w ten sposób nabijają klientów w butelkę. To prawda - trunek ma odpowiednią moc, ale ten szlachetny napój, jakże charakterystyczny dla dawnej kuchni polskiej, pije się w malutkich kieliszkach, po odrobince, dla smaku i aromatu, a nie kuflami do piwa. Aha - żadnej wody też nie dolewamy - chyba, że zadowala nas lekko alkoholowy kompot. Czytelna etykieta, posty skład, dwa składniki: porzeczki i spirytus. Proszę nie sugerować się Wikipedią; ta idiotka stawia przecinek przed pierwszym "lub". Podwórkowe wychowanie!

Myślę, że zauważyli już Państwo, że NIE dodaje się cukru? ... Bo nie. Natomiast pozostałą po zlaniu nastawu miazgę można zasypać cukrem - w ilości, circa about, połowy owoców, ale nie musimy być ortodoksyjni - i ponownie pozostawić w ciepłym miejscu na kilka tygodni. Powiedzmy - sześć do ośmiu. Powstały płyn będzie likierem, który też zlewamy do butelek i zostawiamy w spokoju co najmniej na miesiąc, ale lepiej poczekać dłużej, albowiem nalewki, likery i wina, podobnie jak kobiety, są tym lepsze, im starsze.

A dlaczego smorodinówka? To oczywiście zapożyczenie z języka rosyjskiego. Jak wiadomo, Polska przez prawie 150 lat była pod rosyjskim zaborem i to nie mogło nie pozostawić wpływów w różnych dziedzinach życia, w tym - w kuchni i w języku. Czarna porzeczka po rosyjsku to "smorodina", czyli owoc smrodliwy. Powiedzmy to wprost: niektórzy nie ciepią smaku i zapachu tych owoców. Tak mieli na przykład moi rodzice, którzy czasem robili wina, likiery i nalewki (jak wiele osób w tym czasie), ale nigdy ze smorodiny.

Nota bene - moja rodzina pochodzi z zaboru rosyjskiego.


Animela
O mnie Animela

Jestem człowiekiem - przynajmniej się staram.

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości