Od dłuższego czasu staram się unikać rozmów politycznych. Emocje nabrzmiały już tak bardzo, Polacy zostali podzieleni tam mocno, że czasem zastanawiam się, czy to się nie skończy tak, jak w Jugosławii. Czasem jednak ktoś zainicjuje rozmowę polityczną, a okoliczności nie pozwolą na uchulenie się od odpowiedzi. Tak też było podczas rodzinnego obiadu, gdy członek rodziny (typowy wyborca PO ... nie, wcale nie taki typowy, ponieważ jest to osoba rzetelnie wykształcona, profesor nauk ścisłych, w dodatku na prawdziwej uczelni) stwierdziła, że pani Gronkiewicz-Waltz ma całkiem dobry pomysł z tym nieusuwaniem śniegu. Bo to przecież dużo kosztuje. Na moją uwagę, że na usuwanie śmieci mogłyby zarabiać Kupieckie Domy Towarowe, niestety zlikwidowane, usłyszałam, że należało je zlikwidować, ponieważ szpeciły centrum i w ogóle, co to za pomysł, na całym cywilizowanym świecie nie ma przykładów na podobnie brzydką zabudowę.
Dalszego ciągu rozmowy streszczać nie będę, ale przyznam, że nasunęła mi ona kilka refleksji. Po pierwsze - widać wyraźnie, że oceny polityczne w Polsce na ogół nie są dokonywane pod wpływem głębokiego namysłu, lecz są sprawą emocji. A przecież - podkreślam - mamy do czynienia nie z egzaltowanym podlotkiem, lecz osobą w średnim wieku, w dodatku naprawdę świetnie wykształconą!
Mnie w powyższej wypowiedzi na temat KDT uderzyło to, że ocena została dokonana wyłącznie pod kątek estetyki.
Przecież KDT to było sprawnie działające przedsiębiorstwo! Z jednej strony - dawały pracę wielu osobom, z drugiej strony - pozwalało setkom tysięcy osób w wygodnym punkcie miasta dokonywać korzystych zakupów. Z trzeciej zaś strony - KDT generowało zysk dla budżetu miasta. Same korzyści.
Teraz pytanie - czy bogate państwa Europy Zachodniej lub Ameryki wzbogaciły się dlatego, że dbały o estetykę swoich miast, czy też raczej - stać je było na budowę pięknych obiektów, ponieważ wzbogaciły się na takich właśnie, niezbyt urodziwych, budach?
Trzeba też koniecznie zadać sobie pytanie, w jaki sposób zachowują się kraje Europy Zacodniej i Ameryki w czasach zbliżającego się kryzysu (a przecież w momencie likwidacji KDT krysys już nam stukał do drzwi)? Raczej nie słyszałam, aby w takim momencie likwidowano zyskowne przedsiębiorstwa, dobrze działające, ponieważ były BRZYDKIE.
Nasuwa się tu pewne proste porównanie: małżeństwo Y mieszka w bloku. W pewnym momencie postanawiają wziąć kredyt, by zamieszkać we własnym domu. Aby łatwiej spłacać raty kredytu, na podwórku stawiają szopkę, w której mąż produkuje ... powiedzmy świece. Kiedyś jednak żona wraca do domu i zaczyna męża namawiać, by zlikwidować tę szopkę, bo nieładnie wygląda i przyjaciółki z niej się śmieją. Mąż ulega żonie, likwiduje produkcję, po czym - w krótkim czasie - brak im pieniędzy na spłatę kredytu. Bank licytuje dom, małżeństwo wraca do bloku, ale do mniejszego mieszkania i w slamsach.
Pytanie: czy mąż postąpił racjonalnie?
I drugie pytanie: czy Pani Prezydent postąpiła racjonalnie?
Oczywiście, zadałam sobie pytanie, gdzie leży źródło takiego myślenia: "zastaw się, a postaw się".
No, i olśniło mnie. Oczywiście, olska szlachta! Ludzie, którzy brzydzili się pracą i handlem. Szlachcic mógł nie mieć pieniędzy i wieszać się pańskiej klamki, ale pozostawał szlachciem. Szlachcic-gołota mógł sprzedać córkę za posag, i to go nie deklasowało. Z szeregów szlachty nie rugowało pieniactwo, płaszcze podbite wyrokami, pijaństwo ....
Ale było coś, co bezwarunkowo pozbawiało szlachcica indygenatu: kupiectwo.Pan Łęcki z "Lalki" nie był tu wyjątkiem, a i tak był to przecież schyłkowy okres szlachectwa.
Dlatego cała Europa bogaciła się na handlu, a polski szlachcic spokojnie i godnie przegrywał majątek przodków w Monaco lub siedział na swoim kawałku roli, w pocie czoła zdobywając godne utrzymanie.
Pozostałości tego myślenia pokutują, jak mniemaw, w pewnej częśc naszego społeczeństwa. I dopóki nie zmienimy tego iście fatalnego dziedzictwa, tego myślenia kategoriami "nie, lepiej być biednym, niż handlować", Polska pozostanie biednym krajem.



Komentarze
Pokaż komentarze (7)